
Wstrząsające historie naszych czytelniczek wskazują, że odmówienie cesarki ciężarnej ze Świebodzina, której dziecko po 14-godzinnym porodzie nie przeżyło, wcale nie jest jedynym przypadkiem.
Za dużo cesarek, więc poprawimy statystyki za wszelką cenę? Z jednej strony zewsząd docierają do nas informacje, że w Polsce wykonuje się zbyt wiele cesarskich cięć, z drugiej mrożą nas doniesienia, że kobiecie rodzącej 14 godzin odmawia się wykonania cc, choć błaga i krzyczy, że nie da rady, a lekarze są zaskoczeni, że dziecko rodzi się martwe.
Trudno zrozumieć postawę ginekologa, który oceniając sytuację w czasie porodu i widząc, jak sobie radzi ciężarna, chce za wszelką cenę doprowadzić do porodu siłami natury. Jedynego i słusznego. Mało tego, nasze czytelniczki informują, że choć ich lekarze prowadzący ciążę przez 9 m-cy, (znający ich historię i prowadzący wszelkie badania), wystawiają im w zaleceniach wykonanie cc, ze względu na różne wymogi (głównie medyczne), te wytyczne nie są wcale respektowane przez lekarzy będących akurat na dyżurze w szpitalu.
Może cię zainteresować także: Delikatne cesarskie cięcie – nowy sposób na udany poród, z wielką korzyścią dla dziecka i mamy
14 godzin porodu i wołanie o pomoc męża: "Jarek, ratuj" Kilka dni temu wstrząsnęła wszystkimi historia ze Świebodzina, gdzie pomimo próśb, kobiecie, której cała ciąża przebiegała prawidłowo, nie udzielono właściwego wsparcia. Po 10 godzinach porodu pacjentka poprosiła o cesarskie cięcie, gdyż uznała, że nie jest w stanie poradzić sobie z urodzeniem dziecka z powodu wyczerpania. Było to jej drugie dziecko, więc zdawała sobie sprawę z tego, jak przebiega akcja porodowa i była w stanie ocenić, jakimi siłami dysponuje. Niestety, po słowach lekarza: "Jak się zachodzi w ciążę, to się rodzi, a nie tnie" i "Zaraz mi tu pani zwoła cały oddział, cały Świebodzin i może księdza, żeby pomogli rodzić", okazało się, że po kolejnych 4 godzinach męki, na świat przyszło martwe dziecko.
Takich sytuacji jak się okazuje, jest wiele. Donoszą nam o tym czytelniczki. Oto kilka fragmentów ich listów.
"Przez cały czas prosiłam o cc... zrobili po 5 godz., a dziecko dostało 3 pkt."
List od czytelniczki
dla Mama:Du.pl
"Moja budowa ciała wykluczała poród naturalny, ale lekarz w szpitalu zdecydował inaczej"
List czytelniczki
dla Mama:Du.pl
"Nie wiesz, co to znaczy być matka, jak nie rodziłaś dołem"
List czytelniczki
dla Mama:Du.pl
Może cię zainteresować także: "Zarzucacie mi, że nie wiem, co to poród i robicie ze mnie gorszą matkę". Tak szczerze dawno nie było
"Ratujcie w końcu moje dziecko"
List czytelniczki
dla Mama:Du.pl
"Poród naturalny jest tańszy, więc nie ma problemów z NFZ"
Historia porodu
Nie możemy się zgodzić na takie traktowanie ciężarnych Nie popieramy wykonywania cesarek na życzenie, takich, które nie mają wskazań medycznych. Nie możemy się jednak zgodzić na takie traktowanie kobiet, którym odmawia się cc, z powodu "widzimisię" lekarza, parcia na poród naturalny za wszelką cenę oraz "dogryzania" ciężarnym, które w czasie porodu, nie czują się na siłach, by doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału.
Kobiety rodzące traktowane są często jak na taśmociągu, jako kolejna statystyka do przerobienia. Stąd właśnie biorą się błędy lekarzy, źle oceniających sytuację, bo niepodchodzących w sposób indywidualny do historii każdej pacjentki. Bagatelizowanie bądź zmienianie decyzji innych lekarzy, zdecydowanie lepiej i dłużej znających pacjentkę, jest lekceważeniem autorytetu kolegów po fachu i najzwyczajniej w świecie krzywdzeniem kobiet.
Jeżeli chciałabyś podzielić się z nami swoją historią z porodu, dobrymi, bądź złymi wspomnieniami, napisz do nas.
Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl
