Dziecko czyta otwartą książkę, kadr bez widocznej twarzy
Keira Burton / Pexels

Rytuał wieczornej lektury może wspierać u dzieci empatię i twórcze myślenie — sugeruje opublikowane w styczniu 2026 roku badanie. Wnioski są obiecujące, ale naukowcy sami studzą emocje: próba była mała, a eksperyment krótki. Warto wiedzieć, co dokładnie sprawdzono i czego z tych wyników jeszcze nie można wyczytać.

REKLAMA

Co właściwie zbadano?

Zespół amerykańskich badaczy sprawdził, co daje dzieciom codzienny rytuał czytania na dobranoc. W badaniu opublikowanym w „PLOS One" wzięło udział 41 dzieci w wieku od sześciu do ośmiu lat z centralnej części stanu Wirginia, każde ze swoim opiekunem. Przez dwa tygodnie rodziny czytały wieczorem, a część z nich dodatkowo zatrzymywała się, by rozmawiać o treści i zadawać pytania. Przed eksperymentem i po nim naukowcy mierzyli u dzieci empatię oraz zdolności twórcze.

Co z tego wyszło?

Codzienne wieczorne czytanie wiązało się z poprawą empatii poznawczej, czyli umiejętności rozumienia, co czuje i myśli druga osoba, a także z lepszymi wynikami w zadaniach na kreatywność. Co ciekawe, efekt pojawiał się niezależnie od tego, czy dorosły czytał „na jednym oddechu", czy przerywał, by porozmawiać.

Różnica między obiema grupami dotyczyła głównie twórczości: dzieci, którym w trakcie lektury zadawano pytania, wypadały lepiej w płynności pomysłów, czyli w wymyślaniu wielu różnych rozwiązań. Z kolei empatia emocjonalna, rozumiana jako współodczuwanie, w tak krótkim czasie się nie zmieniła.

Dlaczego warto ostrożnie z wnioskami?

Autorzy sami nazywają swoje wyniki wstępnymi i wyliczają ograniczenia, o których łatwo zapomnieć przy chwytliwym nagłówku. Badanie nie miało grupy kontrolnej, która w ogóle by nie czytała, więc nie da się na jego podstawie powiedzieć, że to właśnie czytanie „spowodowało" zmiany — korelacja to nie to samo co przyczyna. Próba była mała i jednorodna społecznie, a cały eksperyment trwał zaledwie dwa tygodnie. To dobry trop do dalszych badań, a nie ostateczny dowód.

Czy to w ogóle nowość?

Sam kierunek nie jest zaskoczeniem — wspólne czytanie od dawna uchodzi za jedną z najlepiej udokumentowanych rzeczy, jakie rodzic może robić dla rozwoju dziecka. Pokazują to choćby doniesienia, według których nawyk czytania od niemowlęctwa wiąże się później z lepszymi wynikami w nauce.

Również specjaliści podkreślają, jak wiele zalet ma wspólne czytanie z dzieckiem — od słownictwa, przez koncentrację, po bliskość. Nowe badanie dokłada do tego obrazu ostrożną cegiełkę na temat empatii i twórczości.

Jak z tego skorzystać w praktyce?

Najprostszy wniosek jest pokrzepiający: nie trzeba robić tego perfekcyjnie. Liczy się regularność, a wieczorne czytanie bajek jest wartościowe nawet wtedy, gdy czyta się po prostu książkę od deski do deski, bez wymyślnych pytań.

Jeśli masz ochotę, rozmowa o bohaterach to naturalna okazja, by przy okazji uczyć dziecko empatii — pytanie „jak myślisz, co ona teraz czuje?" robi dokładnie to, co mierzyli badacze. A otwarte zakończenia i zmyślone dalsze losy bohaterów sprzyjają wspieraniu dziecięcej wyobraźni.

Niezależnie od tego, co ostatecznie potwierdzą kolejne, większe badania, wieczorna lektura ma jedną bezdyskusyjną zaletę: to kilkanaście minut, kiedy dziecko ma rodzica tylko dla siebie. I to już wystarczający powód, żeby sięgnąć po książkę.