
Do Sejmu trafiła petycja dotycząca sprawiedliwego traktowania matek łączących pracę zawodową z wychowywaniem dzieci, szczególnie tych, które mają już dorosłe dzieci i zbliżają się do wieku emerytalnego. Obecny system emerytalny nie premiuje wieloletniej aktywności zawodowej i opieki nad dziećmi w tym samym czasie. Sprawa wywołała dyskusję o tym, czy rodzice łączący pracę z opieką nad dziećmi są odpowiednio uwzględniani w systemie świadczeń.
Mam doskonałe dopasowanie z innpoland.pl o "luce w systemie emerytalnym" — idealny kontekst! Czas pisać.
Kobiety pracujące zawodowo, a jednocześnie wychowujące dzieci i łączące kilka ról społecznych, często uważają, że ich traktowanie w pracy jest niesprawiedliwe. Mówi się o nierównych płacach ze względu na płeć, ale także o braku możliwości rozwoju i zdobywania doświadczenia w czasie ciąży czy urlopu macierzyńskiego. Petycja w sprawie pracujących matek-emerytek trafiła właśnie do Sejmu.
Petycja o sprawiedliwe traktowanie matek w pracy
Podobnie wiele pań uważa, że równie niesprawiedliwe jest traktowanie ich przez polskie prawo pracy już po zakończeniu aktywności zawodowej i przejściu na emeryturę. Dziś kobiety, które mają 40 lat stażu pracy zawodowej (najczęściej w ramach działalności gospodarczej), odprowadzające składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, mają takie same warunki emerytalne jak te, które nie były aktywne zawodowo, ale wychowały co najmniej 4 dzieci.
W sprawie tej – określanej przez jedną z kobiet jako przejaw niesprawiedliwości – do Sejmu trafiła petycja. Jej autorka opisała bardzo konkretne warunki, które jej zdaniem sprawiają, że pracujące matki nie czują się sprawiedliwie traktowane.
"Zwracam uwagę na rażącą niesprawiedliwość w obecnym systemie emerytalnym. Jako osoba legitymująca się niemal 40-letnim stażem pracy, w większości w ramach działalności gospodarczej, przez dekady rzetelnie odprowadzałam składki do systemu ubezpieczeń społecznych, wychowując przy tym troje dzieci" – czytamy w dokumencie.
Sam program "Mama 4 plus", o którym mowa w petycji, pisaliśmy w detalach w artykule świadczenie za wychowanie dzieci przeszło rewaloryzację, można dostać prawie 2 tys. dodatkowo. Od 1 marca 2026 roku rodzicielskie świadczenie uzupełniające wynosi maksymalnie 1978,49 zł brutto. Przysługuje kobietom po 60. roku życia oraz mężczyznom po 65., którzy wychowali co najmniej czworo dzieci i z powodu opieki nad nimi nie podejmowali pracy zawodowej. Dla autorki petycji właśnie te warunki są niesprawiedliwe wobec rodzin trójdzietnych — i rodzin, które łączyły pracę z wychowywaniem dzieci.
"System nie premiuje trudu" — argumenty autorki
Kobieta wskazuje, że po latach pracy, wyrzeczeń i skrupulatnego opłacania składek odczuwa żal, iż jest traktowana tak samo jak rodzice, którzy rezygnują z aktywności zawodowej z powodu trudności w łączeniu pracy z rodzicielstwem.
"Takie rozwiązanie jest krzywdzące dla osób aktywnych zawodowo. System w obecnym kształcie nie premiuje trudu łączenia pracy – często na własny rachunek, co wiąże się z dużym ryzykiem i dyscypliną – z rodzicielstwem" – napisała autorka petycji.
Przyznała, że jej zdaniem najbardziej poszkodowani są rodzice trojga dzieci. Dziś przysługuje im jedynie Karta Dużej Rodziny, podczas gdy wiele takich rodzin w latach 80. i 90. musiało łączyć pracę zawodową z wychowywaniem dzieci, a państwo do dziś nie zapewnia im dodatkowego wsparcia, mimo że dla rodzin z czwórką i większą liczbą dzieci istnieją ulgi podatkowe.
Autorka dokumentu podkreśliła również, że udało jej się łączyć pracę zawodową z wychowywaniem dzieci, a dziś jej pociechy są dorosłe i również płacą podatki oraz składki. Apelowała, aby rodziców aktywnych zawodowo uwzględnić przy ulgach podatkowych oraz przy wyliczaniu emerytur, ponieważ – jej zdaniem – niesprawiedliwe jest, że otrzymuje ona takie same świadczenie jak matka, która nie pracowała zawodowo, ale wychowała czworo dzieci.
Tym bardziej że luka emerytalna między kobietami a mężczyznami wynosi w Polsce dziś nawet 31,07 proc. — co opisaliśmy w analizie emerytura za urodzenie dzieci, komu przysługuje i ile wynosi. Kobiety, które przerywały karierę z powodu opieki nad dziećmi, są dziś najbardziej narażone na ubóstwo w wieku emerytalnym. Pracujące matki, mimo wieloletnich składek, też często nie wypracowują wysokich świadczeń — bo pełniły dwie role naraz i nie miały czasu na nadgodziny, awanse czy intensywną karierę.
Reforma z 1999 roku — i co naprawdę liczy się przy emeryturze
Serwis "Infor" poprosił eksperta prawa – dr. Szymona Pawłowskiego z UKSW w Warszawie – o wyjaśnienie, dlaczego rozwiązania prawne dotyczące emerytur wyglądają w ten sposób.
