
W czasie gdy lekarze i pielęgniarki pracują kilka dni pod rząd, antycovidowcy urządzają antymaseczkowe protesty. Jak się okazuje matki, które nie wierzą w pandemię, są w stanie nawet zaryzykować życie własnych dzieci. Dawid Ciemięga opisał na swoim Facebooku historię, z której wynika, że mama wolała, żeby jej dziecko nie dostało pomocy po wypadku niż zostało przetestowane na Covid. Gdzie są granice absurdu?
Jedni się chronią, inni protestują
Druga fala pandemii uderzyła w nas mocniej niż przewidzieli rządzący. W życie wchodzą kolejne restrykcje, a wkrótce zostanie podjęta decyzja o nauczaniu hybrydowym lub zdalnym nawet młodszych klas szkoły podstawowej.Może cię zainteresować także: "Jeńców brać nie będziemy". Lekarz wytacza najcięższe działa przeciwko antyszczepionkowcom
W czasie gdy lekarze i pracownicy medyczni ratują życie zarażonych, rośnie też grupa "covidosceptyków", którzy uważają pandemię za spisek. Nie można bagatelizować tej grupy ludzi — przed wirusem ochronieni będziemy, gdy wszyscy będą przestrzegać zasad, takich jak noszenie maseczek.
Pogląd ważniejszy niż zdrowie
Lekarze przed przyjęciem chcieli wykonać dziecku test na Covid-19. Matka nie zgodziła się na test, bo jak podkreśliła w poście "to podnoszenie statystyk na koronkę". Uważała także, że dziecko nie kasłało, więc nie było podstaw do testu.Grupa zbuntowanych rośnie
Dawid Ciemięga komentując tę sprawę, podkreśla, że to kolejny dowód na to, że antycovidowcy nie cofną się przed niczym.Oni narażają zdrowie i życie własnych dzieci, żeby tylko poczuć się ważnym na swoich grupkach fejsbukowych, gdzie pokazują, jak się buntują i zdobywają tym poklask" — pisze lekarz na swoim Facebooku.
Może cię zainteresować także: Ciemięga rezygnuje z obowiązków. "Rodzice ukrywają chorobę dziecka, by otrzymać zgodę na treningi"
