
Brak prac domowych nie oznacza, że uczniowie mają mniej nauki. W wielu szkołach pojawiły się inne sposoby sprawdzania wiedzy. Dziś to nauczyciele sami decydują, jak mobilizować uczniów do pracy: wielu z nich po prostu z lekcji na lekcję robi kartkówki.
Likwidacja obowiązkowych prac domowych w szkołach podstawowych stała się flagowym pomysłem ministry edukacji Barbary Nowackiej. 1 kwietnia minęły dwa lata od wprowadzenia rozporządzenia, a nauczyciele i rodzice wciąż liczą na to, że prace domowe w jakiejś formie wrócą do szkół. Nie wszyscy pedagodzy i opiekunowie uważają, że ich brak jest błędem, jednak zdecydowana większość widzi potrzebę zmian.
Dwa lata rozporządzenia — bilans jest niejednoznaczny
Po roku od wejścia w życie rozporządzenia Ministerstwo Edukacji Narodowej zleciło Instytutowi Badań Edukacyjnych – Państwowemu Instytutowi Badawczemu analizę wpływu zniesienia prac domowych na uczniów. Resort otrzymał wyniki 18 marca — i raport jasno wskazuje, że u wielu uczniów odnotowano spadek motywacji do nauki.
Jak wynika z relacji mamadu.pl, dwa lata bez prac domowych minęły, a MEN odpowiedział, czy wycofa się z tego pomysłu — i choć oficjalnie nie planuje powrotu do stanu sprzed kwietnia 2024 roku, to sytuacja pozostaje nierozstrzygnięta, a podziały środowiskowe narastają.
Raport IBE: mniej stresu, ale i mniej motywacji
Podobne obserwacje dotyczące motywacji zgłaszali wcześniej nauczyciele i rodzice. Efekt jest taki, że choć nie musi być jeszcze widoczny w wynikach egzaminów, to wyraźnie spadła gotowość uczniów do samodzielnego pogłębiania wiedzy. Jednocześnie nauczyciele nie mają wystarczającej przestrzeni na lekcjach, by zrealizować cały materiał w sposób dostosowany do poziomu wszystkich uczniów.
Raport IBE potwierdza to, o czym od dawna mówili pedagodzy — problemy z pracami domowymi wróciły, a IBE wydał w tej sprawie ważny komunikat: ponad dwie trzecie nauczycieli zauważa osłabienie motywacji do samodzielnej nauki i wyszukiwania informacji poza lekcjami. Co znamienne, dyrektor IBE zdecydował o ponownej analizie rekomendacji z powodu niezgodnego ze standardami sposobu ich wprowadzenia.
Kartkówki zamiast zadań domowych
Jak się okazuje, część nauczycieli znalazła sposób na obejście braku prac domowych, wprowadzając inne formy motywowania uczniów — przede wszystkim regularne kartkówki. Ministerstwo Edukacji na razie podkreśla, że nie planuje powrotu do prac domowych, a już na pewno nie w formie sprzed kwietnia 2024 roku. Resort akcentuje znaczenie autonomii nauczycieli, co może tłumaczyć rosnącą popularność cotygodniowych sprawdzianów.
To zjawisko nie jest nowe — już wcześniej rodzice alarmowali, że dzieci zamiast zadań domowych mierzą się z nasilonym reżimem sprawdzianów. Jak opisuje mamadu.pl, „moja 5-klasistka ma w tygodniu 5 kartkówek" — tak nauczyciele próbują obejść system. Z jednej strony mobilizuje to uczniów do regularnej nauki, z drugiej zwiększa poziom stresu i obciążenie nauczycieli sprawdzaniem prac.
MEN bez konkretnych odpowiedzi na temat weryfikacji wiedzy
MEN nie wskazuje szkołom konkretnych rozwiązań dotyczących weryfikowania wiedzy uczniów po zniesieniu obowiązkowych prac domowych. W praktyce oznacza to, że nauczyciele sięgają po znane narzędzia. Resort nie ocenia kartkówkowego trendu negatywnie, zaznacza jednak, że autonomia może być realizowana w inny sposób. Problem w tym, że nie przedstawiono dotąd żadnych alternatyw.
80 procent nauczycieli nadal zadawało prace
Z raportu IBE wynika, że aż 80 proc. nauczycieli mimo zniesienia obowiązku nadal zadawało prace domowe. W wielu przypadkach nie były one jednak sprawdzane ani oceniane — co jest zgodne z obowiązującymi przepisami. Jak komentowali pedagodzy już rok temu, żądając powrotu prac, 80 proc. nauczycieli i dyrektorów chciało wtedy ich przywrócenia, a 90 proc. dyrektorów wskazywało, że uczniowie są gorzej przygotowani do zajęć.
System w zawieszeniu — improwizacja zamiast spójnej polityki
Na razie system funkcjonuje w swoistym zawieszeniu — pomiędzy formalnym brakiem prac domowych a praktyką szkolną, która próbuje tę lukę wypełniać innymi metodami. Jeśli ministerstwo nie zaproponuje spójnych i jasnych rozwiązań, nauczyciele nadal będą improwizować, a uczniowie — zamiast odrabiać zadania w domu — będą mierzyć się z coraz częstszymi sprawdzianami w szkole, co w dłuższej perspektywie może jeszcze bardziej obniżyć ich motywację do nauki.
Źródło: strefaedukacji.pl, edukacja.infor.pl, portalsamorzadowy.pl
Zobacz także
