enterowirusy atakują latem
Jedną z najczęstszych chorób wywoływanych przez enterowirusy jest bostonka. pexel.com

W gabinetach pediatrycznych trwa sezon na enterowirusy. Choć wielu rodziców kojarzy je głównie z bostonką, lekarze coraz częściej obserwują także inne postacie zakażenia. Nie zawsze pojawia się charakterystyczna wysypka na dłoniach i stopach, dlatego łatwo pomylić je z inną infekcją.

REKLAMA

Latem wielu rodziców spodziewa się przede wszystkim przeziębień po klimatyzacji albo zatruć pokarmowych. Tymczasem w gabinetach pediatrów coraz częściej pojawiają się dzieci z infekcjami wywołanymi przez enterowirusy. Jak wyjaśnia lekarka Monika Działowska, charakterystyczna wysypka na dłoniach i stopach to tylko jeden z możliwych scenariuszy.

Nie tylko bostonka

Na swoim profilu w mediach społecznościowych @pediatranazdrowie pediatra Monika Działowska zwraca uwagę, że właśnie teraz trwa sezon na infekcje enterowirusowe. To szeroka grupa wirusów odpowiedzialnych za wiele chorób wieku dziecięcego, w tym dobrze znaną rodzicom bostonkę, czyli chorobę dłoni, stóp i jamy ustnej.

Jej najbardziej charakterystycznym objawem są pęcherzykowe zmiany na dłoniach, stopach i w jamie ustnej. Dzieci często skarżą się na silny ból gardła, nie chcą jeść ani pić, mogą też gorączkować lub mieć stan podgorączkowy.

Lekarka podkreśla jednak, że obecnie do przychodni trafia wiele dzieci z nieco innym przebiegiem zakażenia.

– Obserwujemy również enterowirusy dające zmiany pęcherzykowe bardziej rozsiane. Dłonie i stopy pozostają zupełnie czyste, natomiast wysypka pojawia się na rękach, nogach, brzuchu czy klatce piersiowej – wyjaśnia.

Czasem wysypki w ogóle nie ma

Jedną z postaci zakażenia jest również herpangina. W tym przypadku pęcherzyki pojawiają się wyłącznie w gardle – najczęściej na migdałkach podniebiennych – i nie towarzyszą im żadne zmiany skórne.

To właśnie dlatego infekcje enterowirusowe mogą wyglądać bardzo różnie. U jednych dzieci pojawia się typowa bostonka, u innych zmiany są rozsiane po całym ciele, a jeszcze inne mają jedynie bardzo bolesne gardło.

Najważniejsze jest nawodnienie

Dobra wiadomość jest taka, że większość zakażeń ustępuje samoistnie. Przy infekcjach wirusowych nie stosuje się także antybiotyków. Leczenie polega przede wszystkim na łagodzeniu objawów.

Najbardziej dokuczliwe bywają gorączka oraz bolesne zmiany w jamie ustnej, które utrudniają jedzenie i picie.

Pediatra podkreśla, że dziecko przez dwa-trzy dni może zjeść znacznie mniej niż zwykle, jednak nie może przestać pić. Dlatego rodzice powinni regularnie podawać płyny małymi porcjami, nawet jeśli maluch nie ma na to ochoty.

Pomocne będą chłodne lub letnie napoje oraz posiłki. Lepiej unikać gorących i kwaśnych potraw, które mogą dodatkowo podrażniać zmiany w gardle i nasilać ból.

Czego lepiej nie robić?

Lekarka zwraca uwagę także na kilka często popełnianych błędów. Zmian skórnych nie należy smarować gencjaną ani zasypywać pudrami. Mogłyby one utrudnić ocenę skóry i sprawić, że rodzice lub lekarz nie zauważą ewentualnego nadkażenia bakteryjnego.

Jeśli wysypka swędzi, można stosować preparaty łagodzące świąd, podobne do tych używanych przy ospie wietrznej np. specjalne pianki. Nie ma również potrzeby rezygnowania z codziennej higieny. Wręcz przeciwnie – dziecko można normalnie myć pod prysznicem. Woda nie powinna być jednak zbyt gorąca.

To może zaskoczyć rodziców nawet kilka tygodni później

Choć infekcja zwykle mija bez śladu, enterowirusy mogą pozostawić po sobie jeden objaw, który często niepokoi rodziców.

Po przebytej bostonce lub innej infekcji enterowirusowej, nawet po dwóch-trzech tygodniach, mogą zacząć łuszczyć się opuszki palców, a u części dzieci dochodzi nawet do schodzenia paznokci. Jak uspokaja pediatra, jest to znane następstwo zakażenia. Paznokcie odrastają samoistnie.

Kiedy zgłosić się do lekarza?

Większość infekcji enterowirusowych ma łagodny przebieg. Jeśli jednak dziecko ma bardzo wysoką gorączkę, jest ospałe, odmawia przyjmowania płynów lub pojawiają się niepokojące objawy ogólne, należy skontaktować się z lekarzem.

Powikłania, takie jak wirusowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zdarzają się bardzo rzadko, ale wymagają pilnej diagnostyki.