wypadek z udziałem 6-latka
Chłopiec został zabrany śmigłowcem LPR do szpitala. pexel.com

Sześcioletni chłopiec jadący na rowerze uderzył w bok autobusu podjeżdżającego na przystanek. Dziecko było pod opieką rodzica i miało na głowie kask, a mimo to doznało obrażeń na tyle poważnych, że do szpitala przetransportował je śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policja wyjaśnia, jak doszło do tego zdarzenia.

REKLAMA

Do wypadku doszło w Żabiej Woli (woj. mazowieckie). Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 6-letni chłopiec jadący na rowerze uderzył w bok autobusu, który podjeżdżał do przystanku. Na miejsce natychmiast skierowano policję, straż pożarną, zespół ratownictwa medycznego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Jak przekazała asp. szt. Katarzyna Zych z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, dziecko było przytomne, jednak obrażenia okazały się na tyle poważne, że medycy zdecydowali o transporcie do szpitala śmigłowcem LPR.

Chłopiec nie jechał sam

Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, 6-latek w chwili zdarzenia znajdował się pod opieką rodzica i miał na głowie kask ochronny. Ze wstępnych ustaleń wynika, że poruszał się rowerem w pobliżu opiekuna, gdy z nieustalonych jeszcze przyczyn uderzył w bok autobusu. Dokładny przebieg zdarzenia wyjaśniają funkcjonariusze.

Według późniejszych informacji przekazanych lokalnym mediom obrażenia chłopca nie zagrażają życiu. Policja podkreśla również, że zarówno kierowca autobusu, jak i rodzic byli trzeźwi, a na obecnym etapie nic nie wskazuje na zaniedbanie z ich strony.

Wystarczy sekunda

Ten wypadek pokazuje, jak nieprzewidywalne potrafią być zachowania małych dzieci. Nawet jeśli rodzic znajduje się tuż obok, a dziecko ma założony kask, czasem wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia.

Dlatego też podczas wspólnych przejażdżek warto zachować szczególną ostrożność w pobliżu skrzyżowań, przystanków autobusowych i wyjazdów z posesji. Dzieci, zwłaszcza młodsze, nie zawsze potrafią prawidłowo ocenić prędkość nadjeżdżających pojazdów ani przewidzieć skutków swoich manewrów.

Sam kask, choć znacząco zmniejsza ryzyko ciężkich urazów głowy, nie jest w stanie ochronić przed wszystkimi obrażeniami. Dlatego równie ważne jest stałe nadzorowanie dziecka i dostosowanie trasy do jego umiejętności.