
Borelioza może być trudna do rozpoznania, zwłaszcza gdy zakażeniu nie towarzyszy charakterystyczny rumień. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku chcą opracować metodę, która pozwoli szybciej wykrywać zakażenie po ukąszeniu przez kleszcza. Na badania otrzymali 2 mln zł.
Przełom w wykrywaniu boreliozy?
Z roku na rok eksperci alarmują, że kleszczy jest coraz więcej. Te pajęczaki stanowią zagrożenie dla ludzi, ponieważ mogą przenosić groźne choroby, takie jak odkleszczowe zapalenie mózgu (KZM) czy borelioza. Osoby, które często przebywają na terenach, gdzie występują kleszcze, mogą zdecydować się na szczepienie przeciwko KZM.
W przypadku boreliozy najskuteczniejszym sposobem ochrony przed chorobą jest natomiast zmniejszenie ryzyka ukąszenia przez kleszcza. Na boreliozę wciąż nie ma szczepionki, dlatego w przypadku zakażenia stosuje się antybiotykoterapię.
Teraz polscy naukowcy postanowili poszukać rozwiązania, które pozwoli jeszcze skuteczniej chronić przed konsekwencjami ukąszenia przez kleszcza. Badacze z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku otrzymali 2 mln zł dofinansowania z Narodowego Centrum Nauki na projekt, którego celem jest opracowanie metody pozwalającej szybko sprawdzić, czy po ukąszeniu przez kleszcza doszło do zakażenia boreliozą.
Obecnie po ugryzieniu przez kleszcza zalecenia są takie, by przez miesiąc obserwować miejsce wkucia się pajęczaka oraz ogólny stan osoby ugryzionej. Jeśli pojawią się gorączka, bóle mięśni i głowy albo charakterystyczny rumień wędrujący w okolicach miejsca w wkłucia, dopiero podejmowane jest leczenie.
Zwykle objawy pojawiają się – w przypadku boreliozy – w ciągu 4-6 tygodni. Naukowcy z Białegostoku maja opracować sposób, dzięki któremu od rauz poo ugryzieniu będzie wiadomo, czy stosować leczenie przeciwko boreliozie.
Naukowcy chcą zajrzeć w miejsce ugryzienia
Projekt, który otrzymał dofinansowanie, ma opierać się na bardzo szczegółowej analizie tego, co dzieje się w organizmie człowieka tuż po kontakcie z kleszczem. Badacze chcą sprawdzić, czy w niewielkim fragmencie skóry z miejsca wkłucia można znaleźć informacje wskazujące na rozwijające się zakażenie.
To właśnie tam dochodzi do pierwszego kontaktu organizmu z drobnoustrojami, które kleszcz może przenosić. Naukowcy zamierzają więc dokładnie przyjrzeć się zmianom zachodzącym w tkankach po ukąszeniu. W badaniach wykorzystane zostaną próbki pobrane od osób, które miały kontakt z kleszczami.
Powstanie specjalna mapa zmian w skórze
Jednym z elementów projektu będzie stworzenie przestrzennych map pokazujących, jak zmieniają się tkanki w miejscu ukąszenia. Naukowcy chcą połączyć obrazowanie przestrzenne z analizą znajdujących się w próbkach białek i lipidów. Dane te będą następnie zestawiane z informacjami dotyczącymi stanu zdrowia i przebiegu zakażenia u badanych osób.
Brzmi skomplikowanie, ale cel jest bardzo konkretny. Badacze chcą znaleźć charakterystyczne sygnały, które pojawiają się w organizmie po zakażeniu. Jeśli uda się je wskazać, w przyszłości mogą posłużyć jako tzw. biomarkery, czyli biologiczne wskaźniki pomagające lekarzom rozpoznać chorobę.
Co ważne, projekt nie ogranicza się wyłącznie do boreliozy. Naukowcy chcą sprawdzić, czy opracowana metoda pozwoli również wykrywać inne infekcje przenoszone przez kleszcze. Ma to znaczenie szczególnie dlatego, że jeden kleszcz może być nosicielem więcej niż jednego patogenu.
Zobacz także
Szybsza diagnoza mogłaby pomóc pacjentom
Dzisiaj rozpoznanie boreliozy nie zawsze jest proste. Choroba może dawać charakterystyczne objawy, takie jak rumień wędrujący, ale nie u każdego zakażonego pojawia się on w typowej postaci. W efekcie początek infekcji może być trudniejszy do zauważenia.
Naukowcy z Białegostoku chcą więc znaleźć sposób na uzyskanie informacji o zakażeniu możliwie wcześnie. W przyszłości takie rozwiązanie mogłoby pomóc lekarzom szybciej zdecydować, czy pacjent wymaga leczenia i w jakim kierunku powinna pójść dalsza diagnostyka.
Na tym etapie nie oznacza to jednak, że nowa metoda będzie dostępna w gabinetach lekarskich już wkrótce. Najpierw konieczne jest przeprowadzenie badań i sprawdzenie, czy założenia naukowców rzeczywiście potwierdzą się w praktyce.
W przedsięwzięciu razem z lekarzami z Białegostoku uczestniczą także badacze z Czech. Założeniem jest stworzenie narzędzia, które pozwoli lepiej zrozumieć pierwsze reakcje organizmu po ukąszeniu i znaleźć ślady wskazujące na rozwijającą się infekcję.
Jeżeli badania zakończą się sukcesem, ich wyniki mogą w przyszłości stać się podstawą do stworzenia dokładniejszych i szybszych metod diagnostycznych. Dla pacjentów oznaczałoby to przede wszystkim większą szansę na wykrycie zakażenia na wcześniejszym etapie, a dla lekarzy – dodatkowe narzędzie pomagające w podejmowaniu decyzji dotyczących dalszego postępowania.
Źródło: bialystok.wyborcza.pl, podlaskieinfo.pl




