blok mieszkalny
To jedna z tych historii, które czyta się w internecie w kilka sekund, a potem zostają w głowie na długo. fot. Pixabay.com

W Białej Podlaskiej zginęła 16-letnia dziewczyna, która została zabita przez swojego 20-letniego chłopaka. Jako matka myślę o tym, jak często dzieci milczą o tym, co naprawdę dzieje się w ich relacjach, a dorośli widzą tylko fragmenty. I o tym, jak łatwo po takiej historii zacząć szukać winnych.

REKLAMA

Zabójstwo 16-latki z Białej Podlaskiej – historia, która nie daje spokoju

Czytam w internecie o tej sprawie i wracam do jednego obrazu: 16-letnia dziewczyna, 20-letni chłopak i mieszkanie, które miało być początkiem ich "dorosłego życia", a stało się miejscem tragedii.

Według ustaleń śledczych, doszło do zabójstwa z użyciem noża. Mężczyzna został zatrzymany, usłyszał zarzut morderstwa i przyznał się do czynu. To są fakty, suche zdania, które w internecie przewijają się szybko, ale za nimi jest przecież czyjeś dziecko, czyjaś córka. I ja, jako matka, zatrzymuję się właśnie tutaj...

Pierwszy odruch matki: zamknąć dziecko w domu

Gdybym miała córkę i przeczytała taką historię, mój pierwszy odruch byłby pewnie bardzo prosty – zamknąć ją w domu na cztery spusty, nie wypuścić i zatrzymać przy sobie. Ale tak się nie da. To nie jest żadne rozwiązanie.

Nasze dzieci nie żyją przecież w zamknięciu. One dorastają, zakochują się, buntują i podejmują decyzje, które nam dorosłym często trudno jest zaakceptować. I nawet jeśli rodzic bardzo chce, nie da się ich odizolować od świata.

Bardzo łatwo jest powiedzieć: "gdyby nie mieszkała z nim, to nic by się nie stało". Tylko, że ja nie potrafię tak uprościć tej historii, bo w moim odczuciu to nie jest opowieść o jednej decyzji i jednym skutku. To jest opowieść o człowieku, który dopuścił się przemocy. O przestępcy, który zadał swojej dziewczynie śmiertelne ciosy.

On nie potrzebował konkretnego mieszkania i konkretnej sytuacji. Przemoc nie zaczyna się od adresu. Ona zaczyna się gdzie indziej. I właśnie to jest najbardziej niepokojące w całej tej historii.

Jednocześnie nie uciekam od myśli, że 16 lat to jednak bardzo młody wiek na zamieszkanie z chłopakiem. Związek ze starszym partnerem, wspólne mieszkanie – to zawsze powinno budzić naszą czujność. Nie po to, żeby kogoś osądzać i szukać winnych, tylko po to, żeby nie tracić kontaktu z dzieckiem.

Bo nastolatki bardzo często w takich relacjach zamykają się w sobie, a rodzic zostaje gdzieś obok – z pytaniami, których już nie umie zadać tak, żeby dostać odpowiedź.

Rodzic nie widzi wszystkiego...

Nie wierzę w narrację, że rodzice zawsze "powinni o wszystkim wiedzieć". Życie nastolatka często dzieje się poza domem, w relacjach i w wiadomościach, których dorosły nie widzi. Dlatego nie chcę tu nikogo oceniać i budować prostych zdań o czyjejś winie, bo ta historia jest zbyt bolesna, żeby zamykać ją w takich ramach.

Jeśli coś zostaje ze mną po tej historii, to nie strach przed światem, tylko myśl o tym, że powinniśmy rozmawiać ze swoimi dziećmi. O tym, żeby być blisko nastolatka, żeby pytać, nawet jeśli odpowiedzi są krótkie i żeby nie odpuszczać kontaktu, nawet jeśli dziecko mówi: "to moja sprawa".

Nie umiem czytać takich wiadomości obojętnie. Jako matka czuję coś, czego nie da się łatwo nazwać – mieszankę lęku, bezsilności i bardzo cichej nadziei, że może gdzieś, w innym domu, ktoś akurat dziś przytuli swoje dziecko trochę mocniej i zapyta: "co u ciebie tak naprawdę?".

Co dokładnie wydarzyło się w Białej Podlaskiej?

W sprawie tragedii w Białej Podlaskiej sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 20-letniego mężczyzny na trzy miesiące, którego prokuratura podejrzewa o zabójstwo swojej 16-letniej dziewczyny. Decyzja zapadła po przesłuchaniu podejrzanego w placówce medycznej. Sąd uznał, że istnieje ryzyko mataczenia oraz grozi mu surowa kara.

Do zdarzenia miało dojść między wtorkiem a środą. Według ustaleń śledczych, 16-latka została znaleziona martwa w mieszkaniu wynajmowanym przez 20-latka w Białej Podlaskiej, po tym jak jej matka zgłosiła policji brak kontaktu z córką. Funkcjonariusze dotarli na miejsce i odkryli ciało nastolatki.

Mężczyzna został zatrzymany w sobotę nad ranem w placówce medycznej w Radzyniu Podlaskim, gdzie przebywał od wcześniejszej interwencji policji związanej z jego nietypowym zachowaniem. Pobrano od niego również próbki do badań pod kątem obecności środków odurzających.

Śledczy informują, że 20-latek miał zadać dziewczynie liczne ciosy nożem w okolice klatki piersiowej i szyi, co doprowadziło do jej śmierci na miejscu. Po zdarzeniu miał także zniszczyć kartę SIM w telefonie ofiary.

Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa w zamiarze bezpośrednim i przyznał się do winy, składając obszerne wyjaśnienia. W momencie zdarzenia nie był wcześniej karany. Za taki czyn grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl