80 tysięcy zasiłku macierzyńskiego to nie żart. Teraz ZUS się tłumaczy

Kwota najwyższego zasiłku macierzyńskiego zwala z nóg
Kwota najwyższego zasiłku macierzyńskiego zwala z nóg 123rf.com
Kilka kobiet w kraju otrzymuje od ZUS-u ponad 20 tysięcy złotych zasiłku macierzyńskiego miesięcznie, rekordzistką zaś jest warszawianka, na której konto spływa co 30 dni niemal 80 tysięcy. Jako że zasiłkowa średnia wynosi 2400 zł, nie sposób się dziwić, że podane kwoty wywołały poruszenie i stały się przedmiotem plotek i teorii spiskowych.


Sprawę postanowili oficjalnie wyjaśnić przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Twierdzą, że najwyższe zasiłki macierzyńskie w kraju nie są efektem nadużyć, lecz wysokich zarobków.

– Był taki moment, że wysokość świadczeń macierzyńskich eksplodowała w górę. Było to związane z zawyżaniem składek, głównie przez przedsiębiorców. Sytuacja się ustabilizowała w 2016 roku, kiedy uszczelniono system – mówi główny ekonomista Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dr Paweł Wojciechowski.

Okazuje się, że wiele kobiet zakładało firmę już po zajściu w ciążę i opłacało maksymalnie wysoką składkę, żeby po przejściu na zwolnienie otrzymywać jak największe kwoty. Wysokość zasiłku jest bowiem uzależniona od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z ostatnich 12 miesięcy, a w przypadku prowadzenia działalności, jeszcze niedawno była zależna od wysokości składek opłacanych w trakcie jej trwania.

Zasiłek macierzyński na etacie
Podobne nieprawidłowości przeniosły się w sferę pracy etatowej. – Niekiedy próbuje się zyskać bardzo wysoką podstawę przy fikcyjnym zatrudnieniu. Np. osoba z bardzo wysokim wynagrodzeniem, po dwóch miesiącach "pracy", idzie na świadczenie chorobowe. Niejednokrotnie kiedy to weryfikujemy, to okazuje się, że taka osoba nie była nawet jednego dnia w pracy, współpracownicy nie rozpoznają takiej osoby – mówi rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz.


Wciąż jednak nie jest to normą – jako że zarobki rosną, a równouprawnienie kobiet się utrwala (choć jest jeszcze wiele do zrobienia), rzeczywiście wiele kobiet zasłużyło na wysokie zasiłki swoją ciężką pracą. I jest coraz lepiej – zeszłoroczna rekordzistka otrzymywała 14 tysięcy mniej niż tegoroczna.

Tym, które "kombinowały" też trudno się dziwić w kraju, w którym dominują umowy o dzieło i zlecenie, nawet jeśli zatrudniona w oparciu o nie osoba pracuje w wymiarze 40 godzin tygodniowo, o stałych porach i z ustalonego miejsca. Im przecież po narodzeniu dziecka przysługuje znacznie mniej, mimo że wykonywały taką samą (choć obarczoną większym ryzykiem) pracę jak osoby na etacie.
Źródło: Polsat News
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE