
Średnio, Europejczyk wyrzuca 180 kg jedzenia w ciągu roku. To tak, jakbyś dziennie wyrzucała 0,5 kilograma żywności. A jednocześnie słyszymy o problemie niedożywienia setek dzieci i o głodujących bezdomnych. Czy możemy w jakiś sposób to marnotrawstwo okiełznać?
Do wyrzucania jedzenia przyznaje się 39 procent Polaków. Pytanie, ile z nas się nie przyznaje, a i tak wyrzuca nadmiar produktów spożywczych? Kłopoty z marnotrawieniem żywności prawdopodobnie wzięły się z zachłyśnięcia się przemianami gospodarczymi i tak zwanym dobrobytem. Po latach, kiedy w PRL-u półki świeciły pustkami, a jedzenie było wyliczane na kartki, nastąpił boom. Pootwierano supermarkety, sklepy, delikatesy i dyskonty, w których można kupić dosłownie wszystko. Od lokalnych produktów, po owoce morza czy tropikalne z drugiego końca świata. Niestety zachłanne kupowanie wiąże się z tym, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego, w co zaopatrujemy lodówki i szafki kuchenne przejeść. Jak zminimalizować te straty?

Oprócz tradycyjnej i niezwykle pomocnej listy zakupów i złotej zasady, że nie idziemy po produkty spożywcze z pustym żołądkiem (bo wówczas kupujemy trzy do czterech razy więcej jedzenia), warto zrobić tygodniowy jadłospis. Rozpisz menu na każdy dzień - zwłaszcza obiadowe. Doskonale znasz swoje i swojej rodziny upodobania i przyzwyczajenia związane z odżywianiem, więc wiesz, ile jajek, ile masła, a ile jabłek jesteście w stanie spożyć w tygodniu.

Zanim ruszysz na podbój Carrefoura, Lidla czy Biedronki, otwórz lodówkę i szafki kuchenne, w których trzymasz jedzenie. Sprawdź daty ważności mięsa, jogurtów, jaj czy płatków owsianych. I albo wykorzystaj te, które mają zbliżający się termin przydatności, jeszcze tego samego dnia. Albo zostaw je na wierzchu, zanim zasłonisz nowymi produktami. Wówczas unikniesz bezsensownego wyrzucania rzeczy przeterminowanych.

Jeżeli z daty produktu wynika, że jest ważny do dziś lub stracił termin przydatności dwa dni temu, otwórz go, powąchaj, spróbuj. I dopiero zdecyduj czy zostawiasz czy wyrzucasz do śmietnika. Oczywiście nie polecamy zjadać jogurtu z terminem ważności, który upłynął miesiąc temu, ale kasza, ryż, makaron czy salami mogą mieć dobry smak.

Przez kilka ostatnich lat na świecie znacznie wzrosło spożycie mięsa na osobę. Nie musisz, a nawet nie powinnaś zjadać mięsa każdego dnia. Można zrobić zarówno zdrowe śniadanie, kolację, jak i obiad nie używając kurczaka, wieprzowiny czy wołowiny. Dzień bez pasztetowej nie jest dniem straconym. Umiejętne żonglowanie różnorodnymi smakami w kuchni pomaga też w zużyciu warzyw i węglowodanów. Genialnie smakują placki ze startej cukinii, dyniowe kopytka (gnocchi) czy makaron z grillowanymi warzywami i serem feta. Naprawdę można wytrzymać więcej niż jeden dzień bez schabowego i nie czuć głodu.

My, Polacy, kochamy promocję. I chętniej kupujemy zwiększone opakowania +15 procent sera czy jogurtu, niż droższego, choć smaczniejszego sera koziego czy jogurtu sojowego. I niestety wcale nie wiąże się to z ich spożyciem. Przeciwnie. Często zalegają w szafkach czy lodówkach, a przeterminowane wyrzucamy zamiast wydać więcej na lepszy jakościowo produkt. Oszczędność jest w związku z tym żadna, a marnotrawstwo - ogromne.

Klasyczne truskawki w listopadzie czy styczniu, naprawdę nie mają ani smaku, ani aromatu ani nawet koloru. Dlatego jesienią i zimą powinniśmy kupować rodzime owoce, jak śliwki, gruszki, jabłka i warzywa, jak dynie, kapustę czy buraki. Dłużej utrzymują świeżość niż przywiezione z końca świata owoce tropikalne, nie zawierają konserwantów i są przystosowane do niskich temperatur, więc możesz je przechowywać w lodówce czy na balkonie.

Nigdy nie myślałam, że to powiem, ale jestem wielką fanką zakupów spożywczych raz w tygodniu przez internet. Na stronie Auchan, Tesco czy innych sklepów, wybieram ulubione produkty z listy tych, które w tygodniu spożywamy. Wysyłam zamówienie w piątek, a w sobotę rano pan dostarcza wszystko pod same drzwi. Nie dość, że nie tracę 2-3 godzin na zakupy, nie muszę niczego dźwigać to jeszcze nie kupuję bezsensownej ilości produktów, których i tak nie zjem. Jedynie warzywa i owoce kupuję na bazarku u pani Ewy - są najlepsze i wiem, że nie używa nawozów. Zakupy przez internet to według mnie oszczędność czasu, energii, benzyny i pieniędzy. A jeśli jakość czy ilość się nie zgadza, mogę reklamować i tego samego dnia otrzymać pożądany produkt pod same drzwi.
