"Terrorystka laktacyjna" rozbiera się w samolocie do naga. Zdjęcie budzi mieszane uczucia

Reka Nyari ma 36 tys. followersów. Między innymi dlatego, że chętnie pokazuje się nago
Reka Nyari ma 36 tys. followersów. Między innymi dlatego, że chętnie pokazuje się nago Agencja Gazeta/ fot. Maciek Jaźwiecki
Dla Reki Nyari nagość nie jest tabu. Fotografka i modelka, matka 2-letniej Ilo, mieni się propagatorką karmienia piersią, co po raz wtóry w swojej karierze udowodniła, rozbierając się niemal do naga w samolocie.


Powiedzieć, że nie spotkało się to z aprobatą jej współpasażerki, to nic nie powiedzieć. ''Nazwała mnie obrzydliwą. Potem posypała się na mnie litania przekleństw.Chyba myślała, że próbuję ukraść jej mężczyznę, cicho karmiąc swoje dziecko piersią podczas lotu" – napisała Reka na Instagramie, którego śledzi 36 tysięcy osób.

Dyskusja o publicznym karmieniu piersią toczy się w mediach od dłuższego czasu. Jego zwolennicy uważają, że jest to czynność naturalna, która nikogo nie powinna dziwić. Inni są zdania, że to widok nieestetyczny i wulgarny, a matki, które zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia karmią dzieci do 2. roku życia (jak w przypadku Reki), nazywają "terrorystkami laktacyjnymi". Jest to pogląd na tyle popularny, że w Polsce matek karmiących do 2. roku życia jest zaledwie 6 proc.

W zasadzie w całej sprawie dotyczącej Reki nie byłoby nic nowego, gdyby nie zdjęcie, którym oburzona sytuacją fotografka zilustrowała post. Zdjęcie właśnie z samolotu, przedstawiające jej nagie piersi, ramiona, nogi i brzuch. Miejsca intymne zasłonięte są właściwie tylko przez dziecko.
Czym innym jest dyskretne odsłonięcie jednej piersi, czym innym nagość absolutna, którą z łatwością można powiązać z "obrazą moralności publicznej", będącą w Polsce ścigana z urzędu.


A wy co o tym myślicie?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...