Nie będzie przerw i obiadów dla dzieci, za to jest nowy spot. Propaganda MEN trwa

Kadr ze spotu promującego reformę oświaty 2018/2019
Kadr ze spotu promującego reformę oświaty 2018/2019 Fot. YouTube/Ministerstwo Edukacji Narodowej
Dobra Szkoła – tak brzmi tytuł spotu, jaki właśnie wypuściło Ministerstwo Edukacji Narodowej. Chwali się w nim przeprowadzonymi reformami, np. tą dotyczącą niepełnosprawnych uczniów oraz zmianą programu nauczania historii. W całej tej propagandzie sukcesu ktoś chyba zapomniał o niedotrzymanych obietnicach.


"Dzięki spotowi widzowie dowiedzą się, że szkoły w Polsce są podłączane do szerokopasmowego internetu, uczniowie korzystają z tablic multimedialnych, a jednym z priorytetowych działań Ministerstwa Edukacji Narodowej jest rozwój szkolnictwa branżowego i technicznego dostosowanego do potrzeb rynku" – czytamy na kanale MEN na YouTubie.


Zreformowane szkolnictwo branżowe to w praktyce nic innego jak dawne zawodówki plus doradztwo zawodowe. Na razie reforma kończy się na zmianie terminologii, ale plany i oczekiwania są wielkie.

Wiele kontrowersji budzi też nowe nauczanie historii. Ponad 250 szkół dostanie specjalne dofinansowanie na organizację obchodów związanych z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Łącznie będzie to koszt 2 mln złotych. Wszystko w trosce o patriotyzm młodych Polaków.

Nauczanie indywidualne tylko w domu
MEN chwali się też m.in. programem Dobry Start, w którym rodzice mogą dostać 300 zł na każde dziecko w wieku szkolnym, bezpłatnymi podręcznikami (wprowadzonymi przez poprzedni rząd) i "dbałością o uczniów ze specjalnymi potrzebami".

Chodzi tu oczywiście o dzieci niepełnosprawne, korzystające z indywidualnego toku nauki, które – przez zmiany MEN – nie będą mogły uczyć się wraz z rówieśnikami w szkołach. Podczas gdy rodzice niepełnosprawnych uczniów oraz najróżniejsze organizacje obywatelskie apelują o cofnięcie reformy, ministerstwo ogłasza je jako swój sukces.


To samo dotyczy zwiększenia liczby etatów dla nauczycieli. MEN się tym chwali, a rodzice załamują ręce, bo zmiana przepisów utrudni im dostęp do terapeutów, pedagogów i innych specjalistów.

Bez długich przerw i szafek
Niezrealizowanych obietnic jest sporo, ale o nich MEN milczy. Jako pierwszy upadł pomysł wydłużenia przerw między lekcjami. Według początkowych założeń, przerwy nie mogły być krótsze niż 10 minut, a raz dziennie uczniom przysługiwałaby przerwa obiadowa trwająca 40 minut. Wycofano się także z pomysłu, aby o długości przerw decydowali sami uczniowie i rada rodziców.

Po konsultacjach z rodzicami i dyrektorami szkół odstąpiono także od zmian w planie lekcji. Wcześniej ministerstwo zapowiadało, że plan powinien być ułożony w taki sposób, aby zajęcia z bardziej wymagających przedmiotów odbywały się w godzinach porannych.

W życie nie wejdzie również program Stołówka Plus, w ramach którego wszyscy uczniowie mieli mieć zapewnione obiady. Ministerstwo zapowiada, że nie porzuca tego projektu i będzie podejmowało starania, aby uruchomić go w kolejnych latach.

Nie będzie też obiecywanych szafek dla uczniów. Dzięki nim uczniowie nie musieliby dźwigać codziennie podręczników. Niestety, w większości placówek nie ma miejsca na takie szafki, brakuje też pieniędzy na ich zakup. Na razie rodzice i dzieci będą musieli zadowolić się częściowym rozwiązaniem – w niektórych szkołach wydzielona zostanie np. jedna szafka na całą klasę, w innych uczniowie będą mogli zostawiać podręczniki na regałach w salach lekcyjnych.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE