
Przez lata skupiała się na pracy i nie wyobrażała sobie siebie w roli matki. Dopiero po czterdziestce zaczęła zastanawiać się, czy jednak nie chce mieć dziecka. Danielle Levitt została mamą w wieku 50 lat i dziś mówi wprost, że wcześniej po prostu nie była na to gotowa.
Coraz więcej kobiet otwarcie mówi dziś o późnym macierzyństwie. Jeszcze kilka lat temu ciąża po pięćdziesiątce budziła głównie sensację i niedowierzanie. Dziś coraz częściej staje się częścią rozmowy o tym, że nie każda kobieta chce lub może zostać mamą przed trzydziestką.
Jedną z osób, które zdecydowały się opowiedzieć o swojej historii, jest Danielle Levitt – fotografka, która została mamą w wieku 50 lat.
"Nie myślałam, że kiedykolwiek będę miała dzieci"
W rozmowie z Glamour Danielle przyznała, że przez większość życia najważniejsza była dla niej praca. Skupiała się na rozwijaniu kariery fotografki i długo nie wyobrażała sobie siebie jako matki. Jak mówiła, obawiała się odpowiedzialności i tego, czy byłaby w stanie zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa.
Jeszcze po czterdziestce nie była pewna, czy chce mieć dzieci. Z czasem jednak zaczęła patrzeć na swoje życie inaczej. Duży wpływ miała na nią rozmowa z przyjaciółką, po której zdecydowała się zamrozić komórki jajowe, by zostawić sobie możliwość wyboru na przyszłość.
In vitro okazało się trudniejsze, niż myślała
Danielle, razem ze swoim partnerem, rozpoczęli procedurę in vitro, kiedy miała 49 lat.
Jak przyznała, początkowo wydawało jej się, że skoro decyduje się na leczenie, ciąża będzie tylko formalnością. Rzeczywistość okazała się dużo trudniejsza. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem.
Fotografka opowiadała o hormonalnych wahaniach, stresie i emocjonalnym zmęczeniu związanym z całym procesem. Lekarze musieli m.in. ocenić żywotność rozmrożonych komórek jajowych i przygotować organizm do implantacji zarodka. Dodatkowym utrudnieniem były mięśniaki macicy, które mogły utrudniać zagnieżdżenie zarodka. Druga próba zakończyła się jednak sukcesem.
"Nie wiek był najważniejszy"
Danielle podkreśla, że dla niej najważniejsza była nie liczba w dowodzie, ale poczucie gotowości. Dziś, mając 52 lata, mówi wprost, że wcześniej nie byłaby gotowa na macierzyństwo.
Nie ukrywa też, że późne macierzyństwo ma swoją trudniejszą stronę. Świadomość upływającego czasu bywa dla niej momentami trudna, ale jednocześnie nie żałuje swojej decyzji. Narodziny córki określa jako moment, który całkowicie zmienił jej życie.
Późne macierzyństwo przestaje być tematem tabu
Historii takich jak ta jest dziś coraz więcej. Kobiety później decydują się na dzieci z różnych powodów. Czasem chodzi o rozwój zawodowy, brak odpowiedniego partnera, kwestie zdrowotne albo zwykłe poczucie, że wcześniej nie były gotowe.
Eksperci od lat zwracają jednak uwagę, że wraz z wiekiem maleje płodność, a ciąże po 40. roku życia częściej wymagają większej kontroli medycznej. Jednocześnie coraz większa dostępność metod wspomaganego rozrodu sprawia, że granica późnego macierzyństwa przesuwa się coraz dalej.
Danielle Levitt podkreśla jednak, że w jej przypadku najważniejsze było to, że nie chciała podejmować decyzji pod presją wieku czy społecznych oczekiwań. "Wcześniej nie byłam gotowa i dziś to akceptuję" – przyznała.
Źródło: onet.pl
Zobacz także
