dziewczynka idąca do komunii świętej
400 zł za sesję komunijną wywołuje burzę. Fotograf tłumaczy, skąd ta kwota. fot. Pexels.com

Najczęściej słyszy, że "to tylko godzina pracy". "Tyle że ta godzina to tylko moment robienia zdjęć" – mówi mi fotograf Maciej Karwowski pracujący pod szyldem Szkiełko – Fotografia. "Klienci nie widzą selekcji, obróbki, retuszu. To jest nawet 80 proc. całej mojej pracy" – przyznaje.

REKLAMA

"To tylko godzina zdjęć"? Nie do końca

Wielu rodziców patrzy na sesję komunijną bardzo prosto, żeby nie powiedzieć – "naiwnie" – fotograf przychodzi, robi zdjęcia przez godzinę i gotowe. W ich oczach cena powinna więc być proporcjonalna do tego czasu. Problem w tym, że to tylko fragment całego procesu. To trochę tak, jakby oceniać pracę kucharza tylko po czasie podania dania, a nie przygotowania go wcześniej.

Rozmawiałam z Maciejem Karwowskim, który od dziewięciu lat zajmuje się fotografią, w tym komunijną. Ma 32 lata i doskonale zna realia tej branży – fotografuje ok. 6-8 komunii rocznie.

Jak tłumaczy, sama sesja "to dopiero początek". Po niej zaczyna się druga, często znacznie dłuższa część pracy – selekcja zdjęć, obróbka, retusz i przygotowanie gotowego materiału dla klienta.

Ludzie myślą, że to godzina pracy, bo tyle trwa sesja. A ja potem siedzę kilka godzin przy komputerze, wybieram zdjęcia, poprawiam światło, kolory, detale. Tego już nikt nie widzi, a to jest 80 proc. mojej pracy.

Maciej Karwowski

fotograf

Dodaje, że pełen retusz pojedynczego zdjęcia, potrafi trwać nawet połowę tego, ile trwa sama realizacja sesji na miejscu (!).

"To nie jest tak, że całą pracę wykona za nas AI. Każdemu zdjęciu trzeba poświęcić czas, do każdego podejść, jak do trochę osobnej historii. Jeśli chcemy naturalnego efektu, trzeba się nieco napracować. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy internet opanowują generyczne wytwory AI, a my chcemy dostarczyć klientowi coś niepowtarzalnego, co będzie jego i tylko jego".

Ile naprawdę kosztuje sesja komunijna?

Maciej przyznaje, że jego pakiet zdjęć komunijnych kosztuje 400 zł. I właśnie ta kwota często budzi emocje wśród rodziców.

Słyszę, że to drogo. Ale w tej cenie jest nie tylko sesja, tylko cały proces – mój sprzęt, doświadczenie, czas i efekt końcowy.

Maciej Karwowski

fotograf

Warto pamiętać, że fotograf ponosi też inne koszty: sprzętu, oprogramowania, dojazdów czy podatków.

Jak dodaje Maciej:

"Z 400 zł, które płaci klient, po odjęciu podatków i składek, zostaje mi może połowa. A ja muszę mieć z tyłu głowy, że co roku trzeba wymienić część wyposażenia, które się zużywa, opłacić co miesiąc oprogramowanie do edycji, dojechać do klienta (nie zawsze w moim mieście). Aparat także się zużywa, a koszt nowego, z profesjonalnej półki, dającej klientowi najwyższą jakość, opiewa obecnie na sumy pięciocyfrowe. Gdyby próbować rzeczywiście przeliczać to na koszt jednej godziny roboczej, okazuje się, że wcale nie zostaje tak wiele".

Oczekiwania rosną, ale świadomość nie zawsze

Z jednej strony rodzice chcą pięknych, profesjonalnych zdjęć – takich jak z katalogów czy mediów społecznościowych. Z drugiej strony często nie zdają sobie sprawy, ile pracy stoi za takim efektem.

To powoduje napięcie: wysokie oczekiwania kontra chęć zapłacenia jak najmniej.

Czy sesje komunijne naprawdę są drogie?

Patrząc szerzej na koszty komunii, które potrafią sięgać kilku lub kilkunastu tysięcy złotych, 400 zł za profesjonalne zdjęcia nie wydaje się największym wydatkiem. To właśnie zdjęcia zostają na lata, często jako jedna z najważniejszych pamiątek z tego dnia.

Po tej rozmowie mam poczucie, że problem leży głównie w braku zrozumienia pracy fotografa. Łatwo ocenić cenę, patrząc tylko na moment robienia zdjęć, a nie cały proces. Myślę, że więcej rozmów takich jak ta mogłoby pomóc obu stronom lepiej się zrozumieć.

Waszym zdaniem 400 zł za zdjęcia komunijne, to dużo czy to rozsądna kwota?

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl