
Żadnej mamie nie są obce narzekania na "te dzisiejsze dzieciaki", które poza siedzeniem przed komputerem, telefonem, tabletem, playstation i smart-bóg-wie-czym, nie robią absolutnie nic. Panie i panowie w wieku, w którym pociesza się ich mówiąc, że "są przecież jak wino" uważają, że kiedyś dzieci były szczupłe i wysportowane, a dzisiaj są leniwymi bułami, których mamy boją się wypuścić je na podwórko. Statystyki jednak potwierdzają, że strachliwe mamy mają rację!
REKLAMA
Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że w roku szkolnym 2017/2018 wypadkom i kontuzjom na terenie szkół i placówek oświatowych – głównie na lekcjach wychowania fizycznego i w sekcjach sportowych – uległo aż 54 tysięcy dzieci.
Dla porównania, wypadków drogowych w minionym roku było "tylko" 31 tysięcy.
"Przepis na nieszczęście"
Może ogrom dziecięcych kontuzji rzeczywiście wynika z tego, że obowiązkowe zajęcia sportowe są dla wielu jedyną aktywnością ruchową. Nierozciągnięte mięśnie, nieprzyzwyczajone stawy, niewyćwiczone ruchy i chęć zaimponowania kolegom to – jak mówi wielu rodziców – "gotowy przepis na nieszczęście". Nie można się dziwić tym, którzy w obliczu statystyk, chcą przed tym uchronić swoje dziecko, podpierając się przy okazji opinią, że gry zespołowe są nieetyczne. Zakaz jeżdżenia na deskorolce zdrowia i bezpieczeństwa jednak dziecku nie załatwi, może je jedynie pogorszyć.
Może ogrom dziecięcych kontuzji rzeczywiście wynika z tego, że obowiązkowe zajęcia sportowe są dla wielu jedyną aktywnością ruchową. Nierozciągnięte mięśnie, nieprzyzwyczajone stawy, niewyćwiczone ruchy i chęć zaimponowania kolegom to – jak mówi wielu rodziców – "gotowy przepis na nieszczęście". Nie można się dziwić tym, którzy w obliczu statystyk, chcą przed tym uchronić swoje dziecko, podpierając się przy okazji opinią, że gry zespołowe są nieetyczne. Zakaz jeżdżenia na deskorolce zdrowia i bezpieczeństwa jednak dziecku nie załatwi, może je jedynie pogorszyć.
Wysportowane dziecko, o które nie trzeba się bać
Większość popularnych wśród dzieci dyscyplin to sporty urazowe. Wśród dyscyplin, które często kończą się wypadkami lub kontuzjami porównywarka ubezpieczeń Rankomat wymienia piłkę nożną, bieganie, rugby, jazdę rowerem, pływanie, podnoszenie ciężarów, tenis, sztuki walki, jazdę konną i – jakże niepozorny! – badminton.
Warto wiedzieć, że młodzi sportowcy wyspecjalizowani w jednej dziedzinie są aż o 81 proc. bardziej narażeni na kontuzje niż ich rówieśnicy, którzy uprawiające różne sporty. To logiczne: w każdym sporcie inny jest zakres ruchów, maleje więc możliwość przeciążenia określonych partii ciała, a mięśnie bardziej równomiernie się rozwijają. Lepiej więc, żeby dziecko raz w tygodniu chodziło na basen, a raz na tenisa.
Bezpieczne ćwiczenia
Na ogół dzieci ignorują rozgrzewkę, uznając ją za nudną, niepotrzebną i "frajerską". Podobny stosunek mają do korzystania ze środków ochronnych dla określonej dyscypliny sportowej (np. kasku czy ochraniaczy) i rozciągania po treningu. Ostrzeżenia przewrażliwionych rodziców nieszczególnie mogą zrobić na nich zrobić wrażenie – może warto więc podsunąć im wywiady ze znanymi sportowcami, którzy opowiadają o konieczności zadbania w ten sposób o zdrowie i bezpieczeństwo? Nie dość, że przekona to ich samych, to daje im argument w dyskusji z kolegą, który postanowi wyśmiać kask.
Na ogół dzieci ignorują rozgrzewkę, uznając ją za nudną, niepotrzebną i "frajerską". Podobny stosunek mają do korzystania ze środków ochronnych dla określonej dyscypliny sportowej (np. kasku czy ochraniaczy) i rozciągania po treningu. Ostrzeżenia przewrażliwionych rodziców nieszczególnie mogą zrobić na nich zrobić wrażenie – może warto więc podsunąć im wywiady ze znanymi sportowcami, którzy opowiadają o konieczności zadbania w ten sposób o zdrowie i bezpieczeństwo? Nie dość, że przekona to ich samych, to daje im argument w dyskusji z kolegą, który postanowi wyśmiać kask.
Kiedy dziecko jest już przekonane do ćwiczeń i rzeczywiście trenuje, rodzice często widzą w tym dla niego szansę, a usłyszane od dziecka zdanie "jestem zmęczony" odbiera jako wymówkę, bojąc się, że to kwestia słomianego zapału. Tymczasem to właśnie przetrenowanie, ćwiczenie, kiedy jest się zmęczonym, codzienne powtarzanie wysiłku i niedokładne wykonywanie ćwiczeń (któremu sprzyja zmęczenie), bywa bezpośrednią przyczyną kontuzji.
Oczywiście warto również zadbać, żeby dziecko ćwiczyło pod okiem wykwalifikowanej osoby, sprzęt był w dobrym stanie technicznym, a sala ćwiczeń czy boisko odpowiednio dostosowane, ale nie polecamy popadać w paranoję. Bo przesiąkną nią nasze dzieci i stwierdzą, że "już lepiej siedzieć przy kompie".
Narzekający na młode pokolenie będą mieli rację, a do tego dopuścić nie chcemy.
Może cię zainteresować także: Ksiądz błaga rodziców, by nie zapisywali dzieci do drużyn sportowych. Dlaczego?
