
Maja Ostaszewska kolejny raz wróciła do trudnych wspomnień z dzieciństwa. Aktorka przyznała, że była prześladowana przez rówieśników w szkole. Powodem była "odmienność" związana z wiarą.
Dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych aktorek w Polsce. Jednak dzieciństwo Mai Ostaszewskiej nie było wolne od trudnych doświadczeń. W jednym z wywiadów w programie "Rozmowy (nie)wygodne" w TVP Info, wróciła do bolesnych wspomnień ze szkoły. Związane one były z tym, że wychowywała się w innej religii niż większość rówieśników.
Aktorka przyznała, że jako dziecko nie chodziła na lekcje religii i przez to wyróżniała się w klasie. To wystarczyło, by stała się celem ataków ze strony innych dzieci. Jak wspomina, spotykała się nie tylko z wykluczeniem, ale też z przemocą.
Jednym z najbardziej wstrząsających momentów była sytuacja, gdy – jak opowiadała – rówieśnicy pobili ją i zrzucili ze schodów. To wszystko tylko dlatego, że nie uczestniczyła w lekcjach religii.
Straszenie i wykluczenie
To jednak nie był jedyny problem. Aktorka mówiła także o presji psychicznej, jakiej doświadczała. Rówieśnicy mieli ją straszyć księdzem i piekłem, co – jak przyznała – było dla niej jako dziecka naprawdę przerażające.
Z perspektywy dorosłej osoby potrafi dziś mówić o tym z dystansem, ale wtedy były to bardzo trudne doświadczenia, które wiązały się z poczuciem odrzucenia i brakiem akceptacji.
"Nie wpisywałam się w schemat"
Maja Ostaszewska wychowała się w rodzinie związanej z buddyzmem, co w tamtym czasie było w Polsce rzadkością. Różnice – zarówno w wierze, jak i stylu życia – sprawiały, że odstawała od reszty klasy. Jak sama mówiła, była "dziewczynką niewpisującą się w szablon znany większości", co niestety stało się powodem do drwin i przemocy ze strony innych dzieci.
Temat, który wciąż wraca
Choć od tych wydarzeń minęły lata, historia aktorki pokazuje coś, co wielu rodziców dobrze zna także we współczesnej szkole – dziecięca grupa potrafi być bezlitosna wobec inności. I choć często mówimy o tolerancji, różnorodności i otwartości, takie historie przypominają, że nadal bywa z tym różnie.
To też ważny sygnał dla dorosłych (nauczycieli i rodziców) jak dużą rolę odgrywa reagowanie na wykluczenie i budowanie w dzieciach empatii wobec tego, co inne lub nieznane.
Zobacz także
