Na zdjęciu synowa i teściowa.
Relacje między synową a teściową nie zawsze należą do najłatwiejszych. pexels.com

"Mamo", "pani", a może po imieniu? To niby drobiazg, ale dla wielu osób bardzo niezręczny temat. Bo z jednej strony to mama partnera, z drugiej dla nas wciąż obca osoba.

REKLAMA

Bo jak właściwie zwracać się do teściowej? Od razu "mamo"? No, nie. "Pani"? Trochę sztywno. Po imieniu? Nie każdy czuje się z tym komfortowo.

Zapytałam inne mamy, jak to wygląda u nich. Okazuje się, że opcji jest kilka.

Odkąd mamy dzieci "babcia", a wcześniej "pani"

Wiele osób zaczyna od "pani". Zwykle jeszcze przed ślubem albo na początku znajomości. To chyba najbezpieczniejsza forma. Nie skraca dystansu na siłę i nie stawia w niezręcznej sytuacji.

Zmiana pojawia się dopiero wtedy, gdy rodzą się dzieci. Pojawia się zmiana "funkcji" i wtedy naturalnie wchodzi "babcia". Może to też trochę takie nieświadome ocieplenie wizerunku? Na pewno przesunięcie środka ciężkości z kłopotliwej czasem relacji teściowa-synowa na zupełnie naturalną i bardziej rodzinną dziecko-babcia.

Bezosobowo. Mamę ma się tylko jedną

Są też osoby, które od początku wiedzą, że "mamo" nigdy nie będą mówić. Nie chodzi tu nawet o brak sympatii. Raczej o to, że to słowo jest zarezerwowane dla jednej osoby. I trudno je oddawać komuś innemu. Wiele kobiet mówi, że źle by się z tym czuło.

W takich sytuacjach wiele osób wybiera formy bezosobowe. Unikają bezpośrednich zwrotów, mówią ogólnie albo w trzeciej osobie.

Per „teściowa” albo po imieniu

Część osób nie szuka w tym problemu i po prostu mówi tak jak jest. Zwraca się po imieniu albo używa słowa "teściowa". W końcu przecież nią jest.

Nie trzeba się wtedy zastanawiać, czy coś wypada, czy nie. Jest jasno i bez napięcia.

"Po imieniu" często oznacza luźniejszą relację, szczególnie jeśli jedna ze stron (zwykle starsza osoba) zaproponuje taką komunikację. Z kolei "teściowa" brzmi trochę chłodno, ale przez to też bardzo neutralnie.

Ja mówię "mama". Mam fajną teściową

Są też osoby, dla których zwrot "mamo" przychodzi zupełnie naturalnie. Zwykle wtedy, gdy relacja od początku dobrze się układa. Niektóre mamy wspominają, że to szczególnie ważne, kiedy własnej mamy nie ma już na świecie.