młody chłopak stoi przy ulicy z hulajnogą elektryczną
Użytkownicy hulajnóg często jeżdżą po ulicach bez zachowania zasad bezpieczeństwa, ale nie zawsze oni są sprawcami wypadków. fot. Max Avans/Pexels

Niepokojące zdarzenie na jednej z warszawskich ulic zwróciło uwagę świadków. Czytelniczka naszej redakcji opowiedziała nam, jak 13-latek na hulajnodze elektrycznej został potrącony przez nieodpowiedzialnego kierowcę. Sprawca wypadku nie był chętny do wezwania pomocy, za to oskarżał kobietę udzielająca pomocy o działanie na szkodę chłopca. Ta sytuacja jest dowodem na to, że niektórzy dorośli wykorzystają naiwność dziecka, by uniknąć odpowiedzialności za swoje błędy.

REKLAMA

Uderzył nastolatka na hulajnodze i chciał uciec

Chwila nieuwagi wystarczyła, by doszło do niebezpiecznego zdarzenia na ulicy. Wśród pędzących samochodów, roztargnionych pieszych i użytkowników hulajnóg łatwo o tragedię – ale to, co wydarzyło się później, budzi szczególne emocje.

Kobieta była świadkiem wypadku z udziałem dziecka na hulajnodze elektrycznej. Zamiast natychmiastowej pomocy, kierowca samochodu zachował się w sposób, który trudno zrozumieć – wszystko wskazuje na to, że chciał po prostu odjechać. W takich momentach kluczowa jest szybka reakcja dorosłych – zwłaszcza gdy sprawca próbuje uniknąć odpowiedzialności, a obrażenia nie są od razu widoczne.

Jak wynika z relacji naszej czytelniczki, mężczyzna kierujący autem wyjeżdżał z podziemnego parkingu przy dużym budynku biurowym w Warszawie, przed którym znajduje się chodnik i ścieżka rowerowa.

W tym samym czasie przed wyjazdem poruszał się 13-letni chłopak, którego kierowca ewidentnie nie zauważył – zderzył się z nim pod koniec manewru. Kobieta, która z boku widziała całe zdarzenie, podbiegła do nastolatka. Chłopiec był przytomny i mówił, że bolą go plecy oraz pośladki.

Tymczasem kierowca, który wysiadł z auta i podszedł do kobiety oraz chłopca, zachowywał się tak, jakby nic poważnego się nie stało. Na prośby o wezwanie karetki pogotowia zareagował bardzo niechętnie. Był opryskliwy wobec kobiety, która próbowała udzielić pomocy. Padły słowa o tym, że "straszy dzieciaka" i że rzekomo "przydusza go".

Na uwagę kobiety, że przecież to on doprowadził do całej sytuacji potrącając dziecko, odpowiedział, że przecież każdy może popełnić błąd.

Policja na szczęście podeszła do sprawy rzeczowo

W międzyczasie na miejscu pojawiła się policja, karetka oraz ochrona budynku, a kierowca auta utrzymywał swoją wersję wydarzeń, twierdząc, że kobieta była świadkiem zdarzenia i rzekomo przyduszała nastolatka. Mężczyzna ewidentnie próbował manipulować wszystkim wokół.

Kobieta, która opowiedziała naszej redakcji o zdarzeniu, przypuszcza, że była to reakcja na fakt, iż nie udało mu się po prostu odjechać z miejsca wypadku. W rozmowie z policją nie wykazywał żadnej skruchy.

Zachowałam się tak, jakbym chciała, żeby ktoś zachował się w stosunku do mojego dziecka. Cieszę się, że przynajmniej na pierwszy rzut oka, nic poważnego nie stało się temu chłopcu, bo całe zdarzenie wyglądało okropnie

Świadek zdarzenia

Zanim pojawiły się służby, próbował zaprzyjaźnić się z potrąconym chłopcem, sugerując mu, że kobieta niepotrzebnie wezwał służby, "narobiła tylko problemów", że zabiorą mu hulajnogę i tym podobne, choć to on ponosił winę za całe zdarzenie.

Kobieta, która opowiedziała naszej redakcji o zdarzeniu, przypuszcza, że była to reakcja na fakt, iż nie udało mu się po prostu odjechać z miejsca wypadku. W rozmowie z policją nie wykazywał żadnej skruchy.

Zanim pojawiły się służby, próbował zaprzyjaźnić się z potrąconym chłopcem, sugerując mu, że kobieta niepotrzebnie wezwał służby, „narobiła tylko problemów”, że zabiorą mu hulajnogę i tym podobne, choć to on ponosił winę za całe zdarzenie.

Nie zawsze winni są użytkownicy hulajnóg

W społeczeństwie najgłośniejszy przekaz przy takich zdarzeniach jest taki, że to młodzi ludzie jeżdżą na hulajnogach elektrycznych bez respektowania jakichkolwiek zasad ruchu drogowego. Od 3 marca 2026 roku z takich urządzeń mogą korzystać wyłącznie osoby powyżej 13. roku życia, noszące kaski ochronne i znające zasady ruchu drogowego.

Wiele wypadków z udziałem hulajnóg rzeczywiście wynika z nieostrożności użytkowników tego sprzętu. Nie można jednak generalizować, że to zawsze dzieci i młodzież (czy ogólnie – kierujący hulajnogami elektrycznymi) są sprawcami wypadków. Czasami są także ofiarami, które ulegają wypadkom z powodu nieostrożności kierowców, którzy nie stosują się do zasad bezpieczeństwa i przepisów ruchu drogowego.

W opisanej przez naszą czytelniczkę historii zdecydowanie wina leży po stronie kierowcy, który, wyjeżdżając z garażu, ma obowiązek dokładnie sprawdzić otoczenie i upewnić się, że nie zbliża się nikt, z kim mógłby się zderzyć jego pojazd. Tu niestety zabrakło przestrzegania podstawowych zasad ruchu drogowego.

Natomiast agresja wobec kobiety, która chciała pomóc nieletniemu chłopcu, pokazuje wyraźnie, że w innej sytuacji mężczyzna prawdopodobnie mógłby opuścić miejsce zdarzenia i pozostawić poszkodowanego nastolatka bez pomocy. Skandaliczne było również jego zachowanie, które sugerowało ofierze, że nic się nie stało i nie trzeba z tego powodu "robić afery".