
W mediach społecznościowych coraz większą popularność zdobywa teoria, że sok z arbuza może zastąpić krem z filtrem SPF. Wszystko za sprawą likopenu – przeciwutleniacza obecnego w czerwonym miąższu owocu. Dermatolodzy podkreślają jednak, że to nie działa w taki sposób i ostrzegają, że rezygnacja z ochrony przeciwsłonecznej może mieć poważne konsekwencje.
Skąd wziął się trend z sokiem z arbuza?
Latem internet zalewają porady dotyczące naturalnej ochrony przed słońcem. Jedną z najpopularniejszych jest przekonanie, że picie soku z arbuza może zabezpieczać skórę przed promieniowaniem UV.
Źródłem tej teorii jest likopen, naturalny przeciwutleniacz nadający arbuzowi charakterystyczny czerwony kolor. To właśnie jego właściwości antyoksydacyjne sprawiły, że wiele osób błędnie uznało go za naturalny odpowiednik kremu z filtrem.
Likopen pomaga, ale nie działa jak filtr SPF
Specjaliści podkreślają, że likopen rzeczywiście jest wartościowym składnikiem diety. Badania wskazują, że może wspierać organizm w ograniczaniu skutków działania wolnych rodników powstających po ekspozycji na promieniowanie UV.
To jednak zupełnie inny mechanizm niż działanie kremu przeciwsłonecznego.
Dermatolog Whitney Hovenic wyjaśnia:
"Ważne jest, aby zrozumieć, że przeciwutleniacze i krem przeciwsłoneczny pełnią różne funkcje. Przeciwutleniacze pomagają ograniczać część uszkodzeń komórkowych, które pojawiają się po ekspozycji na promieniowanie UV, podczas gdy krem przeciwsłoneczny fizycznie lub chemicznie blokuje promieniowanie UV, zanim dotrze ono do skóry".
Dlaczego sok z arbuza nie chroni przed słońcem?
Ochrona przeciwsłoneczna polega na zatrzymaniu promieniowania UVA i UVB, zanim dotrze ono do skóry.
Sok z arbuza nie odbija promieni słonecznych, nie pochłania ich i nie tworzy ochronnej warstwy. Może być zdrowym elementem codziennej diety, ale nie zastąpi kosmetyku z odpowiednim filtrem.
To bardzo ważne zwłaszcza dla dzieci, których skóra jest bardziej wrażliwa na działanie promieniowania słonecznego.
Największym problemem nie jest samo picie soku z arbuza. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy ktoś uzna go za alternatywę dla kremu przeciwsłonecznego.
Dermatolog Viktoryia Kazlouskaya nie pozostawia wątpliwości:
"Ochrona przeciwsłoneczna to nie żart. Wiemy, że rak skóry jest najczęstszym nowotworem w Stanach Zjednoczonych, a czerniak może być śmiertelny. Eksperymentowanie z domowymi sposobami, takimi jak sok z arbuza, to igranie z ogniem".
Specjaliści przypominają, że internetowe porady często opierają się na pojedynczych faktach, z których wyciągane są błędne wnioski.
Co naprawdę chroni przed promieniowaniem UV?
Dermatolodzy zgodnie wskazują, że podstawą ochrony skóry pozostaje dobrze dobrany krem z filtrem SPF 30 lub wyższym, który zabezpiecza zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB.
Filtry mineralne, takie jak tlenek cynku i dwutlenek tytanu, odbijają oraz pochłaniają promieniowanie. Filtry chemiczne zamieniają energię promieni UV w ciepło, dzięki czemu ograniczają ich wpływ na skórę.
Whitney Hovenic przypomina:
"Najważniejsze jest wybranie kremu chroniącego przed UVA i UVB, z SPF 30 lub wyższym, którego będziesz używać codziennie".
Z kolei Viktoryia Kazlouskaya zwraca uwagę na kontrolę jakości takich produktów:
"W Stanach Zjednoczonych krem przeciwsłoneczny jest regulowany przez FDA niemal jak lek, aby mieć pewność, że spełnia surowe standardy bezpieczeństwa i skuteczności".
Arbuz pozostaje wartościowym owocem, który doskonale nawadnia organizm i dostarcza przeciwutleniaczy. Nie powinien jednak być traktowany jako sposób na ochronę skóry przed słońcem.
Zobacz także
Źródło: poradnikzdrowie.pl


