Na zdjęciu twarz nastolatka.
Kolejny niebezpieczny trend wśród nastolatków. pexel.com

Nastolatki uderzają się w twarz młotkami i innymi twardymi przedmiotami, wierząc, że dzięki temu poprawią wygląd szczęki i kości policzkowych. Lekarze alarmują, że modny w mediach społecznościowych trend może prowadzić do poważnych urazów i trwałych uszkodzeń.

REKLAMA

Jeszcze niedawno nastolatki inspirowały się fryzurami, makijażem czy stylizacjami influencerów, widzianymi w internecie. Dziś media społecznościowe potrafią promować znacznie bardziej niebezpieczne pomysły. Jednym z nich jest tzw. bone smashing, czyli nowy trend, który zdobywa popularność wśród młodych ludzi marzących o bardziej wyrazistej szczęce i kościach policzkowych. Problem w tym, że próby poprawy wyglądu tą metodą mogą skończyć się na oddziale ratunkowym albo jeszcze bardziej tragicznie.

Uderzają się w twarz, by wyglądać lepiej

Bone smashing polega na celowym uderzaniu się w twarz twardymi przedmiotami – najczęściej młotkiem, butelką, masażerem lub innym ciężkim obiektem. "Zwolennicy" tego trendu twierdzą, że wywołane w ten sposób mikrourazy mają zmieniać kształt kości i prowadzić do uzyskania bardziej wyrazistej linii żuchwy czy kości jarzmowych.

Trend jest częścią szerszego zjawiska określanego jako "looksmaxxing", które skupia się na maksymalnym poprawianiu wyglądu. W mediach społecznościowych można znaleźć setki filmów pokazujących, jak młodzi ludzie próbują "wyrzeźbić" swoją twarz domowymi metodami.

Wszystko przez błędne zrozumienie nauki

Osoby promujące bone smashing często powołują się na tzw. prawo Wolffa. To teoria mówiąca o tym, że kości dostosowują się do obciążeń, którym są poddawane. Problem polega na tym, że internetowi twórcy błędnie interpretują jej znaczenie.

Lekarze podkreślają, że prawo Wolffa odnosi się do naturalnych procesów zachodzących podczas aktywności fizycznej i wzmacniania kości poprzez regularny wysiłek, a nie poprzez ich celowe uszkadzanie. Nie istnieją naukowe dowody na to, że uderzanie się w twarz może poprawić wygląd czy zmienić rysy twarzy w pożądany sposób.

Skutki mogą być bardzo poważne

Specjaliści alarmują, że konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż zwykły siniak. Powtarzające się uderzenia mogą prowadzić do złamań kości twarzy, uszkodzeń nerwów, problemów ze zgryzem, uszkodzenia zębów, a nawet trwałego oszpecenia. W niektórych przypadkach konieczna może być interwencja chirurgiczna.

Lekarze zwracają również uwagę na ryzyko urazów głowy. Silne uderzenia mogą prowadzić do wstrząśnienia mózgu, krwawień czy innych poważnych obrażeń neurologicznych. Szczególnie niebezpieczne jest to u nastolatków, których organizm nadal się rozwija.

Presja wyglądu jest coraz większa

Popularność takich trendów nie bierze się znikąd. Młodzi ludzie są dziś bombardowani obrazami "idealnych" twarzy i sylwetek. Algorytmy mediów społecznościowych promują treści związane z wyglądem, a influencerzy często przedstawiają nierealistyczne standardy urody.

Niektóre osoby promujące bone smashing sugerują, że jest to alternatywa dla zabiegów medycyny estetycznej. Tymczasem lekarze podkreślają, że efektów obiecywanych przez twórców internetowych nie da się osiągnąć poprzez samookaleczanie.

Rodzice powinni wiedzieć, czym jest bone smashing

Choć nazwa trendu dla wielu dorosłych brzmi obco, warto ją zapamiętać. To kolejny przykład internetowej mody, która może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia.

Specjaliści apelują, by rozmawiać z nastolatkami nie tylko o bezpieczeństwie w sieci, ale także o presji wyglądu i nierealistycznych wzorcach promowanych w mediach społecznościowych. Bo choć bone smashing ma prowadzić do "idealnej twarzy", w rzeczywistości może pozostawić po sobie coś zupełnie odwrotnego – ból, blizny i problemy zdrowotne, które zostaną z nimi na całe życie.