To pokolenie nie szanuje nauczycieli. "Robiłam swoje, a wieczorem dostałam bezczelnego maila"

Redakcja MamaDu
28 marca 2025, 08:45 • 1 minuta czytania
Wielu nauczycieli mówi dziś o braku szacunku w szkołach. Problem nie tkwi jednak tylko w uczniach – tkwi w podejściu rodziców, którzy coraz częściej traktują nauczycieli jak osoby pozbawione jakichkolwiek praw. "Strach się odezwać czy cokolwiek zrobić", pisze Basia. Przeczytajcie jej list.
Jak uczniowie mają szanować nauczycieli, jeśli nie robią tego ich rodzice? fot. 123rf.com
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Uczę historii w liceum, pracuję od 18 lat. Wydawało mi się, że mam podejście do młodzieży – traktuję uczniów po partnersku, nie krzyczę, nie stosuję niepotrzebnych kar. Ale coraz częściej czuję, że to nie wystarcza, bo oni przekraczają granice. Coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dziś jest normą. A rodzice bronią niewłaściwych zachowań.


Wyznaczyłam uczniowi granicę i oberwałam

Ostatnio podczas lekcji zwróciłam uwagę uczniowi, który zignorował temat zajęć i przeglądał coś w telefonie. Poprosiłam, by go schował. Zero reakcji. Powtórzyłam prośbę. Westchnął ciężko i powiedział: "No dobra, już, zaraz…". Po kolejnej minucie wyciągnęłam rękę i poprosiłam o oddanie urządzenia. Wtedy spojrzał na mnie z oburzeniem: "Co pani robi?! Nie może mi pani zabrać telefonu, nie ma pani prawa!".

Byłam nieugięta. W końcu dał mi telefon, ja położyłam go u siebie na biurku. Poinformowałam tego ucznia, że może go odebrać po dzwonku na przerwę. Wiem, że to była drastyczna metoda, ale już naprawdę nie wiedziałam, co zrobić.

Wieczorem zobaczyłam wiadomość na Librusie. Napisała do mnie mama tego ucznia, mniej więcej tak:

"Bardzo proszę, by nie stosowała pani takich metod wychowawczych. Nie ma pani prawa decydować o cudzej własności i nie zgadzam się, by zabierała pani telefon mojemu dziecku. To łamanie praw ucznia, nadużycie władzy. Oczekuję przeprosin!". Parafrazuję, ale naprawdę napisała, że czeka na przeprosiny.

Czy przeprosiłam? Nie. Nic nie odpisałam, a na następnej lekcji ten chłopak patrzył na mnie z taką wyższością, że aż mnie zmroziło. Ale nie ukrywam, że poczułam się bezsilna. Jak mam egzekwować zasady, jeśli cokolwiek zrobię, spotyka się z atakiem? Jeśli rodzice stawiają swoje nastoletnie dzieci ponad wszelkimi regułami, jak te nastolatki będą sobie radzić w dorosłym życiu?

W dzisiejszych czasach strach się odezwać, strach cokolwiek zrobić, bo zaraz naskoczą na mnie rodzice. Nie dziwię się młodym, że nie chcą pracować w tym zawodzie, bo mnie też się odechciewa. Możecie anonimowo publikować.

Czytaj także: https://mamadu.pl/194321,to-pokolenie-nie-ma-szacunku-nauczycielka-po-slowach-ucznia-zdebialam