Ksiądz ostrzega rodziców przed Snapchatem. "To ja słyszę grzechy waszych dzieci"

Ksiądz zaapelował do rodziców, żeby usunęli Snapchata swoich dzieci
Ksiądz zaapelował do rodziców, żeby usunęli Snapchata swoich dzieci Prawo autorskie: lightpoet / 123RF Zdjęcie Seryjne
Snapchat to popularna wśród młodzieży aplikacja. Służy do dzielenia się z przyjaciółmi zdjęciami i krótkimi nagraniami. Przed jej destrukcyjnym wpływem na młodych ludzi ostrzegł ostatnio ksiądz Dan Beeman. – Drodzy rodzice, odinstalujcie z telefonów waszych dzieci Snapchata – zaapelował.

– Odinstalujcie z telefonów waszych dzieci Snapchata. Natychmiast. Nie pytajcie dlaczego. Znienawidzą was za to, ale to minie. Mówi wam to ksiądz, który słyszy ich grzechy – napisał ksiądz Beeman na Twitterze.

Niektórzy z użytkowników byli oburzeni. – "Usuńcie Snapchata" – napisał ksiądz na Twitterze! A to dobre! Po pierwsze – zaraz znów go zainstalują. Po drugie – nie masz dzieci. Po trzecie – nie możesz ujawnić nawet odrobiny tego, co słyszysz w konfesjonale – napisał jeden z komentujących.

– Hmm, jestem tylko ciekawa, ilu nastolatków wychowałeś?

– Drodzy rodzice: odinstalujcie z telefonów dzieci Facebooka, Instagrama, usuńcie wiadomości, i zdjęcia, i rap, i tak dalej i tak dalej... – pisali inni.

Pornografia i przemoc
Snapchat to – m.in. obok Musical.ly – jedna z hitowych aplikacji ostatnich lat. Tak samo, jak inne formy mediów społecznościowych, może nieść ze sobą zagrożenie dla dzieci i młodzieży. W Stanach Zjednoczonych specjaliści od cyberprzestępczości alarmują, że aplikacja może zawierać sceny pornografii i przemocy. Wykorzystują ją także pedofile.


Fakt, że udostępnione zdjęcia i filmy znikają z aplikacji po 24 godzinach, daje użytkownikom pozorne poczucie bezpieczeństwa. Tak samo brak możliwości pobrania zdjęcia czy zapisania filmiku na dysku.

Jednak – według szacunków Uniwersytetu w Waszyngtonie – 47 proc. użytkowników Snapchata robi zrzuty ekranu wybranych snapów. A ponad 52 proc. przyznaje, że udostępnianie przez nich zdjęcia były zapisywane i rozpowszechniane bez ich wiedzy i zgody.

Tak właśnie działają pedofile, którzy gromadzą udostępniane przez nieletnich użytkowników aplikacji fotografie i filmy.

– Napastnicy wiedzą, że mogą kontaktować się z dziećmi poprzez Snapchata. Używają aplikacji, aby kontaktować się z potencjalnymi ofiarami, aby zbierać i przesyłać dziecięcą pornografię – mówi Melidda Travis-Neal, śledcza z Generalnego Biura Adwokackiego w Oklahomie.


Nagie wiadomości
Inne zagrożenie, na które zwracają uwagę nie tylko policjanci, ale również psychologowie i sami rodzice, jest seksting. Dzieci i młodzież coraz częściej za pomocą Snapchata przesyłają sobie półnagie lub dwuznaczne zdjęcia.

Tym samym stają się łatwym celem dla pedofilów. Zdarzają się też przypadki szantażowania dzieci przez innych użytkowników, którzy weszli w posiadanie ich intymnych zdjęć.

Amerykańskie organizacje rodzicielskie żądają wprowadzenia ograniczeń, które uniemożliwiłyby przesyłanie treści o charakterze pornograficznym. Jest to zresztą problem nie tylko Snapchata, ale wszystkich mediów społecznościowych.

Nie tak dawno pisałyśmy o patostreamerach na YouTubie, którzy transmitują na żywo sceny pełne agresji, przemocy, pornografii.

Snapchat pod specjalnym nadzorem
Firma Snap.inc zapowiedziała, że zamierza wlaczyć z niewłaściwym wykorzystywanie aplikacji. Mają w tym pomóc specjalnie zatrudnieni moderatorzy oraz specjalny algorytm, którego celem byłoby wychwytywanie nielegalnych treści. Nie będzie to łatwe zadanie, bo ze Snapchata korzysta ponad 180 mln użytkowników na całym świecie.

Internet nie wybacza, a co raz znalazło się w sieci, pozostanie w niej na zawsze. Musimy o tym pamiętać, gdy pozwalamy naszym dzieciom na korzystanie z aplikacji społecznościowych i dobrodziejstw sieci.

Nie warto popadać w paranoję. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z zagrożenia i w miarę możliwości monitorować aktywność dziecka w internecie.
Źródło: pch24.pl
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE