
Linh po raz czwarty przyleciała do Polski z Wietnamu i tym razem wybrała się na wakacje nad Bałtyk. Choć podczas pierwszego pobytu polskie morze nie zrobiło na niej najlepszego wrażenia, teraz wróciła z zupełnie innymi odczuciami. Wietnamka opowiedziała, co ją zaskoczyło, co przypomniało jej rodzinny kraj i dlaczego poczuła się w Polsce jak u siebie.
Wietnamka odwiedziła Bałtyk i zmieniła zdanie. "Poczułam: wróciłam do domu"
Polskie morze każdego roku przyciąga turystów nie tylko z kraju, ale także z zagranicy. Jedną z osób, które postanowiły odkryć uroki Bałtyku, była Linh z Wietnamu.
Kobieta po raz czwarty odwiedziła Polskę. Jak przyznała w filmie opublikowanym na YouTubie, tym razem nie czuła się już jak obcokrajowiec. Miała wrażenie, że wraca do miejsca dobrze jej znanego.
Razem z rodziną wybrała się na długi urlop nad polskie wybrzeże. Podczas poprzedniej wizyty Bałtyk nie zrobił na niej dużego wrażenia, jednak tym razem wakacje wyglądały zupełnie inaczej.
Dla Linh podróż nad morze to nie tylko plaża i odpoczynek. Jak sama podkreśliła, ważne są dla niej lokalne jedzenie, klimat miejsca, kultura oraz możliwość poznania mieszkańców.
Tym razem szczególnie spodobała jej się kuchnia nad Bałtykiem. Wietnamka przyznała, że smakowały jej nawet ryby, mimo że wcześniej nie była przekonana do sposobu, w jaki przygotowuje się je w Polsce.
Największym zaskoczeniem okazała się jednak temperatura wody. Dla osoby przyzwyczajonej do ciepłego klimatu Wietnamu, Bałtyk okazał się wyjątkowo chłodny.
"Nie odważyłam się nawet zamoczyć stóp. Jest naprawdę lodowata" – powiedziała Linh.
Mimo braku kąpieli kobieta doceniła klimat polskiego wybrzeża. Przyznała, że po pobycie nad morzem czuła się świeżo i komfortowo. W porównaniu z upalnym Wietnamem, chłodniejsze powietrze było dla niej przyjemną odmianą.
Polskie plaże przypomniały jej Wietnam
Linh zauważyła także kilka podobieństw między polskim i wietnamskim wybrzeżem. Szczególnie zwróciła uwagę na liczne sklepiki oraz stragany, gdzie można kupić pamiątki, ubrania, ozdoby, jedzenie i napoje.
Jak stwierdziła, gdyby nie różnice między ludźmi, mogłaby poczuć się niemal jak w Azji.
"Jest bardzo swojsko i przyjaźnie" – podsumowała.
Wietnamkę zainteresowało także to, że wielu Polaków przychodzi na plażę głównie po to, by się opalać, a niekoniecznie pływać w morzu. Zwróciła uwagę na zimny wiatr oraz charakterystyczne dla polskich plaż parawany.
Sama podczas pobytu korzystała z namiotu plażowego, który chronił ją przed chłodnymi podmuchami.
"Nie wystawiałam nosa na zewnątrz" – przyznała.
Kolejnym elementem, który zwrócił uwagę Linh, była spokojna atmosfera polskich plaż. Wietnamka zauważyła, że nad Bałtykiem jest znacznie ciszej niż na wielu plażach w jej ojczyźnie.
"Zdziwiło mnie, że nad polskim morzem wzdłuż plaż jest bardzo cicho" – powiedziała.
Spodobało jej się również to, że rano rybacy wypływają w morze, a później sprzedają świeże ryby turystom. Ten zwyczaj przypomniał jej rodzinny kraj.
Zobacz także
Źródło: podroze.gazeta.pl


