Radna PiS nie ma skrupułów. Zagląda nauczycielom do łóżek i absurdalnie się tłumaczy
To nie pierwszy raz, gdy podczas obrad lubelskiej Rady Miasta z ust radnej PiS padły bulwersujące słowa. Tym razem Anna Jaśkowska zapytała o preferencje seksualne pracowników lubelskich placówek edukacyjnych. Tłumaczenie posłanki wydaje się równie nie na miejscu, co samo pytanie.

Jak podaje TOK FM, przewodnicząca komisji zanotowała pytanie zadane przez radną. "Czy na przestrzeni pięciu, ośmiu, dziesięciu lat miasto miało takie przypadki, a komisja o tym wie, że np. w szkołach albo przedszkolach, dyrektorami albo nauczycielami były osoby homoseksualne?" – brzmiało pytanie radnej przytoczone przez Monikę Orzechowską, przewodniczącą komisji.
Orzechowska przyznała w rozmowie z reporterką TOK FM, że nie rozumie, jak można kogokolwiek pytać o tak intymne kwestie, bo orientacja seksualna nie ma żadnego związku z zajmowanym stanowiskiem. Przewodnicząca zapytała prof. Jaśkowskiej, dlaczego zadała takie pytanie. Radna PiS odpowiedziała, że "z ciekawości" i przypomniała coming out Roberta Biedronia, prezydenta Słupska.
Pytanie o orientację seksualną jest nie tylko niestosowne i może świadczyć o uprzedzeniu (w końcu Jaśkowska nie zapytała o to, czy wśród nauczycieli są osoby heteroseksualne), ale jest również niezgodne z prawem. Zdaniem Ygi Kostrzewy, rzeczniczki warszawskiej Lambdy, zadanie takiego pytania jest równie niedopuszczalne, co pytanie kobiety na rozmowie o pracę o planowanie zajścia w ciążę.
Czy waszym zdaniem zadanie takiego pytania było na miejscu?
Źródło: TOK FM