
Końcówka roku szkolnego budzi mieszane emocje wśród uczniów, rodziców i nauczycieli. Gdy oceny są już wystawione, a podręczniki oddane, w wielu szkołach pojawia się pytanie, jak sensownie wykorzystać ostatnie tygodnie nauki.
Gdy oceny są już wystawione, więc motywacja spada
Dla wielu uczniów druga połowa czerwca oznacza zupełnie inną atmosferę niż przez resztę roku. Nie ma już sprawdzianów, kartkówek ani walki o lepsze oceny. Nic więc dziwnego, że część dzieci i nastolatków zaczyna zastanawiać się, czy codzienne przychodzenie do szkoły ma jeszcze sens.
Takie odczucia ma między innymi Magda, uczennica drugiej klasy liceum w Nysie. Jej wypowiedź przytacza portal strefaedukacji.pl.
"Kiedy wiem, że cały dzień mam spędzić na trybunach albo oglądać film, który już widziałam, wolę po prostu zrobić coś dla siebie. Realizować pasje, na które nie mam czasy w roku szkolnym" – mówi.
Podobne rozmowy odbywają się w wielu domach. Rodzice coraz częściej słyszą pytania o możliwość pozostania w domu, skoro w szkole nie odbywają się już tradycyjne lekcje.
Nie każda szkoła ma pomysł na czerwiec
W wielu placówkach końcówka roku szkolnego upływa pod znakiem filmów, zastępstw i luźniejszych zajęć. Część uczniów odbiera ten czas jako zwykłe przeczekiwanie do wakacji.
Zdaniem rodziców, problem nie polega na braku oceniania, ale na braku ciekawych aktywności. Dzieci chciałyby robić coś angażującego, rozwijającego i pozwalającego spędzić czas z rówieśnikami w mniej formalnej atmosferze.
Nie wszędzie jednak czerwiec wygląda tak samo. Jedna z podstawówek w Rybniku pokazuje, że nawet po oddaniu podręczników można skutecznie zachęcić uczniów do przychodzenia do szkoły.
Dzieci uczestniczą tam w zajęciach sportowych, wycieczkach rowerowych, warsztatach i spotkaniach integracyjnych. Dzięki temu ostatnie dni roku szkolnego nie są traktowane jak obowiązek, tylko jako okazja do wspólnego działania.
Nie wszyscy mają jednak tak pozytywne doświadczenia. Kasia, mama dzieci z edukacji wczesnoszkolnej, uważa, że w wielu klasach potencjał tego okresu jest niewykorzystany.
"Zajęcia są uproszczone, sprowadzają się do kolorowania, wycinania, bawienia na podwórku bez żadnej animacji. Dzieci się... nudzą. Marzyłabym, żeby mogły tworzyć coś wspólnie. Tańczyć, przeprowadzić eksperymenty, nauczyć się czegoś przez zabawę i współpracę" – mówi.
Jej dzieci nadal chodzą do szkoły, ponieważ rodzice pracują, a placówka zapewnia opiekę i posiłki. Mama uważa jednak, że przy większym zaangażowaniu można byłoby lepiej wykorzystać ten czas.
Rozumiem uczniów, którzy po wystawieniu ocen nie widzą sensu w siedzeniu na przypadkowych zastępstwach czy oglądaniu filmów. Jednocześnie uważam, że szkoła ma ogromną szansę wykorzystać ten czas na budowanie relacji i rozwijanie pasji.
Zobacz także
Źródło: strefaedukacji.pl


