"Który dorosły choć raz w tygodniu czuje taki STRACH?". Jedna lekcja fizyki dała początek rewolucji

Rok temu powstała koncepcja Szkoły Minimalnej. Zaczęła się rewolucja!
Rok temu powstała koncepcja Szkoły Minimalnej. Zaczęła się rewolucja! Fot. Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta
Wyobraźcie sobie osobę, która siedzi skulona z przykurczem żołądka. W jej spojrzeniu jest strach, Drżą ręce. Ze stresu wykręca sobie palce, skubie skórki. Na myśl o wstaniu rano z łóżka chce jej się wymiotować. Gdy słyszy swoje imię z ust dorosłego. Codziennie czeka na sąd.


To dziecko. Nie, nie z domu, w którym narzędziem wychowawczym jest przemoc, choć skojarzenie mogłoby być słuszne. Czy ktokolwiek z dorosłych chciałby przyczyniać się, by tak czuło się dziecko? No nie. A tą osobą jest uczeń. Zwykły uczeń w polskiej szkole, którego masz w domu, drogi rodzicu.

Jak to widzi nauczyciel? Dokładnie ta perspektywa spowodowała, że od roku coraz bardziej rozpędza się i nabiera objętości kula śnieżna, którą ulepił fizyk i matematyk Marcin Stiburski, rzucił w świat i do dziś udowadnia, że rewolucja jest nieunikniona.

Kto boi się bardziej niż uczeń?
"Po ukończonej fizyce na uniwersytecie zajmowałem się przez dwadzieścia lat zagadnieniami technicznym. W tym roku poproszono mnie, abym wypełnił wakat nauczyciela fizyki w szkole podstawowej na kilka godzin w tygodniu" - pisał rok temu Stiburski. Teraz udziela wywiadów na telewizji o tym, jak pozwolił uczniom zasnąć na lekcji i postawił im za to szóstki.


W mediach opowiedział też o tym, jak odpytać uczniów pod tablicą bez stresu w atmosferze super zabawy. Wcześniej zachwycił nauczycieli i rodziców m.in. pomysłem na sprawdzian z obowiązkiem ściągania. Poza tym stawia wszystkim piątki lub sam pozwala uczniom się oceniać, a jednocześnie potrafi tak zaangażować dzieci do nauki, że z zajęć wychodzą z wypiekami na twarzy.

Jednak gdy zrobił pierwszy w swoim nauczycielskim życiu sprawdzian, przeżył rozczarowanie.

"Uczniowie zostali już wcześniej sformatowani przez lata nauki szkolnej, w szablonowym podejściu do sprawdzianów. Oni mieli wykute wzory, mieli je być może na ściągach i oczekiwali zadań przyśpiewki ludowej DANA, DANA, DANA. Zabawa w ciekawość, odkrywanie zagadkowego świata, była dla nich za trudna i nienaturalna. Po siedmiu latach szkoły, zanikły w nich te naturalne umiejętności, które każde przedszkolne dziecko posiada naturalnie.

Patrzę na te sprawdziany w domu, za które powinienem wystawić słabe oceny i się zastanawiam, co jest źródłem problemu. Wcześniej zauważyłem, że pragną dobrych, a wręcz najlepszych ocen, bo średnia, bo pasek, bo rodzic da nagrodę. Dlatego przekornie postanowiłem, że przegnę w drugą stronę i zawyżę znacznie oceny z tego sprawdzianu.

Oddawałem go uczniom 22 października".

Uczniowie oczekiwali klęski. Właśnie wtedy, podczas oddawania tych klasówek Stiburski dostrzegł ucznia, którego – jak pisze – nie zapomni do końca życia. Tego ucznia, którym choć raz w życiu był każdy z nas.

"Osoba zaczyna patrzeć na kartkę pracy [sprawdzian – przyp. red.]. Milknie, sztywnieje, nie rozumie. Nie tego się spodziewała. Mówi do mnie – 'To moja pierwsza w życiu 4+ z ważnych przedmiotów w tej klasie. Czy pan sobie ze mnie robi jaja?' Tłumaczę, że postawiłem taką ocenę za zaangażowanie, oraz poprawnie wykonanie jednego zadania. Jak można się aż tak bać. Który dorosły w swoim życiu, choć raz w tygodniu przeżywa taki STRACH jak ta osoba będąca uczniem” - pisze Marcin Stiburski.

