
Środki czyszczące, których używamy każdego dnia, mogą zawierać toksyny groźne dla zdrowia całej rodziny. Badania opublikowane w "Liver International" pokazują, że związki chemiczne obecne w popularnej chemii domowej mogą prowadzić do poważnych uszkodzeń wątroby, zwłaszcza u dzieci. Lekarze ostrzegają i podpowiadają, jak ograniczyć ryzyko w codziennym sprzątaniu.
Środki do czyszczenia zawierają toksyny
Środki czyszczące, których używamy w domu każdego dnia, to często naprawdę skuteczne produkty. Wiele z nich opiera się na związkach chemicznych, które doskonale radzą sobie z brudem, zaciekami czy różnego rodzaju osadami w kuchni i łazience. Jak podaje portal Parents.com, w naukowym czasopiśmie "Liver International" opublikowano najnowsze badania dotyczące wpływu domowych środków czyszczących na zdrowie domowników.
Naukowcy odkryli, że zarówno u dorosłych, jak i u dzieci, którzy mają codzienny kontakt z chemicznymi środkami czyszczącymi zawierającymi tetrachloroetylen (PCE), może dochodzić do poważnych uszkodzeń wątroby. Związek ten znajduje się w wielu popularnych środkach czystości, ale po ich użyciu krąży również w powietrzu i wodzie.
Toksyny dostają się do organizmu nie tylko przez skórę (podczas sprzątania), lecz także przez układ oddechowy i pokarmowy. Naukowcy przeanalizowali próbki krwi uczestników badania i okazało się, że 7 proc. z nich miało na tyle wysokie stężenie PCE, iż prowadziło ono do zwłóknienia wątroby. Taki stan może skutkować rozwojem raka wątroby lub jej niewydolnością.
"Wyniki sugerują, że ekspozycja na PCE może być przyczyną rozwoju choroby wątroby u jednej osoby, a u kogoś o identycznym stanie zdrowia i profilu demograficznym – nie" – skomentował dr Brian P. Lee, hepatolog i specjalista ds. przeszczepów wątroby.
Dodał również: "Poważne uszkodzenie wątroby lub jej zwłóknienie może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia, a nawet śmierci. Sugeruje to, że szkodliwe skutki PCE mogą być znacznie szersze, niż wcześniej sądzono".
Niewinny środek wywabiajacy plamy
Tetrachloroetylen (PCE) znany jest przemysłowi już od lat 40. XX wieku. Początkowo stosowano go w pralniach chemicznych do wywabiania plam oraz usuwania tłuszczu. Obecnie można go znaleźć m.in. w składzie odplamiaczy, środków polerskich czy niektórych preparatów do czyszczenia kuchni.
Naukowcy otwarcie przyznają, że częste i długotrwałe wdychanie PCE lub jego spożywanie – nawet w minimalnych ilościach, np. na sztućcach – może w późniejszych latach prowadzić do rozwoju nowotworów.
Lekarze po ogłoszeniu wyników badań podkreślili, że substancje unoszące się w powietrzu w domach mogą być groźne dla wszystkich domowników, jednak najbardziej narażone są dzieci. Dr Gerome Burke, toksykolog, wyjaśnił w rozmowie z Parents.com, że młode organizmy są bardziej "chłonne" w stosunku do toksycznych substancji.
"Dzieci mają szybszy metabolizm i wdychają więcej powietrza w stosunku do masy ciała, co może prowadzić do narażenia na wyższe stężenia substancji chemicznych" – tłumaczył. Dodał również, że dzieci częściej przebywają w miejscach, gdzie osadzają się opary chemiczne, np. na dywanach, a także wkładają przedmioty do buzi, co zwiększa ryzyko połknięcia pozostałości zawierających PCE.
Gdzie znajduje się tetrachloroetylen?
Perchloroetylen (PCE), znany również jako tetrachloroetylen, stosowany jest głównie w pralniach chemicznych, ale można go znaleźć także w składzie:
Zdaniem naukowców wpływ toksycznych substancji zawartych w chemii gospodarczej można jednak stosunkowo łatwo ograniczyć, stosując się do kilku prostych zasad. "Te drobne działania znacząco zmniejszają przewlekłą, niskopoziomową ekspozycję na PCE, która jest najściślej związana z ryzykiem uszkodzenia wątroby i zaburzeń neurologicznych" – podkreśla prof. Don Thushara Galbadage z Uniwersytetu Teksasu.
Oto 5 zaleceń lekarzy dla rodzin:
- Czytaj etykiety przed zakupem środków czyszczących.
- Regularnie wietrz pomieszczenia, szczególnie po użyciu chemii.
- Wybieraj produkty z oznaczeniem "eko" lub stosuj naturalne metody sprzątania.
- Sprzątaj wtedy, gdy dzieci nie ma w domu.
- Przechowuj środki chemiczne poza zasięgiem dzieci.
Źródło: parents.com, sciencedaily.com
