
Pierwsze przekleństwo z ust dziecka potrafi naprawdę zaskoczyć. To jak zareagujemy, będzie miało wpływ na jego dalsze zachowanie. Chyba najgorsze, co możemy zrobić, to się roześmiać, bo wtedy dajemy dziecku przyzwolenie na dalsze "rozśmieszanie". Nie zawsze jest to jednak takie łatwe.
Moment, w którym po raz pierwszy słyszysz przekleństwo z ust swojego dziecka, potrafi wytrącić z równowagi jak nic innego. W jednej sekundzie pojawia się zdziwienie, a czasem nawet niedowierzanie. Jak to możliwe, że nasze małe, kochane dziecko używa takich słów? Bywa też tak, że zamiast oburzenia pojawia się śmiech, zwłaszcza jeśli padają one w zupełnie nieoczekiwanej sytuacji. I choć ta reakcja wydaje się naturalna, to właśnie ona często decyduje o tym, co wydarzy się dalej.
Dlaczego dziecko przeklina?
Dzieci bardzo szybko uczą się języka, ale nie zawsze rozumieją jego znaczenie w taki sposób, jak my. Przekleństwa pojawiają się najczęściej dlatego, że gdzieś je usłyszały. W domu, w szkole, na placu zabaw, coraz częściej także niestety w internecie.
Dla dziecka takie słowo bywa po prostu czymś nowym, ciekawym, czasem nawet zabawnym. Może też stać się narzędziem do wyrażenia emocji, których jeszcze nie potrafi nazwać inaczej.
Zdarza się również, że przeklinanie jest formą testowania granic. Dziecko sprawdza, jak zareaguje dorosły, czy wywoła emocje, czy zwróci na siebie uwagę. Jeśli reakcja jest silna, a szczególnie jeśli pojawia się śmiech, bardzo łatwo zapamiętuje, że to działa. I chętnie do tego wraca.
Jak reagować na używanie przez dziecko "brzydkich słów"?
To właśnie dlatego sposób, w jaki reagujemy, ma tak duże znaczenie. Zbyt gwałtowna reakcja, podniesiony głos czy zawstydzanie mogą sprawić, że dziecko zacznie używać takich słów poza naszym zasięgiem. Z kolei bagatelizowanie lub śmiech mogą nieświadomie wzmocnić to zachowanie. Najlepiej sprawdza się spokój i jasny komunikat. Dziecko potrzebuje wiedzieć, że są słowa, których nie używamy, oraz dlaczego tak jest. Bez moralizowania, ale też bez udawania, że nic się nie stało.
Zobacz także
Czy to tylko etap?
Wiele osób uspokaja się myślą, że to tylko etap i samo minie. Wystarczy przeczekać. I rzeczywiście, w niektórych przypadkach tak właśnie jest. Dziecko eksperymentuje z językiem, sprawdza reakcje i po pewnym czasie przestaje. Problem pojawia się wtedy, gdy przekleństwa zaczynają pojawiać się często, w różnych sytuacjach i stają się stałym elementem komunikacji. Wtedy warto zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się temu, co za nimi stoi.
Bo bardzo często nie chodzi o same słowa. Dziecko (szczególnie starsze) może w ten sposób próbować poradzić sobie z emocjami, które są dla niego trudne. Złością, frustracją, napięciem. Może też przejmować sposób mówienia od rówieśników albo z treści, z którymi ma kontakt na co dzień. W takich sytuacjach dużo ważniejsze niż samo "zakazywanie" jest pokazanie innych sposobów wyrażania tego, co czuje.
Jak najlepiej rozmawiać o tym z dzieckiem?
Rozmowa o przekleństwach najlepiej sprawdza się wtedy, gdy nie towarzyszą jej silne emocje. W spokojnej chwili można wyjaśnić dziecku, że niektóre słowa mogą ranić innych albo sprawiać przykrość. Warto też pokazać, jak inaczej można powiedzieć o złości czy zdenerwowaniu. Dzieci uczą się nie tylko z tego, co słyszą podczas rozmowy, ale przede wszystkim z tego, co widzą w naszym zachowaniu. Dlatego nasz własny sposób mówienia ma tu ogromne znaczenie.
Wiele zależy też od naszej reakcji. Czasem ciężko się powstrzymać ze śmiechu, kiedy słyszymy "słodkie" "kulwa mać", a w dużej mierze, dalsze zachowanie dziecka zależy właśnie od naszej reakcji.
