Proszenie o zaświadczenie, czy dziecko jest zdrowe, jest niekorzystne dla niego.
Proszenie o zaświadczenie, czy dziecko jest zdrowe, jest niekorzystne dla niego. highwaystarz / 123RF

Lekarze się irytują. Przez wymogi dyrektorów placówek mają nadmiar "zdrowych" pacjentów.

REKLAMA

"Proszę udowodnić, że dziecko jest zdrowe" W statucie wielu żłobków i przedszkoli istnieje zapis, że dziecko przyjmowane do placówki powinno mieć zaświadczenie o stanie zdrowia. Tak samo po każdej infekcji, która zatrzyma dziecko choćby na kilka dni w domu, rodzic powinien przyprowadzając je dowieść, że zostało wyleczone i nie stanowi źródła zarażenia dla pozostałych przedszkolaków.

W teorii jest to dość słuszna metoda, gdyż wymaga od rodziców dość rozsądnego podejścia do sprawy i nieprzyprowadzania dziecka, któremu: "już prawie kończy się katar", "został jeszcze tylko lekki kaszel" czy "od wczoraj już nie gorączkuje". Ci, którzy dbają o zdrowie dziecka i starają się nie przyprowadzać malucha nawet z małym katarkiem, mają prawo być zirytowani lekkomyślnością pozostałych rodziców. Oni w pełni popierają takie wymogi.

Zaświadczenia niekorzystne dla wszystkich W praktyce sytuacja nie wygląda jednak już tak jednoznacznie. Po pierwsze, rodzice zmuszani są do odwiedzin w przychodni, do której w sezonie jesienno-zimowym oraz wczesnowiosennym, wcale nie jest łatwy dostęp. Po drugie nie każda przychodnia dysponuje odrębnym gabinetem przeznaczonym tylko dla dzieci zdrowych albo udostępnia taki pokój rzadko, np. tylko raz w tygodniu. Po trzecie, dziecko narażone jest wobec powyższego na kontakt z innymi chorymi, co dla maluszka osłabionego po przebytej infekcji nie jest wskazane. Po czwarte, dziecko zdrowe, które pojawia się u lekarza tylko na kontrolę, by rodzice mogli uzyskać zaświadczenie o jego stanie zdrowia, zabiera w ten sposób miejsce dzieciom być może znacznie potrzebującym, choćby ze względu na nasilającą się infekcję.

Eksperci Porozumienia Zielonogórskiego postanowili zając stanowisko w tej sprawie i przyznali, że "takie zaświadczenia nie tylko nie są konieczne, ale wręcz niezgodne z prawem".



Lekarze POZ nie mają obowiązku wystawiać takich zaświadczeń

Dyrektorzy placówek powołują się w takich przypadkach na zapisy swoich statutów. Tymczasem statut żłobków czy przedszkoli jest wewnętrznym dokumentem tych instytucji i w żaden sposób nie wpływa na zobowiązania podmiotów zewnętrznych. Dlatego też placówka nie ma prawa odesłać po zaświadczenie, wymagane na podstawie swojego statutu, do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.

Joanna Szeląg, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego

W ramach świadczeń POZ lekarze nie mają obowiązku wystawiać takich zaświadczeń, bo nie ma ich wcale w pakiecie usług. Przysyłanie więc ze żłobków i przedszkoli rodziców po ww. zaświadczenia jest bezzasadne, a dyrektorzy placówek według ekspertów z Porozumienia Zielonogórskiego, powinni wobec tego zatrudnić własnego lekarza, który spełniałby wymogi i był dyspozycyjny dla rodziców.

Czy w żłobkach/przedszkolach waszych dzieci, również jest taki wymóg?