klasa w szkole
11-latek zaatakował 10-latkę toporkiem. Prawo nie pozwala ukarać go jak dorosłego. fot. Pixabay.com

Do dramatycznego zdarzenia doszło w szkole podstawowej w Ptakach niedaleko Kolna, gdzie 11-latek zaatakował 10-letnią koleżankę toporkiem. Z ustaleń policji wynika, że dziewczynka najprawdopodobniej była przypadkową ofiarą, a oboje dzieci trafiło do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku.

REKLAMA

Atak toporkiem w szkole w Ptakach

Do zdarzenia doszło we 22 września we wtorek przed godziną 8 w szkole podstawowej w Ptakach w województwie podlaskim. 11-letni chłopiec zaatakował 10-letnią uczennicę przy użyciu toporka. Według ustaleń policji, dziewczynka najprawdopodobniej nie była wcześniej związana z chłopcem w sposób, który wskazywałby na to, że mogła być celem ataku. Miała przechodzić jako pierwsza obok łazienki, z której wyszedł 11-latek z toporkiem.

Po zdarzeniu zarówno poszkodowana 10-latka, jak i 11-latek zostali przewiezieni do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku. Z informacji przekazanych przez "Fakt" wynikało, że dziewczynka miała jeszcze tego samego dnia opuścić szpital. Chłopiec nadal w nim przebywał.

Sytuacja dotknęła również pozostałych uczniów szkoły, nauczycieli oraz rodziców. Jak przekazał wójt gminy Turośl, pomoc psychologiczna została już udzielona społeczności szkolnej.

Sprawą zajmuje się również samorząd. Piotr Niedbała, wójt gminy Turośl, wskazał, że jednym z najważniejszych zadań po zdarzeniu jest zapewnienie pomocy psychologicznej zarówno poszkodowanej dziewczynce, jak i 11-letniemu chłopcu.

W rozmowie z "Faktem" samorządowiec podkreślił, że wydarzenie ma tragiczne konsekwencje dla obu rodzin.

"To dramat dwóch rodzin" – podkreślił Piotr Niedbała.

Pomoc psychologiczna została skierowana także do uczniów, nauczycieli i rodziców dzieci uczęszczających do szkoły w Ptakach.

Dlaczego 11-latek nie odpowie jak dorosły?

Po zdarzeniu pojawiły się pytania o to, jakie konsekwencje prawne mogą spotkać 11-latka. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Polskie Radio Białystok, chłopiec nie będzie odpowiadał na zasadach przewidzianych dla osoby dorosłej i nie może zostać ukarany w postępowaniu karnym jak dorosły sprawca.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży, sędzia Jan Leszczewski, wyjaśnił, jakie zasady obowiązują w przypadku osób poniżej 13. roku życia.

"Jeżeli osoba w wieku poniżej 13 lat dopuści się takiego lub podobnego czynu, nie ponosi odpowiedzialności karnej. Do 13. roku życia prowadzone jest postępowanie wyłącznie na podstawie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich" – przekazał sędzia Jan Leszczewski.

Wiek chłopca ma w tej sprawie zasadnicze znaczenie z punktu widzenia prawa. Nie oznacza to jednak, że zdarzenie pozostaje bez żadnej reakcji ze strony odpowiednich instytucji.

Sprawa 11-latka będzie rozpatrywana w ramach przepisów dotyczących postępowania wobec osób nieletnich. Zdarzenie wymaga również uwzględnienia sytuacji poszkodowanej 10-latki oraz całej społeczności szkolnej.

Na tym etapie szczególnie istotne pozostaje zapewnienie dzieciom i dorosłym odpowiedniego wsparcia psychologicznego. Po tak poważnym zdarzeniu konsekwencje mogą bowiem dotyczyć nie tylko bezpośrednich uczestników, ale również innych uczniów i pracowników szkoły.

Źródło: fakt.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl