
Publikacja twórczyni internetowej "Zuza.tulinka" wywołała w ostatnich dniach dużą dyskusję wśród internautów. Kobieta pokazała zdjęcia, na których karmi piersią swojego kilkuletniego syna. Autorka odpowiedziała na krytykę i – jak przekonuje – została nie tylko oceniona, ale wręcz "zdiagnozowana" przez internautów.
Zdjęcia matki karmiącej syna podzieliły internautów
"Zuza.tulinka" prowadzi w mediach społecznościowych kanał poświęcony tematyce rodzicielstwa. W opisie jej facebookowego profilu można znaleźć określenia "mentorka" oraz "doradczyni noszenia".
Kilka dni temu opublikowała zdjęcia, na których karmi piersią swojego syna. To właśnie wiek chłopca sprawił, że pod publikacją szybko pojawiły się komentarze osób mających zastrzeżenia do takiej formy pokazywania macierzyństwa w internecie.
Sama autorka jasno przedstawiła swoje stanowisko.
"Karmię długo. Bo chcę. Bo mogę. Bo to mój wybór. W przestrzeni publicznej. Przy ludziach. Bez chowania się po kątach i bez sprawdzania, czy komuś to przypadkiem nie przeszkadza. Bo karmienie piersią nie przestaje być karmieniem tylko dlatego, że dziecko nie jest już noworodkiem. Karmię, bo nadal tego chcemy. Oboje. I naprawdę nie potrzebuję do tego niczyjej zgody" – napisała.

"W internecie nic nie ginie"
Część komentujących zaznaczała, że ich zdaniem problemem nie jest samo karmienie piersią starszego dziecka, ale decyzja o opublikowaniu zdjęć przedstawiających syna.
Internauci zwracali uwagę, że raz zamieszczone w sieci fotografie mogą pozostać tam przez wiele lat. Pojawiły się obawy, że chłopiec w przyszłości może spotkać się z reakcjami rówieśników, którzy znajdą zdjęcia.
"Niby jest Pani mentorką i wydaje się być bardzo świadomą kobietą. A jednak wstawia Pani do internetu zdjęcia całkiem dużego dziecka przy piersi. W internecie nic nie ginie. Bardzo już współczuję dla syna, gdy w przyszłości kumple odkopią to zdjęcie" – napisała jedna z osób.
Inna komentująca również zwróciła uwagę na brak możliwości podjęcia decyzji przez dziecko.
"Szkoda, że Twoje dziecko nie ma wyboru i wstawiasz jego zdjęcia podczas karmienia do internetu. Jego koledzy będą mieli kiedyś z tego pożywkę, a Ty będziesz biadolić na hejt w internecie. Powinnaś go chronić, a wystawiasz go na pośmiewisko" – czytamy w komentarzu.
Zobacz także
Autorka odpowiedziała na falę krytyki
"Zuza.tulinka" postanowiła odnieść się do komentarzy w nagraniu. Nie ukrywała, że sposób, w jaki część osób komentowała jej publikację, mocno ją zirytował.
"Na Facebooku dziewczyny, w większości dziewczyny, się ze*rały w komentarzach, nazwijmy rzeczy po imieniu. Ja ogólnie ogarnę te komentarze, bo szczerze powiedziawszy dopiero dzisiaj do nich udało mi się dotrzeć. Byłam też u klientki, więc nie dałam rady ich jeszcze wszystkich przeczytać i ogarnąć" – powiedziała.
Twórczyni twierdziła również, że krytyka poszła znacznie dalej niż uwagi dotyczące publikowania zdjęć dziecka.
"Na chwilę obecną zostałam oskarżona już o choroby psychiczne, o lęki i zostałam zdiagnozowana. Napisano też, że jak mogę robić to mojemu dziecku, że niby jestem świadomą kobietą, mentorką, a jednak robię takie głupoty. I po prostu wsparcie kobiet, high level, rzeczywiście" – mówiła.
Na koniec odniosła się do samego oceniania jej decyzji.
"Wystawiając takie rzeczy rzeczywiście mogę zostać oceniona, ale żebym była diagnozowana? Nie sądzę" – skomentowała.
Niektórzy internauci bardzo ostro wypowiadali się na temat publikacji. Ich zdaniem rodzic powinien szczególnie uważać na zdjęcia przedstawiające dziecko w sytuacjach intymnych.

Źródło: donald.pl




