
Dla Reki Nyari nagość nie jest tabu. Fotografka i modelka, matka 2-letniej Ilo, mieni się propagatorką karmienia piersią, co po raz wtóry w swojej karierze udowodniła, rozbierając się niemal do naga w samolocie.
REKLAMA
Powiedzieć, że nie spotkało się to z aprobatą jej współpasażerki, to nic nie powiedzieć. ''Nazwała mnie obrzydliwą. Potem posypała się na mnie litania przekleństw.Chyba myślała, że próbuję ukraść jej mężczyznę, cicho karmiąc swoje dziecko piersią podczas lotu" – napisała Reka na Instagramie, którego śledzi 36 tysięcy osób.
Dyskusja o publicznym karmieniu piersią toczy się w mediach od dłuższego czasu. Jego zwolennicy uważają, że jest to czynność naturalna, która nikogo nie powinna dziwić. Inni są zdania, że to widok nieestetyczny i wulgarny, a matki, które zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia karmią dzieci do 2. roku życia (jak w przypadku Reki), nazywają "terrorystkami laktacyjnymi". Jest to pogląd na tyle popularny, że w Polsce matek karmiących do 2. roku życia jest zaledwie 6 proc.
W zasadzie w całej sprawie dotyczącej Reki nie byłoby nic nowego, gdyby nie zdjęcie, którym oburzona sytuacją fotografka zilustrowała post. Zdjęcie właśnie z samolotu, przedstawiające jej nagie piersi, ramiona, nogi i brzuch. Miejsca intymne zasłonięte są właściwie tylko przez dziecko.
Czym innym jest dyskretne odsłonięcie jednej piersi, czym innym nagość absolutna, którą z łatwością można powiązać z "obrazą moralności publicznej", będącą w Polsce ścigana z urzędu.
A wy co o tym myślicie?
Może cię zainteresować także: Laktacyjne terrorystki, zostawcie mnie w spokoju! Nie karmię piersią z wyboru i nie mam wyrzutów sumienia
