nastolatek
Zdrowie dzieci na drugim planie? MEN zwleka z decyzją, która zmieni szkolną rzeczywistość. fot. Pexels.com

Decyzja dotycząca obowiązkowości edukacji zdrowotnej w szkołach wciąż nie została ogłoszona, choć termin już minął. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że stanowisko pojawi się dopiero w tym tygodniu. Tymczasem dyrektorzy szkół i nauczyciele muszą już planować kolejny rok, nie wiedząc, jakie będą zasady.

REKLAMA

MEN zwleka z decyzją w sprawie edukacji zdrowotnej

Choć decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej miała zostać ogłoszona do końca marca, Ministerstwo Edukacji Narodowej wciąż nie przedstawiło oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Resort kierowany przez Barbarę Nowacką poprosił o cierpliwość i zapowiedział, że komunikat pojawi się dopiero w nowym tygodniu.

Chaos organizacyjny w szkołach

To duży problem dla szkół, które właśnie teraz przygotowują arkusze organizacyjne na rok 2026/2027. Bez jasnych wytycznych trudno zaplanować liczbę godzin.

Niepewność wokół edukacji zdrowotnej przekłada się też na konkretne decyzje kadrowe. Dyrektorzy nie wiedzą, czy będą musieli zatrudnić dodatkowych nauczycieli do prowadzenia zajęć.

Brak decyzji oznacza chaos organizacyjny i ryzyko błędnych decyzji.

Tylko 30% uczniów uczestniczy w zajęciach

Dane MEN pokazują, że edukacja zdrowotna w obecnej, nieobowiązkowej formie nie cieszy się dużą popularnością. W roku szkolnym 2025/2026 zapisało się na nią tylko około 30% uczniów.

Wielu uczniów zdecydowało się złożyć rezygnację — jak pokazujemy w tekście o tym, że uczniowie bojkotują edukację zdrowotną wbrew rodzicom, problem tkwi nie tylko w braku obowiązku, ale też w podejściu samych szkół do przedmiotu. To pokazuje, że bez obowiązku przedmiot może nadal mieć marginalne znaczenie.

Kontrowersje polityczne wokół przedmiotu

Niska frekwencja to w dużej mierze efekt politycznej burzy wokół przedmiotu. Środowiska prawicowe i kościelne aktywnie zachęcały rodziców do wypisywania dzieci z zajęć — szczegółowo opisywał to między innymi natemat.pl w materiale o tym, że edukacja zdrowotna znalazła się na celowniku prawicy dosłownie od pierwszego dnia jej istnienia w szkołach.

Nowacka i Lubnauer: przedmiot powinien być obowiązkowy

Mimo braku decyzji, przedstawiciele resortu jasno wskazują swoje stanowisko. Barbara Nowacka wielokrotnie podkreślała, że jest zwolenniczką obowiązkowej edukacji zdrowotnej. Już wcześniej informowaliśmy, że edukacja zdrowotna może stać się obowiązkowa jeszcze w tym roku — wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz zapowiadała taki scenariusz jesienią ubiegłego roku.

Podobnego zdania jest wiceministra Katarzyna Lubnauer, która mówiła:

„Nie mam wątpliwości, że każde polskie dziecko powinno mieć szansę nauczenia się tych rzeczy, które budują odporność na całe życie. Takich jak kwestie profilaktyki, zdrowia psychicznego, diety. To są takie rzeczy, które powinniśmy wiedzieć, ponieważ nas zabezpieczają do późnej starości".

Głos lekarzy: wiedza, która chroni

Za obowiązkowością opowiadają się również środowiska medyczne. Ginekolożka, dla której edukacja zdrowotna to podstawowa wiedza potrzebna dzieciom, wskazuje na skrajne przypadki wynikające z braku takiej edukacji — nastoletnie ciąże to dopiero początek listy konsekwencji.

Co dalej z edukacją zdrowotną?

Na ten moment wszystko wskazuje na to, że decyzja zapadnie w najbliższych dniach. Dla szkół to ostatni moment, by przygotować się na ewentualne zmiany.

Jeśli przedmiot stanie się obowiązkowy, czeka nas reorganizacja planów lekcji i zwiększone zapotrzebowanie na nauczycieli. Argumenty za tym krokiem są mocne — piszemy o tym szerzej w tekście, w którym wyjaśniamy, dlaczego nie wypiszemy dziecka z edukacji zdrowotnej i jakie warunki musi spełnić szkoła. Jeśli pozostanie dobrowolna – zainteresowanie może pozostać niskie.

Waszym zdaniem edukacja zdrowotna powinna czy nie powinna być obowiązkowa?

ŹródłoStrefa Edukacji/RMF24

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl