hotelowy basen dzieci bawią się na wakacjach
Wakacje rodziców z małymi dziećmi w hotelu z all inclusive mogą być najlepszym rozwiązaniem. fot. Meg von Haartman/Unsplash

Zanim zostałam mamą, byłam pewna, że nigdy nie wybiorę wakacji all inclusive i nie zrezygnuję ze zwiedzania na rzecz hotelowego basenu. Rodzicielstwo szybko zweryfikowało moje przekonania i pokazało, że z dziećmi priorytety wyglądają zupełnie inaczej. Dziś wiem, że wakacje all inclusive z dziećmi to nie pójście na łatwiznę, ale szansa na prawdziwy odpoczynek dla całej rodziny.

REKLAMA

Zanim zostałam rodzicem, wszystko wiedziałam najlepiej

Są takie zdania, których jako rodzic nauczyłam się już nie wypowiadać. Jednym z nich jest: "Ja nigdy...". Nigdy nie będę dawać dziecku telefonu w restauracji. Nigdy nie pozwolę mu zasnąć w moim łóżku. Moje dzieci nigdy nie będą przychodziły w nocy do mojej sypialni i będą spały zawsze u siebie. Nigdy nie pojadę na wakacje all inclusive. Bo przecież to takie... banalne. Dziś myślę sobie: „Pf, nigdy nie mów nigdy”.

Pamiętam, jak patrzyłam na zdjęcia znajomych z wakacji zanim zostałam matką. Leżak, hotelowy basen, kolorowy drink, dzieci chlapiące się w wodzie. I ten sam widok przez siedem dni. Myślałam wtedy: serio? Lecieć setki czy tysiące kilometrów, żeby nie wychodzić z hotelu?

Przecież można zwiedzać, poznawać lokalną kulturę, jeść w małych restauracjach i odkrywać świat. Wakacje all inclusive wydawały mi się symbolem pójścia na łatwiznę. A już widok rodaków ustawiających się rano po leżaki utwierdzał mnie w przekonaniu, że to kompletnie nie dla mnie. A potem sama zostałam rodzicem.

I bardzo szybko okazało się, że rodzicielstwo ma niezwykłą moc weryfikowania wszystkich wcześniejszych teorii. Mądrym naprawdę można być, zanim zostanie się rodzicem. Wtedy wszystko wydaje się proste, czarno-białe. Wystarczy dobrze zaplanować dzień, odpowiednio wychować dziecko i zachować zdrowy rozsądek. W praktyce okazuje się, że dzieci mają własne potrzeby, własne tempo i kompletnie nie interesują ich nasze idealne scenariusze.

Wakacje w hotelu to zbawienie dla rodziców

Dziś jestem mamą dwójki dzieci w wieku szkolno-przedszkolnym i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć: wakacje all inclusive to jedna z najlepszych rzeczy, jakie wymyślono dla rodziców.

Nie dlatego, że marzę o darmowych drinkach. Nie dlatego, że nie interesuje mnie zwiedzanie. Wręcz przeciwnie, nadal lubię poznawać nowe miejsca. Tylko że wiem już, iż z małymi dziećmi ambitny plan zwiedzania zwykle kończy się po pierwszych dwóch godzinach. Ktoś jest głodny, syn chce do toalety, a drugi narzeka na bolące nóżki. Mąż jest obrażony, a mnie smutno, bo nie zdążyłam kupić magnesu z wycieczki.

Przy takiej perspektywie hotel daje coś, czego rodzicom najbardziej brakuje na co dzień – odrobinę oddechu.

Dzieci mają basen, zjeżdżalnie, animacje i mnóstwo rówieśników do zabawy. Nie trzeba co chwilę zastanawiać się, gdzie zjeść obiad i czy wybredny niejadek znajdzie w menu cokolwiek poza frytkami. W bufecie zawsze jest makaron, naleśniki, owoce. Każdy wybiera to, na co ma ochotę, a rodzice nie zaczynają każdego posiłku od negocjacji.

Największą wartością jest jednak coś innego. Kiedy jedziemy na taki urlop z mężem, możemy się wymieniać. Jedno idzie z dziećmi do basenu, drugie przez chwilę naprawdę odpoczywa, np. czytając książkę. Można popatrzyć w morze, poleżeć na leżaku bez konieczności budowania piaskowych zamków czy pilnowania, kto właśnie wspina się na zjeżdżalnię. Potem zamieniamy się, by każde z nas miało chwilę dla siebie.

To może tylko pół godziny albo godzina, ale przy rodzicielstwie nawet tyle potrafi zdziałać cuda. Co więcej, dziś żałuję, że kiedy dzieci były jeszcze mniejsze, nie przekonałam się do takich wyjazdów. Uparcie szukaliśmy apartamentów, sami robiliśmy zakupy, gotowaliśmy śniadania, planowaliśmy każdy dzień.

Żałuję, że tak późno zmieniłam zdanie

Wydawało mi się, że tak będzie ciekawiej i bardziej elastycznie. Dopiero z perspektywy czasu widzę, ile energii kosztowała nas ta organizacja. Zamiast odpoczywać, dalej wykonywaliśmy wszystkie obowiązki, tylko w innym kraju.

Teraz wiem, że wakacje nie są konkursem na najbardziej ambitny sposób podróżowania. Nie trzeba nikomu udowadniać, że zobaczyło się dziesięć zabytków dziennie albo przejechało pół wyspy wynajętym autem. Jeśli po powrocie rodzice są jeszcze bardziej zmęczeni niż przed wyjazdem, to chyba coś poszło nie tak.

Dlatego dziś z uśmiechem przepraszam wszystkich, którym kiedyś mówiłam, że wakacje w hotelu all inclusive to obciach. Życie pokazało mi, jak bardzo się myliłam.

Bo rodzicielstwo uczy jednej bardzo ważnej rzeczy – zanim ocenisz wybory innych, dobrze jest spróbować znaleźć się w ich sytuacji. Bardzo często okazuje się wtedy, że to, z czego kiedyś się śmialiśmy, staje się naszym najlepszym sposobem na przetrwanie.