Dzień później ruszyła lawina – nauczyciel napisał post, który dziś ma 20 tysięcy reakcji i 16 tysięcy udostępnił na Facebooku. Post o Szkole Minimalnej.Co to Szkoła Minimalna?
To autorski program nauczania, który nie wymaga żadnej zmiany prawnej, a jednocześnie jest odwrotnością szkolnego reżimu.

Jak to możliwe? Obowiązkiem szkoły jest zrealizować podstawę programową, która określa, co powinien uczeń wiedzieć i umieć na danym etapie, i postawić dwie oceny w roku: semestralną i roczną. To wszystko.

Nie musi być lekcji 45-minutowych, 5-minutowych przerw z bieganiem między salami, nie musi być zadań domowych, ocen cząstkowych, a co za tym idzie – sprawdzianów. Nie musi być nawet podręczników. Formy i metody są dowolne. Naprawdę – tak stanowi polskie prawo. W ciągu ostatniego roku, kiedy Szkoła Minimalna stała się grupą otwartą na Facebooku, wielu miało okazję dowiedzieć się o tym po raz pierwszy. Cała reszta to kwestia dogadania się z dyrekcją.

Szkoła Minimalna jako program z założenia jest to szkoła bez ocen cząstkowych, bez ciągłego sprawdzania umiejętności dziecka, bez sztywnego podziału na przedmioty. Docelowo – nie ma średniej ocen i paska na świadectwie. To szkoła, w której dzieci uczą się poprzez swoją wrodzą ciekawość. Nauczyciele ją rozbudzają i prowadzą dalej.

– Proszę sobie wyobrazić, że za trzy lata ma pani zmienić pracę, a starać o to musi się pani codziennie i jest pani z tego rozliczana. W dodatku przez obecnych szefów, których jest dziesięciu. Każdy każe pani robić coś innego, każdy uważa, że obowiązki wykonywane dla niego są najważniejsze, każdy jest inny i ma swoje humory. I od tego wszystkiego zależy pani rekrutacja do nowej pracy. W takiej sytuacji są dzieci przez całą swoją ścieżkę edukacji – mówił rok temu w rozmowie o Szkole Minimalnej z MamaDu Marcin Stiburski.

Bo żeby uczeń znalazł się w stanie chronicznego stresu, naprawdę nie jest mu potrzebna chora ambicja, wielka wrażliwość, czy kłopoty w domu. Takim uczniem można być, mając wszystko – przyjaciół, dobrych rodziców, zero kłopotów ekonomicznych.

Ba. Można się takim uczniem stać w jeden rok po 9 latach edukacji bez stresu, w dobrej atmosferze. Wystarczy zmienić szkołę, środowisko. Wiem z własnego doświadczenia.

Trochę przez nauczycieli, którzy dopuszczali się zachowań, za które dziś mogliby stracić pracę. Trochę przez gonitwę za ocenami – spaść z 5.0 na 3.5, kiedy od zawsze biją ci brawo za czerwony pasek, nie jest miło.

Trochę przez nadmiar materiału, którego było tak dużo, że czasem udawałam, że jestem chora, by się wyspać i nadrobić w domu zaległości i nie siedzieć bez sensu w klasie. W stresie, w przykurczu.

Ten stres i przykurcz mogą mieć fatalne konsekwencje. To nie jest doświadczenie budujące, trudne, ale takie, z którego można wyciągnąć potrzebną lekcję. To ciągnie na dno. Wiecie o tym. Znacie statystyki – z kondycją psychiczną nastolatków w Polsce jest coraz gorzej.

Swoje dołożyła też reforma Zalewskiej. Wypalenia jak po wielu latach pracy w korporacji doświadczają dzieci jeszcze zanim pójdą do szkoły średniej...

"Coś się zaczęło. Co? Zaczął się pewien rok w moim życiu. Najbardziej zwariowany rok w moim życiu. Za który tak naprawdę dziękuję Wam. Dziękuję za Wasze wsparcie" - pisze Stiburski, teraz gdy jego nazwisko zainteresowanym znane jest w całej Polsce. Szkoła się zmienia i oby szła w kierunku Minimalnej. Trzymamy kciuki!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...