
Klapsy wciąż są przez wielu dorosłych uznawane za środek wychowawczy, mimo że prawo i psychologia mówią jasno, że to przemoc. Dzieci, które zaczynają się słuchać po klapsie, nie uczą się zasad, lecz reagują strachem. Normalizowanie kar cielesnych czasami ma swoje źródło w doświadczeniach z własnego dzieciństwa.
Klapsy nadal są uznawane za środek wychowawczy
Żyjemy w XXI wieku. Mamy wiedzę o tym, jak bardzo przemoc fizyczna wobec dzieci – a nawet samo krzyczenie na nie – potrafi wyrządzić trwałe szkody w ich psychice. Od wielu lat w polskim prawie istnieje jednoznaczny zapis mówiący o tym, że kary cielesne wobec dzieci są zabronione. Klaps również jest formą przemocy i karą cielesną.
Mimo to wciąż nie brakuje osób, które uważają, że klaps to "metoda wychowawcza", mająca motywować dziecko do współpracy i "lepszego" zachowania. Problem w tym, że tak to nie działa. Dziecko, które po klapsie zaczyna się słuchać, robi to zazwyczaj ze strachu, a nie z poczucia zrozumienia sytuacji czy faktycznego przywołania do porządku.
Ostatnio na Threads wyświetlił mi się wpis, który właśnie dotyczył klapsów i społecznych przekonań na ich temat.
Ta wypowiedź jest bardzo kategoryczna, ale osobiście czuję, że niesie w sobie sporo prawdy. Nie chcę twierdzić, że zawsze tak jest – nie każdy, kto wychował się w przemocowym domu, będzie normalizował agresję. Nie każdy też, kto popiera klapsy, sam doświadczył przemocy ze strony rodziców czy opiekunów. To jednak powiązanie, które pojawia się wyjątkowo często.
Klapsy to przemoc, która jest karalna
Trzeba powiedzieć to jasno: dawanie dziecku klapsów jest oznaką bezradności dorosłego. To moment, w którym rodzic nie potrafi poradzić sobie z emocjami i trudną sytuacją wychowawczą w inny sposób. Klaps nie uczy, nie wychowuje i nie rozwiązuje problemu. Uczy jedynie tego, że silniejszy ma władzę, a posłuszeństwo wynika ze strachu.
Dzieci wychowywane w lęku tracą pewność siebie i poczucie własnej wartości. Zamiast czuć się bezpiecznie przy swoich rodzicach – osobach, które powinny być dla nich oparciem – zaczynają się ich bać. Zaburzenie tej podstawowej relacji ma poważne konsekwencje i bardzo często prowadzi do problemów natury psychicznej, które ciągną się za dzieckiem przez całe dorosłe życie.
Warto więc zadać sobie jedno, niewygodne pytanie: czy naprawdę chcemy wychowywać dzieci poprzez strach, skoro wiemy, jakie są tego skutki? Dziś nie brakuje wiedzy, narzędzi i wsparcia, by budować relację z dzieckiem opartą na szacunku, granicach i rozmowie. Warto też pamiętać, że w relacji z dzieckiem to my jako dorośli jesteśmy odpowiedzialni.
To my powinniśmy stanąć na wysokości zadania, wychowywać, rozmawiać i edukować – za pomocą przemocy nie uzyskamy niczego oprócz tego, że dziecko będzie żyło w strachu. Klaps nie jest "tradycyjną metodą wychowawczą" – jest przemocą. A przemoc nigdy nie była i nigdy nie będzie dobrą odpowiedzią na dziecięce emocje.
