
Pierwsze miesiące z dzieckiem to dla wielu par czas, w którym związek nagle zaczyna zgrzytać. Badania prowadzone od dwóch dekad pokazują, że to zjawisko powszechne, ale nie przesądzone. I że najwięcej zależy od drobnych, codziennych gestów, a nie od wielkich deklaracji.
Para, która przed porodem świetnie się dogadywała, po kilku miesiącach z niemowlęciem kłóci się o niewyniesione śmieci i o to, kto ostatnio wstawał w nocy. Brzmi znajomo? Psychologowie badają to zjawisko od lat, a ich wyniki są bardziej uspokajające, niż mogłoby się wydawać.
Jedno z najczęściej cytowanych opracowań to meta-analiza Jean Twenge, W. Keitha Campbella i Craiga Fostera opublikowana w 2003 roku w „Journal of Marriage and Family”. Autorzy porównali satysfakcję z małżeństwa u rodziców i u par bezdzietnych. Rodzice oceniali swoje związki nieco gorzej, ale różnica była niewielka. Największa okazała się u matek niemowląt: wysoką satysfakcję z małżeństwa deklarowało 38 proc. z nich, wobec 62 proc. kobiet bez dzieci. U ojców wiek dziecka nie miał większego znaczenia. Co ciekawe, efekt był silniejszy w grupach o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym i w młodszych pokoleniach.
Czy spadek jest nieunikniony?
Dokładniej przyjrzał się temu zespół Briana Dossa z Texas A&M University oraz Galeny Rhoades, Scotta Stanleya i Howarda Markmana z University of Denver. W badaniu opisanym w 2009 roku w „Journal of Personality and Social Psychology” śledzili 218 par przez pierwsze osiem lat małżeństwa, od czasu przed ślubem. W tym czasie 132 pary doczekały się pierwszego dziecka, a 86 pozostało bezdzietnych.
U rodziców jakość relacji pogarszała się nagle, tuż po narodzinach, i ten spadek zwykle się utrzymywał. Był mały lub umiarkowany, a dotyczył w podobnym stopniu matek i ojców. Pary bez dzieci też jednak traciły satysfakcję ze związku, tyle że stopniowo, rok po roku. Badacze zauważyli też, że część rodziców po porodzie oceniała swój związek lepiej niż wcześniej, a różnice między poszczególnymi osobami były duże.
Podobny wniosek płynie z meta-analizy Danielle Mitnick, Richarda Heymana i Amy Smith Slep z „Journal of Family Psychology” (2009). Autorki i autor połączyli 37 badań, w których pary obserwowano od ciąży do okresu po porodzie. Satysfakcja ze związku spadała u kobiet i mężczyzn w niewielkim stopniu. Ale w czterech badaniach nowożeńców, którzy nie zostali rodzicami, spadek w porównywalnym czasie był podobny. Część tego, co przypisujemy dziecku, to po prostu upływ czasu w związku.
Co konkretnie się psuje?
Na to pytanie odpowiada świeża analiza Matthiasa Pollmanna-Schulta z Uniwersytetu w Siegen, opublikowana w 2026 roku w „Journal of Marriage and Family”. Badacz wykorzystał niemiecki panel rodzinny pairfam, czyli coroczne badanie prowadzone w latach 2008–2022. Przeanalizował dane 4108 osób w związkach, które na początku nie miały dzieci. Część z nich została w tym czasie rodzicami, część nie.
Satysfakcja ze związku po narodzinach dziecka trwale spadała u obojga partnerów. W największym stopniu wyjaśniały to dwie rzeczy: więcej konfliktów i mniej pozytywnych chwil, takich jak bliskość emocjonalna i okazywanie sobie uznania. Przesunięcie obowiązków domowych na matki miało znaczenie tylko u kobiet i odpowiadało za niewielką część ich spadku satysfakcji. Badanie dotyczy wyłącznie Niemiec, ale pokazuje, że związek najbardziej cierpi na codziennych interakcjach: tych, które wywołują kłótnie rodziców po narodzinach dziecka, i tych, których zaczyna brakować.
Kto w polskich domach robi więcej?
Polskie dane pokazują, skąd może się brać napięcie. Polski Instytut Ekonomiczny przebadał około 3 tys. rodziców dzieci w wieku od roku do 9 lat i opisał wyniki w raporcie o podziale obowiązków domowych z 2025 roku. Większość pracy w domu i przy dzieciach wykonuje według własnej oceny 63 proc. matek i 10 proc. ojców. Równy podział deklaruje 27 proc. matek i 36 proc. ojców, choć za równym podziałem opowiada się 69 proc. matek i 56 proc. ojców.
Raport przytacza też dane międzynarodowego badania ISSP z 2022 roku. Matki mieszkające z dziećmi poświęcają na dom i opiekę około 57 godzin tygodniowo, ojcowie około 30. U kobiet bezdzietnych to około 26 godzin, u bezdzietnych mężczyzn około 19. Różnica między płciami istnieje więc i bez dzieci, ale po ich pojawieniu się gwałtownie rośnie. Ta niewidzialna praca zjada czas na odpoczynek i bycie we dwoje, a dla pracujących matek bywa drugą zmianą po etacie, o czym przypominają też dane GUS o matkach na rynku pracy.
Najciekawsze jest jednak co innego. Z podziału obowiązków niezadowolonych jest 36 proc. matek i 11 proc. ojców. Autorzy raportu piszą wprost, że chęć posiadania kolejnego dziecka zależy silnie od zadowolenia z podziału obowiązków, a nie od tego, jak rozkładają się one w rzeczywistości. Liczy się więc nie tylko to, kto ile robi, ale też to, czy oboje uważają ten układ za uczciwy.
Gdzie znika czas we dwoje?
Zmęczenie i nocne pobudki nie są w tych badaniach osobną kategorią, ale łatwo zobaczyć, jak uderzają w pozytywne interakcje. Kiedy oboje partnerzy są niewyspani, trudniej o cierpliwość, rozmowę i czułość. Niektóre pary próbują ratować sen, decydując się na tak zwany rozwód senny, czyli osobne spanie, inne umawiają się na dyżury nocne.
Wnioski z badań można czytać dwojako. Po pierwsze, gorszy okres w związku po narodzinach dziecka nie dowodzi, że coś jest z wami nie tak. To zjawisko opisane w dziesiątkach badań. Po drugie, skoro najbardziej szkodzi rosnąca liczba konfliktów i znikająca bliskość, to drobne rzeczy, takie jak podziękowanie, zauważenie zmęczenia drugiej osoby czy uważne wysłuchanie, mają większe znaczenie, niż się wydaje. Podobnie działa to w drugą stronę: psychologowie zwracają uwagę, że bagatelizowanie emocji partnera stopniowo oddala od siebie ludzi.
Żadne z tych badań nie mówi, że dziecko niszczy związek. Pokazują raczej, że pierwsze lata rodzicielstwa to czas dużego obciążenia, w którym relacja potrzebuje uwagi. Nie bez powodu część badaczy uważa, że dla poczucia szczęścia ważniejszy bywa sam partner niż rodzicielstwo. A rozmowa o tym, jak dzielicie obowiązki i czy oboje uważacie to za fair, może dać więcej niż samo przeliczanie godzin.