
Kolorowe przekąski, słodycze i gotowe dania potrafią kusić dzieci, ale ich skład nie zawsze jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Epidemiolożka żywienia Elizabeth Dunford zwraca uwagę na dwa rodzaje dodatków, którym warto przyjrzeć się bliżej podczas zakupów dla całej rodziny. Podpowiada, gdzie można je znaleźć i dlaczego zamiast ślepo ufać opakowaniom, lepiej wyrobić sobie nawyk czytania etykiet.
Jedzenie dla dzieci powinno mieć proste składy
Żywność przeznaczona dla dzieci w Polsce i na świecie musi spełniać określone normy i przechodzić liczne kontrole. Kiedy jednak dziecko przestaje być niemowlakiem, wielu rodziców przestaje aż tak uważnie przyglądać się temu, co trafia na jego talerz.
Oczywiście dbamy o to, by posiłki nie składały się głównie z produktów wysoko przetworzonych, zbyt tłustych i ciężkostrawnych, ale wielu rodziców przedszkolaków czy nastolatków nie czyta już tak wnikliwie etykiet jak wtedy, gdy ich dzieci były małe.
Elizabeth Dunford, epidemiolożka żywienia badająca dodatki do żywności i ich wpływ na zdrowie, w rozmowie z "Business Insiderem" podzieliła się wiedzą na temat tego, na co zwracać uwagę podczas czytania etykiet i składów produktów, które podajemy dzieciom.
Dunford jest pracowniczką naukową Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill. Zauważyła, że najwięcej nauczyło ją doświadczenie rodzicielstwa. Choć wiedzę na temat żywności zdobywała od lat, dopiero jako mama dwójki dzieci mogła przekonać się, jak wygląda to w praktyce.
Podkreśliła, że rozwiązaniem nie jest całkowite unikanie pakowanej żywności, ponieważ w dzisiejszych realiach wiele produktów dostępnych w supermarketach jest sprzedawanych właśnie w takiej formie. Chodzi raczej o to, by wybierać przede wszystkim żywność zawierającą stosunkowo niewiele dodatków i konserwantów.
"Staram się z reguły unikać produktów z dużą liczbą dodatków, ale nie da się uniknąć wszystkiego. Jeśli bierzesz produkt z półki, odwracasz go i nie rozpoznajesz połowy składników, prawdopodobnie nie jest to dobry wybór" – powiedziała w rozmowie z portalem.
Ekspertka podkreśla, że jej rodzina jest przyzwyczajona do diety opartej przede wszystkim na warzywach, źródłach białka i produktach dostarczających wapnia. Ten ostatni składnik jest ważny m.in. dla prawidłowego rozwoju kości i zębów. Dunford przyznała również, że nie zakazuje swoim dzieciom słodyczy ani przetworzonych przekąsek, ale stara się, by pojawiały się w ich jadłospisie jedynie sporadycznie.
Szkodliwe są barwniki syntetyczne
Dunford uważa, że kluczowe znaczenie ma czytanie etykiet i analizowanie składów produktów. W domowych potrawach przygotowywanych z podstawowych składników zazwyczaj nie potrzebujemy emulgatorów ani substancji zagęszczających. Ekspertka zwraca również uwagę na fosforany i niektóre barwniki.
Jej zdaniem warto przyglądać się zawartości cukru, soli i tłuszczu, a także stopniowi przetworzenia produktu. Długi termin przydatności do spożycia może wynikać z zastosowanych metod konserwacji, ale sam w sobie nie świadczy o tym, że produkt zawiera dużo sztucznych dodatków.
Dieta bogata w produkty wysoko przetworzone, zawierające duże ilości cukru, soli i niekorzystnych rodzajów tłuszczu, wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób przewlekłych, w tym cukrzycy typu 2 i chorób układu krążenia. Badania wskazują również na związki między jakością diety a ryzykiem niektórych nowotworów i zaburzeń zdrowia psychicznego.
Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie wymienione składniki trzeba całkowicie wyeliminować z jadłospisu. Ważniejsze jest świadome wybieranie produktów, które jemy sami i podajemy swoim dzieciom. Dunford zwraca też uwagę na syntetyczne barwniki, często obecne w słodyczach i kolorowych przekąskach. Nie ma dowodów, że szkodzą one każdemu dziecku, jednak niektóre badania sugerują, że określone barwniki mogą nasilać nadpobudliwość i problemy z koncentracją u części dzieci.
To właśnie obserwacje dotyczące własnego syna skłoniły ekspertkę do wyeliminowania syntetycznych barwników z jego diety. Chłopiec ma ADHD i, jak zauważyła Dunford, reagował bardzo intensywnie na produkty, które zawierały te substancje. Jak podaje "Business Insider":
"W styczniu 2025 r. amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zakazała stosowania barwnika Red 3. Nadaje on produktom takim jak cukierki, polewy i bekon wiśniowoczerwony kolor. Decyzja była związana z wynikami badań na zwierzętach, które wskazywały na związek tego barwnika z nowotworami".
Zobacz także
Unikajcie też fosforanów
Drugą grupą dodatków, na którą zwraca uwagę Dunford, są fosforany. Wśród związków wykorzystywanych w produkcji żywności wymienia się m.in. kwas fosforowy, fosforan dwuwapniowy, fosforan trójwapniowy, fosforan disodowy i fosforan sodu.
Fosforany są powszechnie stosowane w przemyśle spożywczym, m.in. jako regulatory kwasowości, stabilizatory i substancje poprawiające teksturę produktów. Według przywoływanych danych w Stanach Zjednoczonych występują w około 56 proc. pakowanej żywności, co sprawia, że całkowite unikanie ich może być trudne.
Warto przy tym odróżnić fosforany naturalnie obecne w produktach takich jak mięso, owoce morza czy nabiał od fosforanów dodawanych podczas produkcji żywności. Te drugie można znaleźć m.in. w niektórych daniach typu fast food, przetworzonych produktach mięsnych i napojach.
Fosfor jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania komórek i produkcji energii, jednak nadmierne spożycie łatwo przyswajalnych fosforanów dodawanych do żywności może zaburzać gospodarkę mineralną organizmu. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami nerek.
Nie chodzi o to, by rodzice zaczęli analizować każdą etykietę z niepokojem i wyrzucali z kuchni wszystkie produkty z długim składem. Takie podejście byłoby nie tylko trudne do utrzymania, ale też niepotrzebnie zwiększałoby presję związaną z codziennym żywieniem rodziny. Warto natomiast wyrobić sobie nawyk sprawdzania składu, porównywania podobnych produktów i częstszego wybierania tych mniej przetworzonych.
W dziecięcej diecie nie musi być miejsca na zakazy i ciągłe kontrolowanie każdego kęsa. Najważniejsze, by na co dzień dominowały różnorodne, wartościowe posiłki, a słodycze i wysoko przetworzone przekąski pozostawały dodatkiem, a nie podstawą jadłospisu.
Źródło: businessinsider.com.pl, fda.gov, ajcn.nutrition.org




