"Czy w piątek dzieci mają wolne?". Prawicowe media zachęcają do "bitwy o dzieci"

W piątek wyślij dziecko do szkoły! Wagary możesz mu zafundować w inny dzień
W piątek wyślij dziecko do szkoły! Wagary możesz mu zafundować w inny dzień Agencja Gazeta
Najłatwiej jest budować wizerunek publiczny opierając się na antagonizmach. Albo-albo. Prawicowe media oraz Fundacja Mamy i Taty przekonują więc, że Tęczowy Piątek, który odbędzie się w wielu polskich szkołach 25 października, jest zagrożeniem dla dzieci i rodziny. Że to "bitwa o dzieci", które – zagarnięte przez środowiska LGBTQiA – staną się nihilistami kopulującymi z kim popadnie. Z obawy przed tym scenariuszem proponują dzieciom piątkowe wagary i wprawiają rodziców w konsternację.


Nie pochwalam, ale rozumiem?
Nie sposób znaleźć racjonalnego uzasadnienia poglądu, że nieheteroseksualna młodzież (albo młodzież heteroseksualna, lecz tolerancyjna) stanowi zagrożenie dla rodziny. Są co najwyżej zagrożeniem status quo dla Kościoła. Udowodniono natomiast, że brak edukacji – a co za tym idzie, zrozumienia – powoduje wzrost przemocy wobec osób LGBT i podnosi poziom lęku przed innością. Aż 70 proc. dzieci LGBT doświadczyło ze względu na swoją orientację przemocy. W 26 proc. przypadków dochodziło do niej w szkole.

Wygląda na to, że prawicowym mediom i organizacjom przemoc w szkole nie przeszkadza – być może idą w ślady Beaty Mazurek (PiS), która powiedziała kiedyś, że pobicia działacza KOD "nie pochwala, ale rozumie".

Konserwatywne postulaty LGBT
Idea Tęczowego Piątku – dnia, w którym tłumaczy się dzieciom, że świat jest różnorodny, a tolerancja jest w nim podstawową wartością – jest coraz bardziej potrzebna w rzeczywistości, w której media i rządzący politycy, mówiąc o "tęczowej zarazie", szczują na osoby nieheteronormatywne, przyzwalając na ignorancję i nienawiść.

Dzieci i młodzież o orientacji nieheteroseksualnej istnieją. Nie da się ich wyleczyć, wyeliminować ani poprosić, żeby siedzieli cicho (chyba że chcemy, by popełnili samobójstwo – czy to byłoby na rękę "konserwatystom"?). Są częścią społeczności, która teraz chce żyć bez narażania się na ostracyzm, a w przyszłości – mieć możliwość założenia rodziny. To maksymalnie konserwatywny postulat.


– Nie chodzi o to, żeby Polaków zmieniać i naginać do tego, jak moim zdaniem powinna wyglądać rzeczywistość, ale o to, jak stworzyć kraj, w którym wszyscy się zmieścimy.(...) Dla nas wartością nie jest konkretny model rodziny, ale rodzina jako całość. PiS stale wprowadza poczucie zagrożenia – najpierw imigranci, potem osoby LGBT+, feministki, ekolodzy. Kreują problemy, a potem udają, że je rozwiązują – opowiada posłanka Lewicy, Magda Biejat, w wywiadzie dla Kultury Liberalnej.

Czy pozwolić dziecku na wagary?
Tymczasem prawicowe media zachęcają, żeby 25 października dzieci zostały w domu. Żeby ten czas poświęcić na "pizzę, spacer po lesie, wspólną grę i wygłupy". Ludzi przekazujących rzetelną, naukową wiedzę na temat seksualności i psychologii człowieka, nazywają "demoralizatorami", a samo dostarczanie wiedzy – ogłupianiem (!).
To cudownie namawiać dziecko na wspólnie spędzany czas. Mądrze pozwolić mu – od czasu do czasu – nie iść do szkoły. Zawsze – byle nie w ten piatek. Bo w ten piątek dzieci dowiedzą się, czym jest człowieczeństwo i szacunek. To najważniejsza lekcja w życiu, zwłaszcza że dobro i wartości nie są przywłaszczone przez jedną opcję światopoglądową. Nawet jeśli ta próbuje nam to wmówić.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Wyprawka dla noworodka - co kupić dla dziecka? Pełna lista
0 0Masz w domu niemowlę? Uważaj na leżaczki – miały być wybawieniem, a mogą szkodzić