stopy niemowlęcia
18-miesięczny chłopiec trafił do kostnicy po utonięciu. Pięć godzin później wydarzył się cud. fot. Pexels.com

Historia 18-miesięcznego Vincenta Lorenzo Fiordilino z Arizony wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi. Chłopiec po wypadku w przydomowym basenie został uznany za zmarłego i przewieziony do kostnicy, gdzie kilka godzin później lekarz sądowy wykrył u niego słabe bicie serca. Obecnie trwa śledztwo dotyczące zarówno działań personelu medycznego, jak i okoliczności, w których doszło do tragedii.

REKLAMA

Dramat rozegrał się po wypadku w przydomowym basenie

Do zdarzenia doszło 8 lutego, w dniu finału Super Bowl, w amerykańskim stanie Arizona. 18-miesięczny Vincent Lorenzo Fiordilino został odnaleziony twarzą do wody w przydomowym basenie po tym, jak rodzice stracili go z oczu na kilkanaście minut.

Ojciec natychmiast rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową, kierując się wskazówkami operatora numeru alarmowego 911. W trakcie rozmowy jeden z członków rodziny poinformował, że chłopiec zaczął wykazywać oznaki reakcji. Niedługo później dziecko zostało zabrane do szpitala.

W szpitalu stwierdzono zgon

Po przyjęciu do placówki medycznej lekarze uznali, że Vincent zmarł. Jak wynika z dokumentów policyjnych, jeszcze przed oficjalnym stwierdzeniem zgonu pojawiały się informacje sugerujące, że dziecko mogło mieć wyczuwalne tętno.

Mimo tych sygnałów chłopiec został przewieziony do kostnicy. Rodzice wrócili do domu przekonani, że ich syn nie żyje.

Na stronie zbiórki dla rodziny pojawił się poruszający wpis:

"Około godziny 20:00 wydarzyło się coś nie do pomyślenia. Vincent został uznany za zmarłego. Jego zrozpaczeni rodzice zostali odesłani do domu w niewyobrażalnym żalu. Ale Bóg miał inne plany".

Niespodziewane odkrycie w kostnicy

Vincent spędził w kostnicy około pięciu godzin. Tuż przed północą lekarz sądowy zauważył u dziecka słabe bicie serca.

Jak przekazała rodzina:

"Chwilę po 23:30 rodzina odebrała telefon, którego nikt się nie spodziewał: lekarz sądowy wykrył słabe bicie serca".

Natychmiast podjęto decyzję o przewiezieniu chłopca do specjalistycznego szpitala dziecięcego w Phoenix.

Lekarze obawiali się najgorszego

Po przewiezieniu Vincent znajdował się w stanie krytycznym. Lekarze informowali rodzinę o niewydolności kilku narządów i obawiali się poważnego uszkodzenia mózgu.

Na stronie zbiórki opisano ten moment słowami:

"Wczesnym rankiem 9 lutego, około godziny 4:00 rano, lekarze ostrzegli rodzinę, że narządy Vincenta przestają funkcjonować. Jego nerki, płuca i wątroba nie działały prawidłowo".

Kilka dni później pojawiły się jednak znacznie lepsze wiadomości. Kolejny rezonans magnetyczny nie wykazał trwałego uszkodzenia mózgu. Lekarze stwierdzili jedynie niewielkie stłuczenie, które może powodować problemy z utrzymaniem równowagi.

Rodzina przekazała, że Vincent wymaga intensywnej rehabilitacji, specjalistycznej opieki i dalszego leczenia. Bliscy zaczęli nazywać go "dzieckiem-cudem", podkreślając, że jego powrót do życia był dla nich ogromnym zaskoczeniem.

Źródło: fakt.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl