psychoza poporodowa
Psychoza poporodowa nie jest tym samym co depresja. pexel.com

Nie śpi, jest rozdrażniona, zachowuje się inaczej niż zwykle. Po porodzie łatwo uznać, że to po prostu zmęczenie i trudne początki macierzyństwa. Czasem jednak za taką zmianą może kryć się poważny kryzys psychiczny. Psycholog wyjaśnia, jakie sygnały powinny szczególnie zaniepokoić bliskich.

REKLAMA

Głośny proces Lindsay Clancy sprawił, że o psychozie poporodowej znów zrobiło się głośno. Ostatnio jej były mąż Patrick Clancy w rozmowie z CBS przyznał, że przebaczył żonie. Wierzy, że tragedia, która spotkała ich rodzinę, była związana z jej ciężkimi problemami psychicznymi. Powiedział też coś, co powinno wybrzmieć szczególnie mocno w kontekście tej sprawy, ale też zaburzeń psychicznych, które dotykają kobiety po porodzie. Clancy przypuszcza, że sygnały ostrzegawcze musiały się pojawiać, choć on – nawet jako osoba będąca najbliżej Lindsay – ich wtedy nie dostrzegł. "Nie wiedziałem, jak radzić sobie z chorobą poporodową. (...) Myślę, że choroba psychiczna potrafi być tragicznie zwodnicza." – powiedział w rozmowie z CBS.

Historia Clancy jest przypadkiem skrajnym i nie może służyć jako prosty obraz tego, czym jest psychoza poporodowa. Przypomina jednak o czymś niezwykle ważnym. Pierwsze objawy poważnego kryzysu psychicznego po porodzie mogą zostać pomylone ze zmęczeniem, niewyspaniem czy trudnościami związanymi z początkiem macierzyństwa.

– Psychoza poporodowa to nie "trudne początki macierzyństwa". To stan, w którym kobieta może stracić kontakt z rzeczywistością. I właśnie dlatego wymaga zupełnie innego rodzaju czujności niż baby blues czy nawet depresja poporodowa – mówi Sylwia M. Bartczak, psycholog enel-med.

Psychoza poporodowa to nie depresja

To rozróżnienie jest kluczowe. Baby blues, depresja poporodowa i psychoza poporodowa bywają wrzucane do jednego worka, choć są zupełnie różnymi stanami.

Jak tłumaczy psycholog, depresji mogą towarzyszyć rozpacz, silne poczucie winy, lęk, beznadzieja czy myśli sam****cze. W psychozie pojawia się natomiast coś jeszcze – zaburzenie kontaktu z rzeczywistością.

– Możemy mówić o kobiecie, która jeszcze niedawno funkcjonowała zupełnie normalnie, była dobrą matką, partnerką, pracownicą, przyjaciółką. A potem, w bardzo krótkim czasie, jej sposób postrzegania świata może dramatycznie się zmienić – wyjaśnia Bartczak.

Mogą pojawić się urojenia, słyszenie głosów, skrajne pobudzenie czy dezorganizacja myślenia i zachowania. To, co dla zdrowej osoby jest oczywiście nieprawdziwe, dla osoby doświadczającej psychozy może być całkowicie realne.

Psychoza poporodowa jest rzadka, ale należy do stanów wymagających natychmiastowej pomocy. Według American College of Obstetricians and Gynecologists występuje w około 1-3 przypadkach na 1000 porodów. Jej początek jest zazwyczaj nagły – pojawia się najczęściej w pierwszych tygodniach po porodzie.

"Nie śpi, bo ma niemowlę" – takie rozumowanie bywa zwodnicze

Najtrudniejsze może być wychwycenie momentu, w którym zwyczajne wyczerpanie świeżo upieczonej mamy przestaje być tylko wyczerpaniem.

