
MEN chce ratować małe szkoły przed likwidacją i daje samorządom nowe narzędzia do obniżania kosztów ich utrzymania. Problem w tym, że lokalne władze nie wierzą, że zmiany realnie poprawią sytuację finansową oświaty. Ich zdaniem to rozwiązanie tylko na chwilę, które nie zatrzyma ani niżu demograficznego, ani rosnącej luki w finansowaniu edukacji.
MEN stawia na rozwiązania, które mają uchronić małe placówki edukacyjne przed całkowitą likwidacją. Samorządowcy nie są jednak przekonani, że nowe przepisy rozwiążą problem w długiej perspektywie. Przez niż demograficzny szkoły pustoszeją, a w miejscowościach przybywa seniorów, którym prędzej czy później trzeba będzie zapewnić opiekę.
MEN chciał ochronić małe szkoły przed likwidacją
Z powodu coraz niższego poziomu dzietności i niżu demograficznego, który już jest widoczny w polskich szkołach i przedszkolach, samorządy stanęły przed decyzją o likwidacji małych placówek. Finansowanie szkół, do których uczęszcza niewielu uczniów, jest trudne, ponieważ generuje wysokie realne koszty dla władz lokalnych.
W wielu małych miejscowościach i wsiach takie szkoły nie do końca mają rację bytu, jeśli kilkudziesięciu uczniów mogłoby uczęszczać do innej, bardziej licznej placówki – o ile nie jest ona zbyt daleko od miejsca zamieszkania. Ten trend widać już od dłuższego czasu – przedszkola zaczynają się bić o każde dziecko, bo Polska wymiera na naszych oczach, a kolejne roczniki są coraz mniej liczne.
Ministerstwo Edukacji Narodowej w ostatnim czasie podjęło decyzję dotyczącą tego, jak takie małe placówki ratować przed likwidacją. Decyzyjność w tej kwestii pozostawiło w rękach kuratorów, samorządów i rodziców uczniów. Równocześnie resort edukacji dał władzom lokalnym możliwość samodzielnego decydowania o przeznaczeniu budynków szkolnych i przedszkolnych po zakończeniu pracy placówki.
Budynek szkolny jako centrum życia lokalnej społeczności
Często w małych miejscowościach i wsiach szkoła czy przedszkole są miejscem integracji lokalnej. Dzięki tej decyzji samorządy będą mogły zdecydować, że w budynku szkoły po lekcjach będzie mógł spotykać się lokalny klub czytelnika, grupy seniorów, a także będą mogły być organizowane różne wydarzenia kulturalne.
Po wprowadzeniu w życie nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, którą prezydent podpisał 13 marca 2026 roku, utrzymanie małych szkół ma być dla samorządów tańsze. Zgodnie z przepisami zawartymi w nowelizacji gminy zyskały możliwość elastycznego zarządzania placówkami – tak, by mogły brać pod uwagę dobro mieszkańców, ale i budżet samorządu, który szkołę/przedszkole utrzymuje.
Lokalne władze mówią, że to rozwiązanie na chwilę
Samorządy nie są jednak w pełni przekonane, że ta zmiana w prawie realnie poprawi warunki funkcjonowania małych szkół i podreperuje budżety gmin. Stanisław Jastrzębski, wójt gminy Długosiodło i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, w rozmowie z "Portalem Samorządowym" powiedział, że dyskusyjne jest to, jaką rolę w decyzji o likwidacji placówki odgrywa kurator oświaty.
Wskazuje, że powinien on mieć głos w sprawie, ale często nie ma realnej wiedzy o tym, jak funkcjonują małe szkoły w danym miejscu, więc jego opinia nie powinna być najważniejsza i ostateczna.
"Opinia kuratora nie powinna być wiążąca. Od tego wniosku nie odstępujemy - uważamy w rzeczywistości, w jakiej funkcjonują obszary wiejskie, nikt lepiej nie rozwiąże problemu braku uczniów w szkołach niż samorząd lokalny" – powiedział Jastrzębski.
I dodał: "Jeśli rząd nie zdecyduje się na zmianę tej opinii na niewiążącą, to ZGW RP nie zrezygnuje z żądania, żeby finansowanie zadań oświatowych przejął na siebie rząd. Nam można zostawić bazę, jej remonty, utrzymanie, ale wynagrodzenie nauczycieli niech przejmie rząd".
Wolne etaty i puste sale – realia polskiej oświaty
Dodał, że wykorzystanie budynków na inne cele, kiedy w placówce jest naprawdę garstka dzieci, zupełnie nie ma sensu. Bardzo często mówimy tu o placówkach, w których nie tylko ubywa dzieci, ale z poszczególnych roczników np. w ogóle ich nie ma w okolicy. To jeden z powodów, dla których szkoły szykują się na falę zwolnień, a MEN mówi wprost, że to dopiero początek.
"Nie ma sensu w małych szkołach powoływanie placówek żłobkopodobnych czy przedszkolopodobnych, czy też jakichś maleńkich klas, żeby ratować obiekt, bo nie ma z kogo. My nie mamy dzieci. Natomiast przybywa osób starszych, które wymagają opieki. Więc spróbujmy powołać jakąś przestrzeń dla tych osób, dla zaktywizowania tej lokalnej społeczności" – komentuje wójt gminy Długosiodło.
Zamiast szkół będą potrzebne miejsca opieki dla seniorów
Zauważył też, że budynek szkoły nie zastąpi mieszkańcom domów środowiskowych czy domów dziennego pobytu, które będzie potem można przekształcić w domy opieki społecznej. To ważny aspekt problemu, bo z jednej strony uczniów nie przybywa, ale z drugiej – osób starszych w społeczeństwie jest coraz więcej, a one za jakiś czas mogą wymagać odpowiedniej opieki.
Ten problem szczególnie mocno widać w mniejszych miejscowościach, gdzie wielka ucieczka kobiet dobija prowincję – młodzi wyjeżdżają do dużych miast, a na miejscu zostają przede wszystkim seniorzy, często samotni i bez realnego dostępu do opieki.
Ocalenie szkół przed likwidacją nie sprawi, że w placówkach magicznie znajdzie się przestrzeń potrzebna seniorom – nawet nie dziś, ale za 20 lat, kiedy starzejące się społeczeństwo bardziej będzie potrzebowało domów opieki niż nowych żłobków czy przedszkoli.
Doraźne przepisy zamiast długofalowej strategii
Samorządowcy zwracają uwagę, że wprowadzone rozwiązania mają charakter doraźny i nie odpowiadają na długofalowe wyzwania wynikające z pogłębiającej się zapaści demograficznej. W ich ocenie, nawet najbardziej elastyczne przepisy nie zlikwidują luki oświatowej, która systematycznie rośnie i obciąża budżety gmin. Ostrzeżenia o tym, że twoja szkoła może zniknąć z mapy, a niż demograficzny uderzy w kilka regionów najmocniej, pojawiają się już od miesięcy – i coraz trudniej je ignorować.
Samorządy są zdania, że MEN powinien zacząć myśleć nad szeroką debatą nad przyszłością lokalnej edukacji – tak, aby uwzględniała ona nie tylko malejącą liczbę uczniów, ale również rosnące potrzeby starzejącego się społeczeństwa. Jednym z rozważanych systemowych rozwiązań jest powrót do idei szkół zbiorczych – MEN szykuje szkoły na demograficzny krach, ale wielu rodziców reaguje na ten pomysł z niepokojem, bo przypomina im o kontrowersyjnych gimnazjach.
Źródło: portalsamorzadowy.pl
Zobacz także
