
W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a skutki kryzysu demograficznego zaczynają być widoczne także w ochronie zdrowia. Coraz więcej położnych ma problem ze znalezieniem pracy, dlatego Ministerstwo Zdrowia proponuje zmiany w ich kształceniu i większe możliwości przebranżowienia.
Coraz częściej słyszy się dziś o problemach położnych ze znalezieniem pracy. Powód jest brutalnie prosty – w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. System ochrony zdrowia zaczyna dostosowywać się do nowej rzeczywistości demograficznej.
Ministerstwo Zdrowia właśnie przedstawiło projekt zmian w ustawie o zawodzie pielęgniarki i położnej. Oficjalnie chodzi o "poszerzenie kompetencji" i "większe możliwości zawodowe". Wiele osób ze środowiska odbiera to jednak jako próbę ratowania sytuacji na rynku pracy położnych.
Liczby są niepokojące
Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, w Polsce jest obecnie około 44 tys. położnych, ale aż 13 tys. z nich nie wykonuje zawodu. Oznacza to, że niemal co trzecia położna pozostaje dziś poza systemem zdrowia. Jednocześnie liczba urodzeń od lat spada, a najnowsze dane pokazują, że Polska się kurczy w tempie, które niepokoi demografów. Coraz mniej porodów oznacza mniejsze zapotrzebowanie na część świadczeń położniczych, szczególnie w mniejszych miejscowościach i szpitalach powiatowych.
Dlatego resort zdrowia chce zmienić sposób kształcenia przyszłych położnych. Według projektu przez pierwsze 3 lata przyszłe położne będą zdobywać kwalifikacje pielęgniarskie, a przez następne 18 miesięcy kwalifikacje położnej. Dzięki temu mogłyby pracować zarówno jako położne, jak i pielęgniarki, zależnie od potrzeb rynku.
"Zawód położnej był, jest i będzie, ale musimy myśleć, jak zabezpieczyć rynek pracy dla położnych" – tłumaczy wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
Ministerstwo podkreśla, że nie chodzi o likwidację zawodu, lecz o zwiększenie elastyczności zawodowej i szans na zatrudnienie. W projekcie pojawia się też rozszerzenie kompetencji pielęgniarek, m.in. możliwość stwierdzania zgonu w opiece paliatywnej czy wystawiania krótkoterminowych zwolnień lekarskich w określonych sytuacjach.
To ogromna zmiana społeczna
Spadająca liczba urodzeń zaczyna wpływać nie tylko na szkoły czy przedszkola, ale również na cały system opieki zdrowotnej. Jeszcze niedawno mówiło się głównie o braku lekarzy i pielęgniarek. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie o to, co zrobić z zawodami silnie związanymi z porodami i opieką okołoporodową, gdy dzieci rodzi się coraz mniej.
Dla wielu położnych to trudny moment. Zwłaszcza że ich zawód dla wielu osób był czymś znacznie więcej niż tylko pracą. Towarzyszenie kobietom podczas ciąży i porodu często wiąże się z ogromnym poczuciem misji i emocjonalnym zaangażowaniem, o czym opowiadała w wywiadzie o tym, jak przeżyć poród położna Barbara Baranowska – ujawniła kulisy pracy na sali porodowej. Wsparcie położnej nie kończy się jednak w momencie narodzin dziecka – to także połóg bez tajemnic i 6 prawd, których nie mówią na szkole rodzenia, które świeżo upieczone mamy poznają najczęściej dopiero po powrocie do domu.
Eksperci podkreślają jednak, że system ochrony zdrowia będzie potrzebował coraz bardziej uniwersalnych kompetencji. Społeczeństwo się starzeje, rośnie zapotrzebowanie na opiekę długoterminową, geriatryczną i pielęgniarską. Prognozy dotyczące polskiego rynku pracy w 2035 roku pokazują, że to właśnie ochrona zdrowia i edukacja odczują największe braki kadrowe – i właśnie tam resort zdrowia widzi dziś nowe możliwości zatrudnienia.
Część położnych może też pomyśleć o przekwalifikowaniu lub elastycznych formach pracy, podobnie jak młode matki rozważające 10 zawodów dla młodej mamy, które pozwalają łączyć karierę z życiem rodzinnym.
Zmiany są na razie na etapie konsultacji społecznych, ale już teraz pokazują, jak mocno kryzys demograficzny zaczyna wpływać na kolejne obszary życia.
Zobacz także