– Problem polega na tym, że pierwsze sygnały łatwo zbagatelizować. "Nie śpi, bo ma niemowlę". "Jest rozdrażniona, bo jest zmęczona". "Bardzo się boi, bo została mamą". Macierzyństwo potrafi przykryć objawy choroby, bo wiele niepokojących zachowań można pozornie uznać za jego naturalny koszt – zwraca uwagę psycholog.

Co zatem powinno zaalarmować bliskich?

Bartczak wskazuje przede wszystkim na nagłą i radykalną zmianę zachowania. Niepokojącymi sygnałami mogą być skrajna bezsenność, bardzo silne pobudzenie, dezorganizacja zachowania i myślenia, nietypowe lub dziwaczne przekonania, słyszenie albo widzenie rzeczy, których nie doświadczają inni, a także przekonanie kobiety, że ktoś chce skrzywdzić ją lub dziecko.

– W takiej sytuacji nie czekamy. Nie wystarczy rada, żeby kobieta "trochę odpoczęła" albo "wyszła z domu". Psychoza poporodowa jest stanem wymagającym pilnej oceny psychiatrycznej. Tu naprawdę powinna obowiązywać zasada – lepiej zareagować za wcześnie niż za późno – podkreśla ekspertka.

Nie każda kobieta z depresją stanowi zagrożenie dla dziecka

Przy okazji głośnych tragedii pojawia się jednak inne niebezpieczeństwo. Zaczynamy patrzeć z lękiem na każdą kobietę, która po porodzie doświadcza problemów psychicznych. To błąd.

– Kobieta z zaburzeniami psychicznymi po porodzie nie jest z definicji zagrożeniem dla swojego dziecka. Wręcz przeciwnie – najczęściej sama bardzo cierpi i potrzebuje wsparcia – zaznacza Bartczak.

Także w przypadku Lindsay Clancy należy zachować ostrożność. Pytanie o jej stan psychiczny w chwili śmierci dzieci jest elementem sprawy sądowej i wymaga specjalistycznej oceny. Samo pojawienie się w historii informacji o zaburzeniach psychicznych nie daje podstaw, by sprowadzić całą tragedię do jednej diagnozy.

– Diagnoza psychiatryczna nie może być używana jako prosty klucz wyjaśniający niewyobrażalną tragedię – podkreśla psycholog.

"Czy ktoś zauważył, że przestaje funkcjonować jak ona sama?"

To właśnie to pytanie zdaniem Bartczak warto zadawać sobie częściej niż: "Jak matka mogła to zrobić?". W psychozie osoba chora może bowiem nie zdawać sobie sprawy z tego, że potrzebuje pomocy. Dlatego tak ważni stają się ludzie znajdujący się obok niej.

– Jeśli partner, siostra, mama czy przyjaciółka widzą gwałtowną zmianę zachowania po porodzie, nie powinni bać się nazwać tego wprost. "Martwię się o ciebie. To nie wygląda jak zwykłe zmęczenie. Poszukajmy pomocy" – mówi ekspertka.

Czekanie, aż młoda mama sama poprosi o pomoc, nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Właśnie dlatego bliscy powinni reagować, gdy mają poczucie, że kobieta nagle zachowuje się zupełnie inaczej niż wcześniej albo traci kontakt z rzeczywistością.

– Najważniejsze jest to, żeby przestać traktować cierpienie psychiczne po porodzie jako coś, co kobieta powinna po prostu "wytrzymać". Dobra matka nie musi być matką, która wszystko znosi. Może potrzebować psychiatry, psychologa, leków, hospitalizacji i całej sieci wsparcia. Proszenie o pomoc nie odbiera jej prawa do bycia dobrą matką. Czasem jest właśnie jednym z najbardziej odpowiedzialnych zachowań, jakie może podjąć – podsumowuje Sylwia M. Bartczak.

Psychoza poporodowa wymaga pilnej pomocy medycznej. Jeśli kobieta po porodzie traci kontakt z rzeczywistością, ma urojenia lub omamy, jest silnie zdezorganizowana albo pojawia się zagrożenie dla niej lub innych osób, nie należy czekać na planową konsultację.