Reforma emerytalna z 1999 r. zmieniła polski system emerytalny, wprowadzając model trójfilarowy: obowiązkowy ZUS, kapitałowe OFE oraz dobrowolne oszczędzanie. W nowym systemie wysokość emerytury została silnie powiązana ze składkami zapisywanymi na indywidualnym koncie ubezpieczonego, a więc z długością pracy i wysokością odprowadzanych składek, w odróżnieniu od wcześniejszego modelu PRL.
Z czasem wprowadzano również rozwiązania uwzględniające rodzicielstwo i opiekę, m.in. poprzez podwyższenie podstawy składek w okresie urlopów wychowawczych czy objęcie ubezpieczeniem osób opiekujących się dziećmi. Jednak podstawowa zasada systemu pozostała niezmienna – kluczowe znaczenie nadal mają zgromadzone składki w ZUS.
Prawnik dodaje, że na wysokość emerytury wpływa także staż pracy. Kobiety, które pracują i jednocześnie wychowują dzieci, dzięki liczbie przepracowanych lat mają gwarancję otrzymania minimalnej emerytury. Kobiety, które nie pracowały zawodowo, ale wychowały czworo dzieci i więcej, otrzymują ekwiwalent lat stażu pracy, jednak nie więcej niż 6 lat, niezależnie od liczby dzieci. O tym również pisze autorka petycji:
"Obecnie w kapitale początkowym można 'doliczyć' tylko 3 lata za każde dziecko, nie więcej niż 6 lat. Co z moim trzecim dzieckiem? Dlaczego państwo faworyzuje rodziny z dwójką oraz czwórką dzieci, a pomija te z trójką dzieci?".
Ciekawe, że w samym systemie ZUS niedawno odkryto rozwiązanie, które bez żadnej reformy mogłoby zwiększyć emerytury wielu Polkom. Pisał o tym portal innpoland.pl w analizie luka w systemie emerytalnym, podwójna waloryzacja dla kobiet — dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej i prof. Monika Domańska z PAN wykazali, że kobiety urodzone w latach 1949-1968, które wybrały OFE i mają subkonto, mogą "przejść na emeryturę" dwa razy — w wieku 60 lat i ponownie w wieku 65 lat. Po drugim przeliczeniu świadczenie jest waloryzowane podwójnie, co realnie podnosi jego wysokość. To pokazuje, że nawet w obecnym systemie istnieją niewykorzystane mechanizmy, które mogłyby pomóc wielu kobietom — ale dotyczą one wąskiej grupy.
Rodzice dorosłych dzieci powinni być docenieni
Powołała się również na rozwiązania zagraniczne – np. w Austrii za każde dziecko dolicza się 4 lata do stażu pracy, a w Niemczech matki wychowujące dzieci otrzymują dodatkowe świadczenia emerytalne.
Autorka dokumentu zauważa także, że jeśli rodzice potrafili łączyć pracę zawodową z wychowywaniem dzieci i odprowadzali składki, powinni mieć prawo do wyższych świadczeń niż minimalna emerytura. Obecnie rodzice 4+ otrzymują dodatkowe świadczenie uzupełniające, jeśli nie wypracowali minimalnego stażu pracy uprawniającego do emerytury minimalnej.
Pytanie o sprawiedliwość systemu emerytalnego jest też pytaniem szerszym — o to, jak państwo postrzega rolę rodziców łączących karierę z wychowywaniem dzieci. Wątek pojawia się też w innych dyskusjach, np. wokół ulg podatkowych. Pisaliśmy o tym w artykule zastrzyk gotówki dla samodzielnych rodziców, skarbówka rozstrzyga, komu przysługuje ulga. Pokazaliśmy tam, że dziś o przyznaniu konkretnych ulg coraz częściej decyduje to, kto faktycznie zajmuje się dzieckiem na co dzień — a nie tylko to, kto je zameldował w PIT.
Petycją zajęła się Komisja do Spraw Petycji w Sejmie. Posłowie nie zgodzili się na propozycję rozszerzenia rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego, wskazując na ryzyko nierównego traktowania, co mogłoby być niezgodne z Konstytucją.
Jednocześnie pozytywnie oceniono pomysł podwyższenia emerytur dla osób łączących pracę zawodową z wychowywaniem dzieci – w tej sprawie skierowano zapytania do odpowiednich ministerstw, które mają ocenić możliwość zmian w kontekście finansów publicznych i sytuacji demograficznej. Termin dalszego rozpatrzenia petycji wyznaczono na 13 maja 2026 r.
Trójka czy czwórka? Polski system wciąż nie ma dobrej odpowiedzi
Cała ta dyskusja toczy się też na tle szerszego problemu — Polski demograficznej. Pisaliśmy o tym w analizie w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, jak to zmienić. Państwo przez dziesięciolecia premiowało wybrane modele rodzicielstwa: najpierw dzietność (świadczenia "4 plus"), potem matkę samotnie wychowującą (ulga podatkowa), niedawno każde dziecko (800 plus). Trudno znaleźć moment, w którym sygnał ze strony państwa byłby spójny — i w którym pracujący rodzic trójki dzieci czułby się rzeczywiście doceniony.
Petycja może niewiele zmieni. Komisja sejmowa nie zgodziła się przecież na jej kluczowy postulat. Ale otwiera ważne pytanie: czy system emerytalny w 2026 roku nadal właściwie reaguje na to, jak naprawdę wygląda życie polskich kobiet — zwłaszcza tych, które przez 40 lat ciągnęły naraz dom, dzieci i etat (albo działalność gospodarczą). Bo dla nich różnica między "mama 4 plus" a "minimalną emeryturą" to nie tylko statystyka — to konkretne tysiące złotych miesięcznie do końca życia.
Zobacz także
