Na zdjęciu zmęczona kobieta z dzieckiem i telefonem w ręku.
To naturalne, że mama dwójki małych dzieci ma oczekiwania wobec swojego partnera. pexel.com

"Zaczynam myśleć, że samej byłoby mi łatwiej" – napisała mama dwójki dzieci. Choć jej mąż jest obecny w życiu rodziny, kobieta przyznaje, że coraz częściej czuje się samotna, przeciążona i pozbawiona wsparcia.

REKLAMA

Samotność nie zawsze wygląda tak, jak ją sobie wyobrażamy. Nie zawsze oznacza pusty dom, brak partnera czy życie w pojedynkę. Czasem pojawia się wtedy, gdy obok jest druga osoba. Kiedy teoretycznie nie jesteśmy sami, ale i tak mamy poczucie, że cały ciężar codzienności spoczywa wyłącznie na naszych barkach.

Samotność we dwoje – wyznanie mamy dwójki dzieci

Takie wyznanie przeczytałam niedawno na jednym z forów dla rodziców. Napisała je mama dwójki dzieci, która przyznała, że coraz częściej myśli o czymś, czego jeszcze kilka lat temu sama by się po sobie nie spodziewała.

"Zaczynam myśleć, że samej byłoby mi łatwiej". To uczucie wcale nie jest odosobnione – psychologowie od dawna analizują, jak poradzić sobie z samotnością w związku i podkreślają, że to dziś jeden z najczęstszych powodów zgłaszania się par na terapię.

Kobieta jest mamą sześcioletniej dziewczynki i niespełna rocznego chłopca. Jej mąż pracuje sześć dni w tygodniu, dlatego większość obowiązków związanych z dziećmi i domem spoczywa na niej.

Nie ukrywa jednak, że problemem nie jest wyłącznie brak czasu spędzanego razem.

Najbardziej boli ją coś innego.

"Jak mąż jest w domu, oczekuję od niego pomocy. On to wie, ale wszystko robi byle jak. Sprzątanie kuchni po łebkach, pranie może stać tydzień pod nogami i nawet nie pomyśli, żeby je zanieść na górę" – pisze.

Wielu rodziców zna to uczucie. Nie chodzi nawet o samą czynność. Chodzi o konieczność ciągłego przypominania, proszenia, pilnowania i kontrolowania. Kiedy jedna osoba wykonuje zadanie dopiero po przypomnieniu, druga nadal ponosi odpowiedzialność za to, by o nim pamiętać.

"Codziennie popełnia kilka takich gaf"

Autorka posta przyznaje, że najbardziej wyczerpują ją drobne sytuacje, które z pozoru wydają się nieistotne.

Opowiada o poranku, kiedy po nieprzespanej nocy z chorym synkiem chciała jeszcze chwilę odpocząć.

"Znoszę mu małego rano, idę jeszcze na godzinę spać, a on przynosi mi go z niezmienioną pieluchą po całej nocy" – pisze.

Innym razem usypiała chore dziecko, które miało problemy ze snem. W tym czasie mąż zadzwonił do niej. Odrzuciła połączenie, zakładając, że skoro wyszedł z domu zaledwie kilka minut wcześniej, sprawa nie jest pilna. Telefon zadzwonił ponownie.

"Odebrałam, bo pomyślałam, że coś się stało. A on zadzwonił z jakąś błahostką" – wspomina.

Jak przyznaje, podobnych sytuacji jest znacznie więcej. "Codziennie popełnia takich gaf przynajmniej kilka."

Marzenie, by partner choć przez chwilę przejął odpowiedzialność

Z takich relacji rodzą się dramatyczne fantazje. Pisaliśmy o tym chociażby w tekście o tym, że mąż nie pomaga w domu, a żona chciałaby wyjść, aby przekonał się, jak mi ciężko – to marzenie zna niemal każda matka, która od miesięcy ciągnie cały dom sama.

Niewidzialne zmęczenie

W dyskusjach o rodzicielstwie często mówimy o podziale obowiązków. Coraz częściej pojawia się jednak jeszcze jedno pojęcie – obciążenie mentalne.

To właśnie ono sprawia, że ktoś pamięta o szczepieniach, zakupie pieluch, wizycie u dentysty, urodzinach kolegi z klasy, czystych ubraniach na następny dzień czy tym, że kończy się mleko.

Tych obowiązków nie widać na pierwszy rzut oka. Nie da się ich odhaczyć jak wyniesienia śmieci czy rozwieszenia prania. A jednak potrafią być równie wyczerpujące. Pokazuje to świetnie analiza, w której czytamy, że dom nie ogarnia się sam, a niewidzialna praca matek wykańcza je codziennie – nawet wtedy, gdy formalnie obowiązki są podzielone.

Z listu tej mamy przebija właśnie takie zmęczenie. Nie tylko fizyczne. Przede wszystkim psychiczne.

"Poziom kortyzolu nawet nie ma kiedy opaść"

Szczególnie poruszające są słowa, w których opisuje swój obecny stan.

"Jestem w takim stresie, że czuję, że już nie wytrzymuję. Jakbym miała wybuchnąć. Poziom kortyzolu nawet nie ma kiedy opaść na chwilę – przyznaje.

To zdanie może być bliskie wielu rodzicom małych dzieci, bo choć macierzyństwo często pokazuje się przez pryzmat pięknych chwil, codzienność bywa znacznie bardziej skomplikowana.

Brak snu, stała gotowość, niekończąca się lista zadań. Poczucie odpowiedzialności za wszystkich domowników. To wszystko sprawia, że organizm przez wiele miesięcy funkcjonuje w stanie ciągłego napięcia. Specjaliści podpowiadają konkretne strategie – w opracowaniu "obciążenie psychiczne macierzyństwem, jak sobie z nim poradzić" znajdziesz m.in. zasadę odpuszczania kontroli nad detalami i prowadzenia wspólnej listy obowiązków z partnerem.

"Czuję, że zawodzę jako mama"

W poście pojawia się jeszcze jeden ważny wątek. Sześcioletnia córka od narodzin młodszego brata przeżywa trudny okres. Jest bardziej zbuntowana, częściej się sprzeciwia i nie słucha próśb mamy.

Kobieta przyznaje, że coraz trudniej jest jej budować z nią relację.

"Czuję, że zawodzę jako mama. Nie mam już grama przestrzeni, żeby jakoś budować relację z córką" – pisze.

To zdanie pokazuje coś, o czym rzadko się mówi. Bardzo często rodzice nie cierpią dlatego, że nie kochają swoich dzieci wystarczająco mocno. Cierpią dlatego, że są tak zmęczeni, iż nie mają już zasobów, by być rodzicem takim, jakim chcieliby być. Doskonale rozumie to bohaterka tekstu, w którym opisano, jak kobietom mówią im, że nie mają się czym martwić, bo dzieci zdrowe, mają pieniądze, dom, a one wieczorami płaczą w poduszkę, bo nikt nie widzi ich realnego zmęczenia.

Najbardziej samotna jestem wtedy, gdy mąż jest w domu

Być może właśnie dlatego ten post poruszył tak wiele osób. Nie opowiada o wielkim kryzysie, zdradzie czy spektakularnym konflikcie. Opowiada o codzienności, zmęczeniu, poczuciu, że wszystko trzeba dopilnować samemu.

To głos o tym, że samotność może pojawić się wtedy, gdy teoretycznie nie jesteśmy sami i o marzeniu, które wielu rodziców zna aż za dobrze, żeby choć przez chwilę ktoś inny przejął odpowiedzialność za świat, który każdego dnia próbujemy tak bardzo utrzymać w całości.