"Mała syrenka"
Dlaczego "Mała syrenka" może mieć zły przekaz dla dziewczynek? Screen YouTube

Wiem, że "Mała syrenka" to piękna i kolorowa bajka, ale nie chciałabym, żeby moja córka oglądała ją bez rozmowy i zrozumienia jej przekazu. Ta historia pokazuje, że dla miłości można zrezygnować z siebie, swojego głosu i tego, kim się jest. Dziecko powinno wiedzieć, że jest ważne takie, jakie jest – bez poświęcania siebie dla kogokolwiek.

REKLAMA

O czym jest "Mała syrenka"?

"Mała syrenka" to historia Arielki – młodej syreny, która marzy o życiu na lądzie i zakochuje się w księciu Eryku. Aby być z nim, zawiera układ z morską wiedźmą Urszulą i oddaje swój głos w zamian za ludzkie nogi. Warunek jest prosty i brutalny: jeśli nie zdobędzie miłości księcia, straci wszystko.

Już na tym etapie pojawia się ważny motyw – bohaterka rezygnuje z części siebie, żeby zdobyć czyjąś miłość.

Najbardziej niepokojący dla mnie jako mamy jest fakt, że Arielka dosłownie oddaje swój głos. To bardzo mocny symbol.

Dziecko może odebrać to w prosty sposób:

  • żeby ktoś mnie pokochał, muszę się zmienić
  • mogę poświęcić swoje potrzeby i granice
  • ważniejsze jest bycie lubianym niż bycie sobą
  • To nie jest przekaz, który chcę wzmacniać u dziecka. W realnym życiu takie podejście może prowadzić do trudnych relacji, braku asertywności i poczucia, że trzeba "zasłużyć" na miłość.

    logo
    "Mała syrenka" Screen YouTube

    Brak komunikacji jako "romantyczny motyw"

    Arielka traci możliwość mówienia, a mimo to historia sugeruje, że miłość i tak się wydarzy.

    Problem w tym, że:

  • zdrowe relacje opierają się na rozmowie
  • wyrażanie emocji i potrzeb jest kluczowe
  • milczenie nie powinno być romantyzowane
  • Dla dziecka to może być mylące. Zamiast uczyć się komunikacji, widzi historię, w której brak głosu nie jest przeszkodą, a wręcz elementem "magii".

    Idealizowanie poświęcenia i ryzyka

    Arielka podejmuje ogromne ryzyko:

  • oddaje swój głos
  • opuszcza swoje środowisko
  • zawiera niebezpieczny układ
  • A wszystko to dla osoby, której tak naprawdę nie zna. To ważny aspekt – decyzje podejmowane są impulsywnie, bez refleksji.

    W prawdziwym życiu chcemy uczyć dzieci ostrożności, myślenia o konsekwencjach i budowania relacji na zaufaniu, a nie na poświęceniu.

    Dlaczego nie pokazałabym dziecku tej bajki bez rozmowy? Nie chodzi o to, że "Mała syrenka" to zła bajka, którą trzeba całkowicie zakazać. Problem polega na tym, że jej przekaz może być trudny do zrozumienia dla młodszego dziecka. Bez wsparcia rodzica maluch może wynieść z niej prosty wniosek: "jeśli chcę być kochany/–a, muszę się zmienić".

    A ja chcę nauczyć moje dziecko czegoś odwrotnego:

  • że nie musi się zmieniać, żeby zasłużyć na miłość
  • że jego głos i zdanie są ważne
  • że zdrowa relacja nie wymaga rezygnacji z siebie
  • Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl