Tinder zamiast randki, sexting zamiast seksu. Pokolenie millenialsów chce, ale nie potrafi żyć w związkach!

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/para-trzymaj%C4%85c-r%C4%99ce-mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-razem-437987/]Takmeomeo[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Takmeomeo / CC0 Public Domain
Dużo mówi się o tym, że współczesna kultura przepełniona jest seksem. Jest w tym sporo prawdy. Wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy blok reklam albo włączyć sobie teledysk którejś z popularnych obecnie wokalistek. Śmiałe teksty, roznegliżowane ciała, wszechobecne dwuznaczności mają za zadanie działać na wyobraźnię widza. Specjaliści od wychowania biją na alarm- co wyrośnie z dzieci, które od najmłodszych lat mają styczność z wszechobecną seksualnością? Tymczasem okazuje się, że pokolenie tzw. millenialsów prowadzi znacznie uboższe życie seksualne niż ich rodzice!


Kultura singli
Zacznijmy od faktów. Pokolenie millenialsów, zwane też pokoleniem Y, to grupa ludzi, która według jednych urodziła się między 1980 a 1995 rokiem, a według innych przedział powinno wydłużyć się do 2000 roku. Przeprowadzone ostatnio sondaże ujawniły, że millenialsów żyjących w poważnych, długoterminowych relacjach jest mniej niż w jakiejkolwiek poprzedniej generacji! W 1960 roku 59 proc. osób w wieku 18-29 lat żyło w małżeństwie, w 2011 roku liczba ta wyniosła zaledwie 20 proc. Niedawne sondaże doniosły, że 64 proc. osób w tym wieku nawet nie mieszka z partnerem.


Nie wiem czemu, ale nie dziwi mnie ta statystyka. Współczesne czasy raczej sprzyjają późniejszemu wchodzeniu w związek małżeński. Kobiet nie straszy się już staropanieństwem, a mężczyzn byciem starym kawalerem, bo te archaiczne pojęcia zastąpiło zgrabne słowo singiel. A kim jest singiel? Najczęściej realizuje się w pracy zawodowej, ma jakieś nietypowe hobby, uprawia sport a sobotnich wieczorów nie spędza płacząc nad swym samotnym losem, tylko rusza na podbój miasta wraz z innymi singlami. Minęły czasy umartwiania się nad swoim wolnym stanem albo usilnego szukania kandydata na męża lub żonę. Oczywiście, obraz ten jest niczym innym jak stereotypem, ale jak dobrze wpasowuje się w to co sprzedają nam media!


Sexting zamiast seksu?
Może się wydawać, że młodzi ludzie mimo tego, że nie tworzą już tak chętnie związków, prowadzą bogate życie seksualne. Dużo mówi się o rozprężeniu obyczajów i moralnym upadku młodzieży, rzecz jasna lekko ironizuję. Nie ironizowali za to naukowcy przeprowadzający badania dla The Journal of Sex Research, według których tylko 31,8 proc. urodzonych między 1988 a 1996 rokiem miało więcej niż jednego partnera seksualnego w minionym roku. Inne badanie wykazało, że millenialsi mają średnio miej partnerów seksualnych niż jakiekolwiek inne pokolenie od czasu naszych dziadków.


Wbrew powszechnym przypuszczeniom okazuje się, że przygodny seks wcale nie jest domeną współczesnej młodzieży i młodych dorosłych. Przyczyn tego pokoleniowego obniżenia się aktywności seksualnej, naukowcy dopatrują się w Internecie, a w szczególności w portalach randkowych. Badania przeprowadzone na początku tego roku wykazały, że 20 proc. osób w wieku 25-34 lat choć raz korzystała z tego typu serwisów, a aż 90 proc. użytkowników Tindera stanowią osoby w wieku 18-34. Skoro ludzie tak chętnie randkują, to czemu nie kończy się to spędzeniem wspólnej nocy? Prawdopodobnie dlatego, że jedna trzecia internetowych randkowiczów nigdy nie umówiła się z nikim w świecie rzeczywistym!

Randkowanie przez Internet jest prostsze, łatwiej jest zarówno otworzyć się przed nieznajomym, jak i uciąć niewygodną znajomość. Zyskujący na popularności sexting też niesie za sobą mniejszą szansę niepowodzenia niż prawdziwe, fizyczne zbliżenie. Zdjęcia można zrobić sobie pod odpowiednim kątem, żeby wyglądać atrakcyjnie, a gorącą wiadomość kilka razy edytować przed wysłaniem, żeby na pewno nie palnąć jakiejś gafy. Nie trzeba mierzyć się z własnymi słabościami, wstydem ani wszelkimi niezręcznościami jakie wynikają ze spotkania się dwóch osób.

Klęska urodzaju
Jest jeszcze jeden ważny powód dla którego pokoleniu Y tak ciężko jest znaleźć życiowego partnera. Według psychologa Roberta Burrisa, randkowanie przez Internet sprawiło, że jesteśmy niewiarygodnie wybredni. Potencjalnych partnerów możemy od razu eliminować nie tylko na podstawie ich wyglądu, ale też oglądanych przez nich filmów, preferencji politycznych czy poglądów. Nie musimy angażować się w poznawanie drugiego człowieka, żeby zdobyć te informacje, często wystarczy po prostu profil na Facebooku. Jesteśmy więc przygnieceni wyborem, a przez to też wiecznie niezdecydowani. Pisałam już kiedyś o tym odnosząc się do fenomenu Tindera. Wbrew pozorom, duży wybór potencjalnych partnerów, wcale nie sprawia, że łatwiej nam znaleźć drugą połówkę.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, nie dziwi to że 40 proc. młodych ludzi twierdzi, że randkowanie w tych czasach jest trudniejsze, niż w czasach naszych rodziców czy dziadków. Mimo tego, pokolenie Y pragnie trwałych relacji! Aż 61 proc. deklaruje, że w przyszłości chciałoby wziąć ślub i jest to liczba, która nie zmieniła się od 1970 roku. Osiem na dziesięć pytanych osób uznało prawdziwą miłość, jako bardzo ważną dla nich rzecz. To z jednej strony budujące, a z drugiej smutne, biorąc pod uwagę fakt, jak trudno im tę miłość odnaleźć.

Źródło: psychologytoday.com

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...