
To miała być zwykła zabawa na wodzie, ale skończyło się interwencją patrolu wodnego. Czworo dzieci dryfowało na jednej desce SUP po Zatoce Gdańskiej, bez kamizelek ratunkowych i coraz dalej od brzegu. Służby przypominają, że na wodzie nawet pozornie spokojne warunki mogą w ciągu kilku minut zamienić się w realne zagrożenie.
Na pierwszy rzut oka wszystko mogło wyglądać jak niewinna wakacyjna zabawa. Patrol wodny Straży Miejskiej w Gdańsku zauważył na wodach Zatoki Gdańskiej deskę SUP, która dryfowała w kierunku wejścia do portu.
Gdy funkcjonariusze przyjrzeli się sytuacji przez lornetkę, okazało się, że na jednej desce znajduje się czworo dzieci. Silny południowo-zachodni wiatr zepchnął je około 400 metrów od brzegu. Od opiekuna dzieliła je już niemal kilometrowa odległość.
Żadne z dzieci nie miało kamizelki
Najbardziej niepokojące było to, że żadne z dzieci nie miało na sobie kamizelki ratunkowej ani innego sprzętu asekuracyjnego. Dodatkowo deska dryfowała w kierunku toru podejściowego do Portu Gdańskiego, którym regularnie poruszają się duże jednostki.
Patrol natychmiast podpłynął do dzieci. Strażnicy zabrali całą czwórkę na pokład swojej łodzi, zabezpieczyli deskę SUP i bezpiecznie przetransportowali wszystkich na plażę w Brzeźnie. Tam dzieci zostały przekazane pod opiekę dorosłego krewnego.
Po zakończeniu akcji opiekun został pouczony o konieczności sprawowania stałego nadzoru nad dziećmi oraz o obowiązku stosowania odpowiednich środków bezpieczeństwa podczas korzystania z akwenów.
Wystarczy kilka minut
Straż miejska podkreśla, że ta interwencja pokazuje, jak szybko pozornie bezpieczna zabawa może zamienić się w niebezpieczną sytuację. Nawet jeśli przy brzegu woda wydaje się spokojna, wiatr potrafi w ciągu kilku minut znieść deskę SUP lub inny sprzęt pływający daleko od lądu.
Dlatego służby apelują, by dzieci korzystające ze sprzętu wodnego zawsze pozostawały pod stałą opieką osoby dorosłej i miały na sobie kamizelki ratunkowe. To właśnie one mogą zdecydować o bezpieczeństwie, gdy warunki na wodzie nagle się zmienią.
Źródło: Straż Miejska w Gdańsku
Zobacz także


