mroczna postać
Śledztwo w sprawie zabójstwa Izy z Gdyni nabrało nowego biegu. Przypomniano słowa jej mamy. fot. Pexels.com

Po 15 latach od zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej policja zatrzymała 37-letniego Michała S., który usłyszał zarzut zabójstwa, a sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. W związku z przełomem w śledztwie przypomniano wywiad, którego w 2016 roku udzieliła mama dziewczynki, Małgorzata Strzałkowska. Kobieta od początku była przekonana, że sprawca pochodził z najbliższej okolicy, jednak nie doczekała zakończenia sprawy – zmarła w 2021 roku.

REKLAMA

Zatrzymanie podejrzanego po 15 latach

Przełom w śledztwie nastąpił 21 lipca 2026 roku. Policjanci z Gdyni, działając na polecenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, zatrzymali 37-letniego Michała S., podejrzanego o zabójstwo 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej z 2011 roku.

Prokuratura poinformowała, że mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa, a sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu. Według informacji przekazanych przez śledczych, podejrzany przyznał się do winy.

Mama Izy od początku miała swoje podejrzenia

Pięć lat po śmierci córki Małgorzata Strzałkowska udzieliła wywiadu "Faktowi", w którym opowiadała o swoich podejrzeniach. Twierdziła, że około 40 minut przed tragedią zauważyła w pobliżu domu nieznajomego mężczyznę i od początku uważała, że to właśnie on może mieć związek ze zbrodnią.

W rozmowie wspominała:

"Składałam zeznania trzy miesiące po śmierci Izy, ale policja nie wzięła pod uwagę tego co mówiłam. Szukali szczupłego blondyna, a to zupełnie inny człowiek. Być może kiedyś go znajdę".

Spokojna okolica, która skrywała tragedię

Rodzina mieszkała na osiedlu domów jednorodzinnych w gdyńskiej Dąbrowie. Jak opowiadała mama dziewczynki, była to spokojna okolica, w której mieszkańcy znali się od lat.

Wspominała także ostatnie chwile przed wyjściem córki z domu:

"To bardzo spokojna, otoczona lasem okolica, gdzie wszyscy znają się z widzenia. Mieszkamy tam od 78. roku i nigdy wcześniej nic złego się w tym miejscu nie wydarzyło (...). Prosiłam, żeby wzięła ze sobą psa, ale powiedziała, że idzie tylko na chwilę, i że zajdzie jeszcze do sklepu. Wyszły z domu po godz. 19.00. Autobus miał przyjechać o godz. 20.22".

Spotkanie z nieznajomym przed tragedią

Jednym z najbardziej poruszających fragmentów wywiadu było wspomnienie spotkania z mężczyzną, którego Małgorzata Strzałkowska zapamiętała bardzo dokładnie.

Mówiła:

"Wracając z psem, zauważyłam mężczyznę, który na mój widok odwrócił się i poszedł w drugą stronę. Był potężnej postury. Mógł mieć około 180 cm wzrostu. Pamiętam, że miał dłuższe, proste, dosyć ciemne włosy. Moją uwagę zwróciła jego lekko przygarbiona sylwetka i długi, biały T-shirt. Wyglądał, jakby czymś się denerwował. Myślę, że to był on. Tylko skąd mogłam wtedy wiedzieć, że czaił się na moje dziecko...".

Kiedy córka nie wracała do domu, matka zaczęła odczuwać narastający lęk.

Jak wspominała:

"Czułam dziwny lęk. O godz. 20.33 wysłałam córce pierwszego sms-a. Nie odpowiedziała. Wysłałam jej trzy kolejne wiadomości. Nadal nie było odpowiedzi. Zaczęłam do niej dzwonić, ale jej telefon milczał".

Według niej sprawca mógł obserwować okolicę jeszcze przed atakiem.

"Jestem przekonana, że zrobił to mężczyzna, którego widziałam podczas spaceru z psem. To było 40 minut przed zabójstwem Izy. Czaił się na nią, ale nie wiedział, którą drogą będzie wracała. Do naszego domu prowadzą trzy ścieżki i nigdy nie było wiadomo, którą drogą wróci Iza. Widocznie tego dnia był już w takiej desperacji, że dopadł ją pod samym domem".

Nie doczekała zakończenia sprawy

Małgorzata Strzałkowska przez lata podkreślała, że zależy jej przede wszystkim na sprawiedliwości. Jednocześnie mówiła o swoich emocjach w sposób, który poruszył wiele osób.

W wywiadzie powiedziała:

"Gdybym żyła nienawiścią i poszukiwała tego człowieka, straciłabym pięć lat. Jeśli go złapią, będę mu strasznie współczuła. Mnie to już ani nie pomoże, ani nie zaszkodzi. Mogę się tylko modlić o jego nawrócenie, żeby już nigdy nikogo nie skrzywdził. Współczuję matce tego człowieka, że wydała na świat kogoś, kto był w stanie zrobić coś tak potwornego...".

Niestety kobieta zmarła w 2021 roku i nie doczekała momentu, w którym śledczy zatrzymali podejrzanego w sprawie śmierci jej córki.

Źródło: fakt.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl