Nauczyciel: "Współcześni uczniowie są jak księżniczki. To pytanie obnażyło ich twarz"

Początek lekcji – wszystkie oczy na mnie
"Zawsze starałem się być sprawiedliwy, ale i wymagający. Uczniowie mają prawo do szacunku, ale również do tego, by poznać granice, które muszą respektować. Tak też było wczoraj, kiedy na początku lekcji przypomniałem im o zasadach, których przestrzeganie było konieczne, by zachować porządek. Chciałem, by zrozumieli, że nie wszystko będzie im podawane na tacy. Niestety, jak się okazało, moje podejście miało niewielką szansę na powodzenie.
Zaczęło się od zwykłego pytania o zadanie domowe. Wiedziałem, że większość z nich będzie musiała sięgnąć po wymówki, ale byłem zaskoczony tym, jak bezczelnie niektórzy reagowali.
'A po co mi to zadanie, skoro i tak niczego nie rozumiem?' – padło jedno z pierwszych stwierdzeń.
Kolejne były jeszcze bardziej zuchwałe:
'A czy to konieczne, żebyśmy się uczyli tego, co wy chcecie? Przecież i tak w życiu mi się to nie przyda!'.
Dalej było 'jeszcze lepiej'.
'Nie zrobiłem, bo i tak pan nie sprawdza wszystkich prac. Poza tym, miałem ważniejsze rzeczy do roboty'.
Zamiast pracy nad tematem, nagle zaczęliśmy rozmowę o tym, jak to im się nie chce, jaka to 'lekcja jest nudna', 'wszystko jest bez sensu' i jak to oni 'nie mają ochoty się starać'. Z każdym kolejnym pytaniem i odpowiedzią czułem, jak tracę cierpliwość. Chciałem tylko, by zaczęli działać, by wzięli odpowiedzialność za własną naukę.
W końcu, gdy zwróciłem uwagę na jeden z najpoważniejszych problemów – notoryczne spóźnianie się na lekcje – usłyszałem:
'A co to za problem? Przecież i tak wszystko się ogarnie'.
Wtedy już nie wytrzymałem. Zrozumiałem, że wiele osób ma zupełnie inne podejście do nauki i odpowiedzialności.
Księżniczki na tronie – brak szacunku do pracy
Poczułem się, jakbym zderzył się z murem. Wydawało mi się, że w tej klasie panuje jakiś rodzaj bezkarności. Uczniowie, jak małe księżniczki, które są przyzwyczajone do tego, że wszystko im się należy. Chciałem, by docenili moją pracę, ale widocznie oczekiwali, że wszystko będzie im podane na tacy. Jakże się myliłem, myśląc, że chcą się uczyć i pracować na własny sukces.
Kiedy myślałem o tym, co się wydarzyło na lekcji, coraz bardziej docierało do mnie, że współczesne podejście do edukacji ma swoje poważne wady. Uczniowie nie zdają sobie sprawy, że to oni są odpowiedzialni za swój sukces. Wydaje się, że edukacja stała się czymś, co należy się im, a nie czymś, co trzeba wypracować.
Widząc ich postawy, zrozumiałem, że nauczyciel, w dzisiejszym systemie, to często osoba stojąca w cieniu, z której wymagania są zupełnie zignorowane. Czy jeszcze jest nadzieja?Nie wiem, czy jestem w stanie zmienić podejście tej grupy uczniów. Chciałbym, by zrozumieli, że każde osiągnięcie wymaga wysiłku, a życie nie jest bajką, w której wszystko dostaje się za darmo".
(Imiona bohaterów zostały zmienione).
Czytaj także: https://mamadu.pl/188426,wspolczesni-uczniowie-nie-wygina-nawet-nauczycielce-wytykaja-blad