Na zdjęciu smutna kobieta.
Są takie momenty w życiu, które zmieniają całkowicie jego bieg. unsplash.com

W siódmym miesiącu ciąży spakowała się i odeszła. Dziś mówi wprost, że to, co ją spotkało od męża, to była przemoc psychiczna. Jej poruszające wyznanie wywołało lawinę komentarzy innych mam. Słowa wsparcia były głównie od kobiet, które także zostały same z dzieckiem. Ich historie pokazują, z czym naprawdę mierzą się kobiety w takiej sytuacji.

REKLAMA

Na jednym z forów dla mam pojawiło się wyznanie, które trudno przeczytać bez emocji. Kobieta, będąc w siódmym miesiącu ciąży, podjęła decyzję, na którą wiele osób nie ma odwagi przez lata – odeszła od męża. Zostawiła dotychczasowe życie, wróciła do Polski i zaczęła wszystko od nowa.

"Po kilku tygodniach płaczu udało mi się stanąć na nogi. Wynajęłam mieszkanie dla mnie i mojej córki. Mam ogromne wsparcie rodziców, bez których bym sobie nie poradziła" – pisze. Dziś mówi wprost, że to, co działo się w jej domu, było przemocą psychiczną.

I choć wie, że podjęła dobrą decyzję, boi się tego, co przed nią – samodzielnego macierzyństwa, załatwiania wszystkich formalności, a najbardziej samotności. Zapytała inne mamy, czy też przez to przechodziły. Odpowiedzi, które dostała, pokazują, że takich historii jest więcej, niż mogłoby się wydawać.

"Było ciężko, momentami bardzo ciężko"

Jedna z kobiet przyznała, że znalazła się w tej samej sytuacji jeszcze wcześniej, bo w 14. tygodniu ciąży. "Bardziej bolało mnie to, jak byłam poniżana i zdradzana, niż to, że zostałam sama" – napisała.

Dziś wychowuje córkę bez wsparcia bliskich. Opowiada o chorobach, zmęczeniu, braku chwili dla siebie i samotności, która wraca szczególnie w trudniejszych momentach. "Nie mam nawet sekundy dla siebie. Czasem chciałabym z kimś porozmawiać, zapytać o radę… ale nie mam do kogo". Mimo tych wszystkich trudności dodaje: "Córka daje mi siłę. To dla niej walczę". To doświadczenie, które zna wiele kobiet wchodzących w samotne macierzyństwo – zderzenie z codziennością, w której nie ma drugiej pary rąk ani drugiej pary uszu.

"Wszystkie decyzje są tylko na mojej głowie"

Inna mama opowiedziała o swoim doświadczeniu, kiedy została sama z trójką dzieci w obcym kraju. Nie wspomina tamtego czasu dobrze, ale też nie ma wątpliwości, że było spokojniej niż w domu pełnym napięcia. "Najbardziej brakuje mi tego, że nie mam z kim dzielić odpowiedzialności. Wszystkie decyzje – większe i mniejsze – są tylko na mnie. To ogromne obciążenie".

Zresztą ten aspekt pojawił się w wielu wypowiedziach. Nie sam brak partnera był największym problemem, ale brak drugiej osoby do współdzielenia codzienności. Kobiety, które przeszły przez podobne sytuacje i miały odwagę odejść z toksycznego związku, zgodnie podkreślają: rozstanie boli, ale życie w ciągłym napięciu i strachu boli bardziej.

"Czasem łatwiej być naprawdę samej"

Wśród komentarzy pojawiło się też coś, co może być dla wielu kobiet trudne do przyjęcia, ale jednocześnie bardzo prawdziwe. "Czasem łatwiej jest być samej niż w związku, w którym i tak jesteś sama. Nie ma wtedy tego całego rozczarowania, ciągłego liczenia, że ktoś pomoże, a potem zawodu".

Bo – jak napisała jedna z kobiet – dla dziecka ważniejszy jest jeden bezpieczny rodzic niż dwoje dorosłych żyjących w napięciu. To zdanie, które wiele mam powtarza sobie w chwilach zwątpienia, kiedy pytają: czy naprawdę dobrze zrobiłam?

"Najtrudniejsze są początki"

W wielu odpowiedziach powtarza się jeden motyw – że najgorszy jest początek: strach i poczucie, że wszystko spada na jedną osobę. Ale potem, krok po kroku, wszystko zaczyna się powoli układać. "Nie ma silniejszej istoty niż samotna mama. Początki są trudne, ale to mija i zostaje siła" – napisała jedna z kobiet.

Dlatego tak ważne jest, by nie myśleć o sobie wyłącznie przez pryzmat słowa "samotna". Jak przypominają ekspertki i same mamy: warto pamiętać, że bycie samodzielną, nie samotną matką to ogromna różnica – nie tylko semantyczna, ale przede wszystkim psychologiczna.

Wsparcie rodziny to nie luksus, to fundament

Wiele mam zwracało uwagę na coś, co autorka posta sama podkreśliła – wsparcie rodziny. Dla niektórych kobiet, które zostały same bez nikogo obok, to "luksus", który zmienia wszystko. "Jeśli masz rodzinę, już wygrałaś" – napisała jedna z komentujących.

I to prawda, której nie sposób zbagatelizować. Każda, kto ma za sobą doświadczenie związane z byciem samotną matką, wie, że jeden telefon do mamy o trzeciej w nocy, jedna wizyta babci, która przejmuje dziecko na kilka godzin – to nie drobiazgi. To bywa ratunek.