Na zdjęciu Joanna Kulig – scena z serialu "Ołowiane dzieci"
Kadr z filmu "Ołowiane dzieci" w reżyserii Macieja Pieprzycy materiały prasowe Netflix

Film "Ołowiane dzieci" przypomniał o dramacie najmłodszych zatruwanych ołowiem w czasach PRL-u. Ale ołowica nie była jedyną chorobą, z którą mierzyły się wtedy dzieci. Polio, gruźlica, krztusiec czy skutki Czarnobyla. Tak też wyglądały realne zagrożenia tamtych lat.

REKLAMA

Niedawna premiera serialu Ołowiane dzieci przypomniała o jednym z najbardziej przemilczanych problemów PRL-u – zatruciu ołowiem u dzieci mieszkających w pobliżu zakładów przemysłowych na Śląsku. Film pokazuje walkę lekarki Jolanty Wadowskiej-Król (w tej roli Joanna Kulig) z systemem, który chciał za wszelką cenę ukryć fakt podtruwania dzieci. W filmie ujęty jest także dramat rodzin, które przez lata nie wiedziały, że ich dzieci chorują z powodu skażenia środowiska.

Ołowica była poważnym problemem wielu rodzin, ale nie jedynym zagrożeniem zdrowotnym tamtych czasów. Dzieci w PRL-u zmagały się z chorobami, które dziś – dzięki szczepieniom i poprawie warunków sanitarnych – należą do rzadkości albo w ogóle ich nie ma.

Polio – strach przed paraliżem

Choroba Heinego-Medina, czyli polio, była jednym z największych lęków rodziców w latach 50. i 60. Wirus atakował układ nerwowy, prowadząc do trwałych porażeń, a w ciężkich przypadkach do niewydolności oddechowej. Dzieci trafiały do tzw. "żelaznych płuc", które pomagały im oddychać.

Przełomem okazało się wprowadzenie powszechnych szczepień w latach 60. To one sprawiły, że liczba zachorowań zaczęła gwałtownie spadać.

Gruźlica – choroba biedy i przeludnienia

Gruźlica przez dekady była realnym zagrożeniem. Zakażenia szerzyły się w przeludnionych mieszkaniach i internatach. Dzieci kierowano do sanatoriów, gdzie miesiącami dochodziły do zdrowia. Nieleczona gruźlica prowadziła do poważnych powikłań płucnych, a nawet śmierci. Dopiero rozwój antybiotykoterapii i szczepienia BCG znacząco ograniczyły skalę problemu.

Krztusiec "stu-dniowy kaszel"

Krztusiec był wyjątkowo groźny dla najmłodszych dzieci. Napady duszącego kaszlu mogły prowadzić do bezdechów i niedotlenienia mózgu. W czasach PRL-u epidemie tej choroby zdarzały się regularnie, zanim szczepienia stały się powszechne i obowiązkowe.

Tyfus i choroby zakaźne

W pierwszych powojennych dekadach wciąż notowano przypadki tyfusu plamistego i duru brzusznego. Choroby te były ściśle związane z trudnymi warunkami higienicznymi, brakiem bieżącej wody i problemami sanitarnymi. Objawiały się wysoką gorączką, wyniszczeniem organizmu i mogły prowadzić do poważnych powikłań.

Skutki Czarnobyla

Katastrofa w elektrowni jądrowej w Czarnobyl w 1986 roku wywołała w Polsce ogromny niepokój. Władze zdecydowały się wówczas na podanie płynu Lugola dzieciom w całym kraju. Była to jedna z największych akcji profilaktycznych w historii PRL.

Choć skutki katastrofy w Polsce były mniejsze niż w bezpośrednim sąsiedztwie elektrowni, ale temat zdrowia tarczycy u dzieci przez lata budził obawy.

Szczepienia zmieniły wszystko

Wiele z chorób, które w PRL-u były realnym zagrożeniem, dziś praktycznie nie występują dzięki programom szczepień ochronnych. Polio, krztusiec czy gruźlica przestały być codziennym lękiem rodziców.

Choć choroby na tak masową skalę nie występują już w ogóle, nie powinniśmy o nich zapominać i stracić czujności.

Serial "Ołowiane dzieci" przypomina, że za statystykami zawsze stoją konkretne rodziny i konkretne dramaty. I oby nigdy nie miały już one miejsca.